Jak ukończyć Sudety MTB Challenge w dziesięciu (nie) łatwych krokach

Jak ukończyć Sudety MTB Challenge w dziesięciu (nie) łatwych krokach

Bartosz Mikler: “Zabrakło jeszcze jednej agrafki do zwycięstwa.”
Amator donosi: “esencja lokalnego mtb” – Puchar Strefy MTB Sudety, Jodłownik
Książka o kolarstwie od Buk Rower dla Ciebie

Na trudne wyzwania nie ma prostych recept. Na dodatek jeżeli mówimy o wyścigu etapowym w górach, to mówimy o mocno indywidualnej sprawie.

Na podstawie swoich doświadczeń i mojego startu w Sudety MTB Challenge przygotowałem dziesięć porad, które pozwolą wrócić z gór z koszulką finiszera. Tegoroczna edycja wyścigu jest już bardzo blisko, ale to co napisałem poniżej można powoli zacząć wdrażać na przyszły rok. Start w etapówce to nie jest zwykła igraszka, dlatego warto sobie dać trochę czasu.


Przetestuj się – Masz już na koncie starty w maratonach? Zrób zatem eksperyment, spróbuj zrobić cztery dni z rzędu dłuższą jazdę, tak na przykład na 3h. To bardzo dobry test by sprawdzić czy dysponujesz w ogóle czasem by zacząć przygotowania do etapówki, a do tego także test fizyczny. Jeśli okaże się, że nie dajesz rady zrobić takiej ciągłości, bo coś wypada, to jest duże prawdopodobieństwo, że kiedy przyjdzie czas na sumienne przygotowania, też coś wypadnie.


Masz za sobą test wszystko poszło ok, czas oszacować budżet. Policz ile potrzebujesz na części zamienne, na dojazd i noclegi. Tu oczywiście najbardziej ekonomicznie jest jechać w góry większą ekipą i dzielić koszty. Nie ma co ukrywać, że wyjazd na tydzień na wyścig wiąże się z dość solidnym wydatkiem, dlatego właśnie warto przygotować się odpowiednio wcześniej.


Jeżeli masz za sobą dwa powyższe punkty, to czas się zapisać. To też warto wykonać jak najszybciej, bo wtedy jest niższa cena. Tutaj też należy zdecydować się na wybór dystansu. To decyzja, którą należy podjąć w zależności od swojego doświadczenia. Niezależnie natomiast od tego polecam przy zapisach odłożyć trochę grosza i skorzystać z masaży po etapie. Ja osobiście miałem okazję skorzystać z masażu po jednym z etapów i to było bardzo odświeżające dla zmęczonego organizmu. Regeneracja nóg i pleców przychodzi bardzo szybko.


Żeby ukończyć etapówkę, to najpierw trzeba się pokazać na starcie. To ważne zdanie, o którym wielu zapomina. Szczególnie w ostatnich tygodniach przed startem, nie pozwól samemu sobie zrobić krzywdy, czy to trenując za ciężko, czy podpalając się na jakiś technicznych odcinkach w swojej okolicy, kiedy już noga będzie dobrze podawać. Masz jasny cel, nie popsuj tego ;)


Każdy etap traktuj jak pierwszy. Na początku etapówki każdy jest skupiony, przed nim długa droga do mety. Im bliżej do celu, tym bardziej widać swobodę i rozluźnienie, to niestety podejście destrukcyjne. Moim zdaniem do każdego etapu powinno się podchodzić tak, jakbyśmy byli dopiero na starcie. Z pokorą do przodu, no chyba że walczyć o podium, to sam dobrze wiesz co masz robić ;) Jeżeli jak ja walczysz o ukończenie, to pokora jest Twoim sprzymierzeńcem.


Jedzenie po korek. Wbrew pozorom wiele można ugrać między etapami. Regeneruj się, dużo jedz i pij, na rowerze codziennie spędzasz po kilka dobrych godzin, jest ciepło i spalasz paliwo jak auto do rally crossu. Nie żałuj sobie też na bufetach, w górach nie ma nic gorszego jak odcięcie prądu. Nie słuchaj trenera, piwo możesz wypić , bo oprócz stanu ciała ważny jest też stan ducha.


Uśmiechnij się! No przecież nie jesteś tu za karę. Ciesz się każdym kilometrem trasy… no może każdym się nie da, ale postaraj się! Rozejrzyj się na szczycie każdego podjazdu, pogadaj z innymi uczestnikami.


Karma wraca. Zasady fair play na takiej imprezie są bardzo ważne. Organizator dba o nasze bezpieczeństwo, ale warto zachowywać się odpowiedzialnie. Zresztą to także dotyczy krótszych wyścigów. Pamiętaj żeby nie śmiecić, a innym uczestnikom w potrzebie postarać się zawsze pomóc. Nigdy nie wiadomo kiedy sami będziemy potrzebować pomocy.


Uwiecznij te chwile. Wyjęcie telefonu z kieszeni i zrobienie zdjęcia na trasie to strata czasu? Dla mnie nie :) Do wspomnień warto wracać, a nic nie zrobi tego tak szybko fajne zdjęcie. Oczywiście można liczyć na fotografów, ale pamiętaj że jeżeli walczysz o ukończenie, to możesz na trasie już nie spotkać fotografa.


Zapnij koszulkę. Pod samą szyją wysusz zęby i odbierz koszulkę finiszera! To popołudnie i wieczór jest Twoje. Cel osiągnięty, czas świętować i do późnych godzin porannych wymieniać się wrażeniami z innymi uczestnikami.


Przed Tobą jeszcze jedno ważne zadanie. Kiedy opadnie kurz, wrócisz do domu, biura, szkoły… Czas na przekazywanie zajawki i zarażanie kolejnych osób do startu, tak by w kolejnym roku pojechać na start jeszcze silniejszą ekipą. No to do dzieła! Powodzenia w walce o upragnioną koszulkę finiszera :)

Przed wybraniem się na ten wyścig polecam Wam lekturę pozostałych naszych wpisów na temat tego wyścigu:

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0