Nie tylko kolarskie sposoby na kaca

Nie tylko kolarskie sposoby na kaca

Ziemia okrzemkowa – naturalna regeneracja dla sportowców
Słodka alternatywa dla białego cukru
Amarantus – roślina XXI wieku

Piękne okoliczności przyrody, majówka każdy się skusi “jedno do kolacji”. Nie oszukujmy się jednak, jak większość społeczeństwa tak i my „sportowcy” pijemy alkohol w różnych jego odmianach i w ilościach często przekraczających jeden kieliszek. Czy alkohol naprawdę jest taki zły? Niestety tak, jest po prostu trucizną, choć może nie tyle sam alkohol ile jego metabolit – aldehyd octowy. Najpierw to co chcielibyście usłyszeć – tak alkohol ma pozytywne działanie :) Co prawda lampka wina lub jedno piwko mogą przynieść wam korzyści ale tylko w tych niewielkich ilościach (w większych już bardziej szkodzą niż „leczą”). Jedno piwo, oprócz 250 kcal, dostarczy całkiem spore ilości witaminy C i z grupy B, w tym cennej dla serca wit. B6. Lampka czerwonego wina jest dla serca jeszcze zdrowsza bo zawiera wiele przeciwutleniaczy oraz obniża stężenie trójglicerydów we krwi przez co przeciwdziała miażdżycy oraz zapobiega chorobie Alzheimera (a ma tylko 120 kcal).

hansen

fot. Adam Hansen @ FB

 

Co jeśli Twoja asertywność upadnie po drugim piwku lub drinku i wypijemy więcej i raczej będą to mocniejsze trunki. Już w momencie wlania alkoholu do ust rozpoczyna się jego wchłanianie a całkowicie wchłonie się po jakichś 30 – 45 minutach w zależności od tego ile i czego zjemy. Jednak wchłonie się na pewno więc nie ma co eksperymentować z piciem oleju (sic!) przed pójściem na imprezę. Ponadto alkohol krąży we krwi do czasu aż enzymy wątroby zmetabolizują go całkowicie a „trochę” to trwa – lampka wina zapewni nam procenty we krwi na około 3 godziny, 4 piwa – na 10 godzin a 5 „setek” wódki – nawet na 14 godzin! Niestety tempo metabolizowania alkoholu zależy od genetycznie uwarunkowanego i bardzo indywidualnego poziomu enzymów w naszej zapracowanej wątrobie, czyli nie można go w żaden sposób przyśpieszyć :)

Nie wiem czy pisać o skutkach picia alkoholu, o tym, że obniża poziom testosteronu, zakwasza mięśnie, wyzerowuje rezerwy glikogenu, odwadnia itp. Może lepiej nie będę wnikać w te bolesne aspekty. Przejdę raczej do tego jak radzić sobie „następnego dnia”. Ta wiedza w Sylwestra przyda Wam się zdecydowanie bardziej, dlatego teraz przeczytajcie a stosować będziecie dopiero jutro albo i pojutrze. „Kac” bowiem rozpoczyna się dopiero w kilka godzin po zaprzestaniu picia a swoje apogeum osiąga w momencie gdy procent alkoholu we krwi spadnie do zera. Niestety nieprzyjemne objawy – nudności, wymioty, światłowstręt, bóle głowy, itp., mogą się utrzymywać nawet do 24 godzin.

Jak te niemiłe symptomy choć trochę złagodzić? Alkohol ( w związku ze swoim wielonarządowym działaniem) mocno odwadnia więc najprostszym i najskuteczniejszym lekarstwem po piciu jest … picie – ale wody. Niech to jednak nie będzie woda gazowana, alby nie podrażniać i tak już nadwyrężonego żołądka. Dobrze też by była to woda z dodatkiem glukozy (wątrobowe zasoby glikogenu, na skutek działania alkoholu, wyczerpały się do zera), czyli izotonik (jeśli dodatkowo nie podrażni wam żołądka). Polecam jeden bidon jeszcze przed pójściem spać a drugi (można przygotować wcześniej i postawić przy łóżku) po obudzeniu i kontrolnym spionizowaniu sylwetki. Jeden z metabolitów alkoholu, kwas octowy, mocno zakwasza cały organizm więc warto „dzień po” jeść (jak już w końcu będziecie mogli coś przełknąć) jak najwięcej produktów alkalizujących. Przykładowe menu – śniadanie (niezależnie od pory dnia) – kasza jaglana (odkwasza) z bananem (potas), miodem (glukoza) i jogurtem naturalnym (białko); Obiad (lub obiado-kolacja) – zupa krem z dyni bo łagodna a alkalizuje i dostarcza wielu wypłukanych przez alkohol witamin i minerałów. Warto też uzupełnić witaminy (witamina C jest tu bardzo pomocna jako świetny antyoksydant )czyli pić dużo soków warzywnych lub owocowo – warzywnych, najlepiej świeżo wyciskanych.

A najlepiej to jednak nie upodlić się za mocno, bo wypada przecież wybrać się ze znajomymi na noworoczną przejażdżkę lub przebieżkę a odwodniony, wygłodzony i sponiewierany organizm może nie dać rady i tylko wstyd będzie. Poza tym „jaki Nowy Rok, taki cały rok” więc lepiej chyba rozpocząć go w dobrej formie, czego sobie i Wam życzę :)

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0