Przełajowy lej po covidowej bombie

HomeZapowiedzi

Przełajowy lej po covidowej bombie

Przy okazji przełajowego ścigania w Kędzierzynie Koźlu i Gościęcinie Komisja Przełajowa opublikowała dwa komunikaty odwołujące zawody przełajowe w kolejne trzy weekendy (22 listopada, 5 grudnia i 12 grudnia) w Kartuzy, Toruń i Nielubie.

Oznacza to, że przez ponad miesiąc w kraju nie będzie ani jednej okazji na przepalenie nogi przed Mistrzostwami Polski w kolarstwie przełajowym, które mają odbyć się w dniach 9-10 stycznia 2021 we Włoszakowicach. W kalendarzu PZKol są co prawda zapisane na 2 stycznia 2021 zawody w Kurowie oraz 3 stycznia 2021 zawody w Nowej Sarzynie, ale dziś, z perspektywą ponad 5 tygodni, to raczej wróżenie z fusów. Podobnie niestety w temacie MP CX.

Stevens Cyclocross Cup

Dwa tygodnie temu opublikowane Rozporządzenie Rady Ministrów wprowadziło zakaz organizacji zawodów rowerowych do 29 listopada 2020 z wyłączeniem imprez rangi Pucharu Polski lub Mistrzostw Polski. Pisałem o tym tu. W związku z powyższym organizatorzy Stevens Cyclocross Cup zdecydowali się na modyfikację kalendarza i przesunięcie go na grudzień i styczeń:

  • 6 grudnia 2020 – Nowogard
  • 13 grudnia 2020 – Police
  • 20 grudnia 2020 – Myślibórz
  • 27 grudnia 2020 – Piła
  • 2 stycznia 2020 – Krzeszyce
  • 17 stycznia 2020 – Wałcz
  • 24 stycznia 2020 – Szczecin

Już wydawało się, że sytuacja jest unormowana, ale sobotnia konferencja prasowa Mateusza Morawieckiego przyniosła nowe projekty rozporządzeń, zgodnie z którymi zakaz organizacji wydarzeń sportowych i rowerowych przedłużony ma zostać do 27 grudnia 2020. Ponownie z wyłączeniem imprez rangi Pucharu Polski. Szczegóły tu.

Na chwilę obecną organizatorzy Stevens Cyclocross Cup twierdzą, że ich zawody odbędą się zgodnie z zaprezentowanym kalendarzem. Sytuacja jest jednak dynamiczna, a próżno niestety szukać wsparcia w Polskim Związku Kolarskim.

Jeśli nie w Polsce to może w Czechach?

Organizatorzy Toi Toi Cup podali skorygowany kalendarz zawodów, które odbywać się będą w pełnym reżimie sanitarnym. Wszystkie szczegóły tu.

Barierą startu dla zawodników z zagranicy, w tym Polaków, jest negatywny wynik testu PCR, który należy wykonać, a co za tym idzie także sfinansować we własnym zakresie. Mówimy o wydatku rzędu 500 złotych na 72 godziny przed startem. I tak co weekend.

… a może Belgia i Holandia?

Tu jest w sumie jeszcze trudniej, nie tylko dostać się do tych dwóch krajów, co uzyskać prawo startu, bo w przypadków zawodów w Belgii na starcie może stanąć maksymalnie 75 zawodników, z czego preferowani są Ci z czołówki rankingu UCI oraz Ci z paszportem belgijskim. Więcej pisałem o tych zmianach tu.

Jest jeszcze Puchar Świata…

Wielokrotnie zmieniany i skrócony do raptem sześciu wyścigów Puchar Świata (kalendarz 2021) mógłby się wydawać alternatywą dla braku wyścigów w Polsce, ale prawdopodobnie dla zdecydowanej większości naszych zawodników byłyby to tylko i wyłącznie starty treningowe zakończone dublem. Z wyjątkami oczywiście. Kto wie, może po świetnych wynikach w Gościęcinie, które dowodzą wysokiej dyspozycji Marek Konwa czy Bartosz Mikler staną na starcie tych wyścigów?

COMMENTS

DISQUS: 0