Komentarze postartowe zawodników Reprezentacji Polski | Mistrzostwa Świata w kolarstwie górskim – Les Gets

HomeSportKomentarze

Komentarze postartowe zawodników Reprezentacji Polski | Mistrzostwa Świata w kolarstwie górskim – Les Gets

Przez wszystkie dni Mistrzostw Świata na miejscu w Les Gets był Kamil Dziedzic, dzięki współpracy z którym mogliśmy wszyscy na instagram.com/mtbxcpl oglądać w stories polskich zawodników. Oprócz tego z każdym zawodnikiem Reprezentacji Polski, który był chętny do rozmowy nagrywał na mecie krótkie rozmowy. Poniżej najciekawsze fragmenty wypowiedzi poszczególnych zawodników.


Natalia Grzegorzewska (Mitutoyo AZS – kategoria Junior, miejsce 3, brązowy medal:

„Dziewczyny lubią brąz ;) Srebro było w zasięgu, ale podjazdy w pełnym słońcu dawały w kość. Za to na trasie było słychać naprawdę wielu polskich kibiców. Długie przygotowania do tego startu, w sumie siedemnaście lat. Cztery mordercze rundy, jechałam tak mocno, że nawet nie usłyszałam dźwięku dzwonka. Szwajcarka może była w zasięgu, ale i tak jestem zadowolona z wyniku. Pozdrawiam mamę i tatę, kocham ich najbardziej na świecie!”

Kinga Żur (Świętokrzyskie Cycling Academy) – kategoria Juniorka, miejsce 19:

„Była dziś moc na podjazdach, cieszę się z mojej dyspozycji. Na szczęście nie były po szutrze, bo po takiej nawierzchni nie umiem jeździć. Ewidentnie za to traciłam na zjazdach, za to na podjazdach widać było, że dużo odrabiam. Finisz był po zjeździe, ale i tak jestem bardzo zadowolona. W tym roku miałam okazję do większej liczby międzynarodowych startów, w zeszłym roku, jako pierwszoroczna juniorka startowałam tylko jako Reprezentacja Polski w Pucharze Świata w Novym Meste na Morave oraz Mistrzostwach Europy i Mistrzostwach Świata. Teraz widzę, że starty zagraniczne są dużym impulsem do rozwoju, nowych doświadczeń czy nauki nowych elementów na trasie. W przyszłym sezonie debiut w kategorii U23, chcę dalej jeździć, uczyć się i rozwijać.. A jeśli będzie mi dane pojechać na kolejne Mistrzostwa Świata [przyp.red. – Glasgow 2023], to na pewno będę celować w jak najwyższą lokatę i czerpać z tego jak najwięcej radości, co przełoży się na pewno na satysfakcję.”

Brajan Świder (Pho3nix Cycling Team- kategoria Junior, miejsce 35:

„Jako pierwszoroczny junior jestem bardzo zadowolony z tego wyniku. Najlepszy mój wynik na imprezie takiej rangi. Nie czułem większego stresu, wiedziałem że dam z siebie wszystko. Miałem w głowie, że jak pojadę, tak pojadę. Przejechałem wszystkie rundy, jestem zadowolony. Trasa z dwoma długimi podjazdami, podobnymi do tego co mam w rodzinnych stronach, chociażby w Orawce. Sama charakterystyka trasy nie do końca pode mnie, bo lubię jeszcze bardziej techniczne trasy. Za rok będę chciał poprawić ten wynik!”

Mateusz Szyszko (Warszawski Klub Kolarski) – kategoria Junior, miejsce 47:

„Zdecydowanie byłem „najlepszą wersją siebie” [przyp.red. – taką naklejkę Mateusz ma na rowerze], ukończyłem w pierwszej części stawki, przejechałem wszystkie rundy. Zmęczenie sezonem dało już o sobie znać. Na trasie była jedna wywrotka w korku. Taki sport, to jest wpisane w tę dyscyplinę. W przyszłym roku już kategoria U23 i na pewno odnajdę się w orlikach.”

Milena Drelak (RK Exclusive Doors MTB Team) – kategoria U23, miejsce 44:

„Zaraz po starcie brałam udział w kraksie, więc od razu miałam co odrabiać. Na drugiej rundzie miałam z tego powodu kryzys, ale przypomniały mi się słowa Karola Ostaszewskiego, że nie na wszystko ma się wpływ i trzeba się skupić na tym, na co ma się wpływ. Skupiłam się na walce, na wyniku, który był do zrobienia. Sam wynik na mecie nie jest dla mnie satysfakcjonujący, ale to co cieszy, to fakt, że co chwila w zasadzie wyprzedzałam kolejne zawodniczki i nie miałam już później żadnego kryzysu.”

Piotr Kryński (Warszawski Klub Kolarski) – kategoria U23, miejsce 61:

„W tym sezonie miałem kilkumiesięczną przerwę w treningu do którego wróciłem dopiero pod koniec marca. Na samym wyścigu czułem, że był potencjał na wyższą lokatę, ale zaraz po starcie kraksa, korki, trzeba było biegać. Startowałem z przedostatniej linii. Dosyć zabójcze tempo, każdy ma tu pod nogą, ale nie można przeszarżować, bo na koniec zabraknie. Sam minimalnie odpuściłem na przedostatniej rundzie, tak by ostatnią pojechać absolutnie na maksimum swoich możliwości. Dla mnie to kolejne doświadczenia, kolejny sezon to ostatni w orliku, więc będę chciał osiągnąć maksimum tego co będzie mi dane. Na koniec pozdrawiam mamę, tatę i narzeczoną oraz mojego trenera, Maćka Jeziorskiego, który włożył dużo pracy w moje przygotowania.”

Krzysztof Klimek (RK Exclusive Doors MTB Team) – kategoria U23, miejsce

„Rozpocząłem przygotowania dopiero po Jastrzębiu Zdrój, w zasadzie mam za sobą tylko dwa miesiące trenowania. Z samą trasą radziłem sobie dobrze, ale patrząc na moją dyspozycję myślałem, że dostanę minus trzy albo cztery okrążenia, ale nie było aż tak źle, choć wcale nie jest to dobry wynik. Myślę, że na kolejny sezon przygotuję się zdecydowanie lepiej, bo w końcu ponownie udało mi się odnaleźć radość z jazdy na rowerze.”

Paula Gorycka (Struby – BiXS) – kategoria Elita kobiet, miejsce 33:

Jestem zadowolona ze startów w ciągu ostatnich dziewięciu dni. Na Mistrzostwach Europy walczyłam o Top20, skończyłam 23, na Mistrzostwach Świata moim celem było Top30, skończyłam 33. Mimo, że nie osiągnęłam swoich celów, to nawiązałam walkę i pojechałam mocne wyścigi.

Dodatkowo na MŚ zaliczyłam mój debiut w sztafecie (wcześniej kilka razy startowałam na MP, ale nigdy na ME lub MŚ). Na swojej zmianie zrobiłam co mogłam, pojechałam bezbłędnie technicznie i zyskałam dla Polski trzy miejsca, „oddając pałeczkę” na 10. miejscu. Wystarczyło nam na 15. miejsce, ale pozytywem jest to, że byliśmy ostatnim krajem z „akceptowalną” stratą czasową – 5 minut to oczywiście dużo, ale potraktujmy to jako pole do popisu w kwestii rozwoju naszej Reprezentacji.

Najbardziej zadowolona jestem z short tracka. Chciałam skończyć ten wyścig w Top25, a na metę wjechałam 13! Czułam się świetnie, pogoda też była moim sprzymierzeńcem (podobnie jak na ME – deszcz i ślisko). Wykorzystałam szansę, która się pojawiła i cieszę się, że byłam na to gotowa. Zabrakło mi czasu, żeby w pełni zregenerować się na niedzielę – między XCR i XCC były 52 godziny, a między XCC i XCO 44 godziny. Byłam też jedną z niewielu zawodniczek (jeśli nie jedyną; nie sprawdzałam), która zaliczyła starty w XCR, XCC i XCO. ME i MŚ na duży plus, to było zdecydowanie moje najlepsze 9 dni w tym sezonie. Zobaczymy czy razem z wyścigami w Val di Sole zdołam osiągnąć najlepsze 16 dni.

Gabriela Wojtyła (Superior Zator) – kategoria Elita kobiet, miejsce:

„Prevot narzuciła kosmiczne tempo. Dwie minuty przewagi nad drugą zawodniczką, to dość spora różnica. Ale mój wynik mnie cieszy. Jechałam tak naprawdę blisko trzydziestki, wszystko rozegrało się o sekundy, a startowało nas ponad 80 zawodniczek. To jest grono w którym często brakuje medalistek czy mistrzyń świata z młodszych kategorii, bo nie każdy ma sobie tyle determinacji, ale i zwykłego szczęścia by dotrwać do elity. Mimo, że to był chyba najlepszy wynik w moim życiu, to chcę więcej! Na trasę wybrałam sztywny rower, tak jak Prevot, bo lepiej się czuję na takiej konstrukcji, a sama trasa nie preferuje żadnego z typów rowerów, za to na podjazdach lżejszy rower dawał lekką przewagę. Do tego doping kibiców niesamowicie niósł, zwłaszcza jak jechałam w towarzystwie Francuzki, to nawet nie słyszałem swoich myśli. Byli też kibice z Polski, ale także z innych krajów, którzy krzyczeli w moim kierunku „Robert Lewandowski” czy po prostu „Dzień dobry”. Teraz czas na przejazd do Val di Sole i przygotowania do startu w finale Pucharu Świata. Odpuszczam Mistrzostwa Polski w maratonie MTB, nie jestem wytrzymałościowcem, zostaję w cross country i tu chcę się rozwijać.”

Krzysztof Łukasik (JBG-2 CryoSpace) – kategoria Elita mężczyźni, miejsce 34:

„Niestety na ostatnim zjeździe nie ustrzegłem się przed wywrotką. Nic poważnego się nie stało, ale upadek kosztował mnie kilkanaście sekund, przekrzywioną kierownicę i utratę 2-3 pozycji, bo była szansa by zamknąć start w tych Mistrzostwach Świata w Top30. Mistrzostwa Europy za bardzo mi nie wyszły, ale nie pozostało nic innego jak powalczyć w Les Gets o lepszy rezultat. Faktycznie, trasa sprzyja moim preferencjom, były dwa długie podjazdy, gdzie czułem się dobrze. Pojechałem dobry wyścig, mogę być zadowolony ze swojego rezultatu, tym bardziej, że startowałem z odległej pozycji i już po pierwszym okrążeniu miałem minutę straty. Pierwsze okrążenie, to było więcej spacerowania niż prawdziwej rywalizacji i dopiero od drugiego okrążenia można było jechać swoje, przechodzić do przodu.

W przyszłym tygodniu startuję w Tryptyku Głuchołaskim, później Mistrzostwa Polski w maratonie MTB i w końcu Mistrzostwa Świata w maratonie MTB, gdzie trasa ma dość szybki charakter, a mając na uwadze mój medal z Mistrzostw Europy mam już trochę tę część sezonu odhaczoną i liczę, że Michał Paluta czy Paweł Bernas zrobią tam fajny wynik!”

Filip Helta (Kross ORLEN Cycling Team) – kategoria Elita mężczyźni, miejsce 38:

„Specyfika tej trasy nie była może szczególnie pode mnie, ale nastawiałem się jak najbardziej pozytywnie do tego wyścigu. Celowałem w miejsce w okolicach trzydziestki, zrobiłem to, przyjechałem 38. Z wyniku jestem zadowolony, tym bardziej że poziom jest bardzo wysoki, przyjeżdżamy na metę jeden za drugim. Ze stratą jednej minuty jesteś już poza dwudziestką. Wszyscy we trzech jesteśmy na podobnym poziomie, co jest dla nas dobre, bo nawzajem się nakręcamy, a w takim wyścigu jak tu decydują detale.

W poniedziałek przemieszczamy się do Val di Sole, gdzie będę chciał poprawił wynik z ubiegłego roku. Potem już wyścigi pod domem, może Mistrzostwa Polski w maratonie MTB.

COMMENTS

DISQUS: 0