Trenuj zdrowo i skutecznie: bez planu daleko nie zajedziesz

Trenuj zdrowo i skutecznie: bez planu daleko nie zajedziesz

Dla kogo są badania wydolnościowe? Dla każdego!
Nino Schurter (Scott Odlo): nie tylko wytrzymałość
Adam Starzyński: amatorzy mają zapędy autodestrukcyjne

trenuj zdrowo i skutecznie 4sportlab

Seminarium “Trenuj zdrowo i skutecznie” zorganizowane przez 4sport Lab było w moim mniemaniu wydarzeniem, które jeśli będzie powtarzane ma szansę na stałe zmienić podejście do treningu nie tylko kolarzy zawodowych, ale przede wszystkim amatorów, którzy często poruszają się bardzo po omacku. Nigdy wcześniej nikt nie stworzył w Polsce dla amatorów tego rodzaju wydarzenia, otwartego, a które było podane w sposób naprawdę “zjadliwy”. Do tego na wyciągnięcie ręki byli tacy eksperci jak Marek Galiński, Tomasz Gabryś czy Michał Krawczyk. Nie zabrakło też naszej najbardziej utytułowanej zawodniczki, czyli Mai Włoszczowskiej. Poniekąd niespodzianką drugiego dnia okazała się obecność Jarosława Uklei oraz Michała Podlaskiego, która dodatkowo ubarwiła sobotnie prelekcje. 

O czym w ogóle było seminarium? Jak sam tytuł wskazuje wszystko kręciło się wokół treningu. Od podstawowych pojęć, przez badania wydolnościowe, po trening w oparciu o pomiar mocy. Cały czas brzmią mi w uszach słowa Tomasza Gabrysia, który już w 2001 roku był świadkiem jak ekipa T-Mobile trenowała w oparciu o mierniki mocy. Dziś, dwanaście lat później mierniki są standardem, ale nie dotyczy to naszego polskiego podwórka. Próżno ich szukać w Pruszkowie.

Wracając jednak do seminarium, to oprócz tematów związanych z treningiem bardzo dobre prelekcje wygłosili Andrzej Mioduszewski “o przyczynach kontuzji” i dr Krzysztof Ficek “o urazach”. Trudno powtórzyć wiedzę przekazaną przez tych Panów. W przypadku treningu, jak i startów by eliminować ryzyko urazów i kontuzji trzeba pamiętać o rozciąganiu. Przed treningiem dynamiczne, po treningu statyczne.

Nie lada gratką pierwszego dnia była możliwość przyjrzenia się metodyce przygotowań do IO w Londynie. Od pierwszego rekonesansu na trasie, przez kolejne zgrupowania, aż po sam start (niestety tylko Oli Dawidowicz, a nie obu zawodniczek). Na koniec analiza startu pokazująca precyzję przygotowania i efekty. Wszystko w dość dużych szczegółach było omawiane przez ówczesnego trenera kadry, Marka Galińskiego. 

sierra nevada

W założeniu seminarium było skierowane przede wszystkim do amatorów, dlatego niejednokrotnie padały z sali pytania o drogę do sukcesu, długotrwałe utrzymywanie wysokiej formy czy tajniki zawartości bidonu. Obecni na sali uczestnicy w znakomitej większości reprezentowali miłośników maratonów, zaliczający w sezonie kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt startów. To zgoła odmienna sytuacja od tej w cross country, gdzie z reguły zawodnik przygotowuje się do jednej, czasem dwóch imprez (klasy mistrzowskiej) w sezonie.

Trudno jest zebrać w tym podsumowaniu wszystkie omówione tematy i poboczne dyskusje, jakie miały miejsce. Wielokrotnie przewijał się temat zgrupowań. To co zapamiętałem, to dwie informacje – nie ma sensu jechać na zgrupowanie, jeśli nie można mu poświęcić minimum dwóch tygodni, z czego pierwsze kilka dni to adaptacja. No i trzeba pamiętać, że zgrupowanie wysokogórskie oznacza góry – 2000 m.n.p.m. co najmniej. Aaa… i zgrupowanie w styczniu czy lutym to jest delikatnie mówiąc pomyłka. Bo zanim zacznie się sezon, to korzyści wynikające z wyjazdu w góry już dawno miną. 

Całe seminarium to było tak naprawdę dotknięcie wierzchołka góry lodowej. Dla wielu obecnych na sali było uzmysłowieniem jak skomplikowany i żmudny jest proces planowania treningu. Dla organizatorów z kolei to przede wszystkim nowe doświadczenie, któremu w moim mniemaniu świetnie sprostali, choć nie bez uchybień czy błędów. Dla mnie, przeciętnego amatora trochę za dużo było o pomiarze mocy, a zbyt mało o samych badaniach wydolnościowych i treningu w oparciu o, może archaiczne metody, takie jak pulsometr czy kadencja. Trzeba pamiętać, że miernik mocy to wydatek rzędu 3-4 tysięcy złotych.

Najważniejsze jednak, co zostało w głowie, i jest to poniekąd truizm. Bez planu daleko nie zajedziesz. Im lepiej zbudowany plan treningowy, tym lepiej.

[srp]

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0