Jak zrobić wheelie i dlaczego warto się go nauczyć – Michał Topór

HomeCiekawostkiTrening

Jak zrobić wheelie i dlaczego warto się go nauczyć – Michał Topór

Michał Topór (Superior Zator) – Puchar Szlaku Solnego, Rabka Zdrój
Skład Reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy w kolarstwie górskim – Brno, Czechy
Michał Topór – Puchar Mazowsza Jabłonna
Michał Topór (Superior Zator) – Rusza Peleton, Białystok
Michał Topór – Cyklokarpaty Dukla

Aktualna, jesienno-zimowa pora roku sprzyja doskonaleniu własnych umiejętności technicznych. Zdecydowanie uboższy kalendarz startowy pozwala poświęcić więcej czasu na “szlifowanie skilla”. Popularne wheelie, czyli jazda na tylnym kole to jedna z najbardziej charakterystycznych oraz efektownych sztuczek, jakie można wykonać nie odrywając się od ziemi. Jeśli więc kiedykolwiek przeszło Wam przez myśl, że chcielibyście się go nauczyć, to mam dzisiaj dla Was kilka wskazówek :)

Dlaczego warto

Jak już wspomniałem wyżej, sztuczce nie można odmówić efektowności. Potrafi wzbudzić zazdrość wśród kumpli lub dodać stylu podczas przekraczania linii mety. Nie wszystkich przekonają jednak te argumenty, dlatego podkreślę inny. Wheelie to doskonałe ćwiczenie na równowagę, które świetnie rozwija balans na rowerze i poprawia naszą kontrolę nad nim. Możecie zapytać, jaki ma to sens, skoro zazwyczaj jeździmy z dwoma kołami na ziemi. Odpowiem więc, że balansowanie na dmuchanej piłce również nie zalicza się do rzeczy wykonywanych podczas jazdy, a jednak w zimie tak chętnie ćwiczone jest na siłowniach przez wiele osób ;)

Fot. Ola Sulikowska

Rower i jego ustawienie

Dla wprawionego jeźdźca wheelie nie stanowi problemu w zasadzie na żadnym rowerze. Do nauki zdecydowanie najlepszy będzie jednak rower MTB ze zwykłą, szeroką kierownicą. Szosa oraz wszelkie jej pochodne, jak gravele czy rowery CX będą dla początkującego zdecydowanie trudniejsze do opanowania.
Kluczowym elementem jest dobrze działający tylny hamulec. Musi on funkcjonować bez zarzutu i mieć na tyle siły, aby bez problemu zablokować koło. Stanowi on zabezpieczenie przed wywróceniem się na plecy, warto więc przypilnować aby działał sprawnie.
Wbrew temu, co czasem można by wywnioskować, opuszczanie siodełka na sam dół nie ma sensu. Obniżenie go o parę centymetrów w stosunku do normalnej pozycji jazdy może natomiast przynieść pozytywne rezultaty.

Prędkość i przełożenie

Intuicyjnie wydawać się może, że do wheelie najlepszy będzie niski bieg, gdyż łatwo wtedy poderwać przód z pomocą przypedałowania. Mała prędkość stwarza jednak problemy z balansem na boki. Analogicznie zbyt duża prędkość ułatwia utrzymanie równowagi bocznej, jednak utrudnia pierwsze podciągnięcie roweru oraz balansowanie przód-tył, ponieważ musimy w mniejszym stopniu polegać na użyciu napędu, a w większym na balansie ciałem, który na początku nie jest zazwyczaj wybitny.
Wraz z doborem prędkości idzie także odpowiednie przełożenie. Musi być ono na tyle lekkie, aby umożliwić płynne pedałowanie, jednak równocześnie na tyle ciężkie, aby odczuwalny był opór na korbie, tak aby podczas naciskania na pedały rower reagował na nie podniesieniem przodu.
Do swojej optymalnej kombinacji prędkości i przełożenia trzeba dojść w drodze eksperymentów, jednak z mojego własnego doświadczenia wynika, że jest to kilkanaście km/h oraz bieg mniej więcej pośrodku zakresu.

Prawidłowa pozycja, która powinna umożliwić zachowanie równowagi – wyprostowane ręce oraz niemalże pionowe plecy
Przykład nieprawidłowej pozycji, kiedy tułów pochylony do przodu nad kierownicą, a ręce ugięte. W ten sposób przednie koło szybko opadnie na ziemię.

Podciągnięcie roweru

Aby jechać na tylnym kole, trzeba najpierw wyjść do pożądanej pozycji, czyli podciągnąć rower. Niezwykle istotnym jest, aby robić to z wykorzystaniem masy całego ciała, ciągnąc z prostymi rękami i ochylając tułów w tył. Podciąganie kierownicy samymi rękami prowadzi niestety donikąd, ponieważ nie osiągniemy w ten sposób punktu równowagi, jaki nas interesuje.
Poza ruchem ciała pomagamy sobie oczywiście także za pomocą przypedałowania. Obie te czynności muszą być ze sobą zsynchronizowane. Interesuje nas punkt, w którym czujemy, że lecimy praktycznie na plecy. Nie można się jednak obawiać takiej pozycji, jeśli chcemy być w stanie jechać na jednym kole dłużej niż kilka metrów. Jak wspomniałem na początku, naszym “bezpiecznikiem” jest tylny hamulec, który należy delikatnie zaciskać w momencie, kiedy przeważa nas do tyłu. Nauka jego wyczucia jest również istotnym elementem całości.

Balans podczas jazdy

Kiedy już nauczymy się wychodzić do pożądanej pozycji, kolejnym problemem jest jak najdłuższe utrzymanie się w niej. Tutaj zaczyna się prawdziwa trudność, a w grę wchodzi balans całego ciała.
Warto jednak zwrócić uwagę na delikatne skręcanie kierownicy, wychylanie kolan do wewnątrz lub na zewnątrz oraz ruch bioder. Ich nacisk na siodełko oraz nieznaczne ruchy na boki mają znaczny wpływ na balans w trakcie wheelie.

Ukształtowanie terenu

Dość oczywistym wydaje się fakt, że do nauki najlepiej sprawdzi się twarde i równe podłoże, bez żadnych dziur. Podmuchy wiatru potrafią znacznie utrudnić wykonanie tej sztuczki, dlatego warto o tym pamiętać wybierając miejsce.
Ciekawe efekty przynosi natomiast jazda pod wzniesienie lub ze wzniesienia. Jadąc pod górę, generuje ona dodatkowy opór i powoduje wzmożone opadanie przodu roweru. Można to wykorzystać podczas początkowego etapu nauki, ponieważ zwiększa to uczucie pewności, że nie wywrócimy się na plecy.
Jazda z góry działa natomiast odwrotnie, napędzając nas i ciągnąc lekko w tył, dzięki czemu przy odpowiednim wyczuciu hamulca oraz balansie ciałem, można jechać na jednym kole bez pedałowania. Na początku może się to wydawać nieco niepokojące, jednak wraz z nabraniem wprawy i oswojeniu się z pozycją równowagi, potrafi być niezwykle dobrym ćwiczeniem.

Jeśli jednak nie wyjdzie…

Sprawny tylny hamulec oraz pamięć o nim są w zasadzie niezawodnym zabezpieczeniem przed wywrotką. Jeśli jednak spanikujecie i zaczniecie lecieć w tył lub na bok, jedyną opcją ratunku jest podparcie się jedną nogą lub sprawne zeskoczenie z roweru na obie. Z tego powodu, podobnie jak w przypadku wszystkich innych ćwiczeń techniki, sugeruję, aby uczyć się w zwykłym obuwiu i pedałach, a nie SPD czy innych wpinanych konstrukcjach. Zdecydowanie zwiększa to szanse na wyratowanie się, gdyby jednak coś nie poszło zgodnie z planem.

Cierpliwość kluczem do sukcesu

Pora na najważniejszy akapit całego dzisiejszego wpisu. Nauka wheelie wymaga zazwyczaj sporo czasu. Oczywiście może się zdarzyć, że macie do tego “naturalny talent” i ogarniecie temat w parę dni, bardziej prawdopodobne jednak, że zejdzie Wam na tym sporo dłużej. Mnie samemu proces nauki zajął ponad miesiąc, a mówimy tu o regularnych ćwiczeniach, a nie próbach z doskoku, od czasu do czasu. Kluczem do sukcesu jest regularność – 20/30min wieczorem, parę razy w tygodniu przyniesie efekty. Wystarczy nie zrażać się początkowymi trudnościami z utrzymaniem równowagi, które najprawdopodobniej się pojawią. Do tej sztuczki musicie nabrać całkowicie nowych nawyków, a ciało i mózg oswoić z nowymi wymaganiami jakie przed nimi stawiacie. Jeśli jednak nie zabraknie Wam samozaparcia i poświęcicie odpowiednią ilość czasu, to gwarantuję, że wheelie znajduje się w zasięgu każdego :)

Jeśli lubicie nie tylko czytać, ale też słuchać i oglądać, to wskazówki zawarłem również w formie powyższego filmu. Mam nadzieję, że udało mi się wyczerpać temat, jeśli macie jednak jakieś pytanie, to zachęcam do pozostawienia komentarza.
Teraz pozostaje mi jedynie życzyć Wam szybkiego progresu i wytrwałości w ćwiczeniach :)
#MakeXcGreatAgain

COMMENTS

DISQUS: 0