Paweł Bernas (JBG-2 CryoSpace): „wyścig był cały czas pod naszą kontrolą i zgarnęliśmy co się dało!” | Mistrzostwa Polski w maratonie MTB, Bike Maraton, Bardo

HomeSportKomentarze

Paweł Bernas (JBG-2 CryoSpace): „wyścig był cały czas pod naszą kontrolą i zgarnęliśmy co się dało!” | Mistrzostwa Polski w maratonie MTB, Bike Maraton, Bardo

Na dystansie blisko 90 km i 2500 metrów przewyższenia w ramach cyklu Bike Maraton w Bardzie rozegrany zostały Mistrzostwa Polski w maratonie MTB, w których rywalizowali najlepsi zawodnicy z całego kraju. W elicie mężczyzn mieliśmy wyścig rozegrany taktycznie przez drużynę JBG-2 CryoSpace, która wzięła nie tylko całe podium, ale Top4. Po tytuł mistrzowski sięgnął Paweł Bernas, a za nim linię mety przekroczyli Michał Paluta, Michał Glanz i Adrian Brzózka!


Komentarz postartowy:

Zdobyłem tytuł Mistrza Polski w Maratonie MTB! To był naprawdę doskonały dzień dla naszej drużyny – zajęliśmy pierwsze 4 miejsca i cały czas mieliśmy wyścig pod kontrolą.

Wszystko zaczęło się dość spokojnie. Mając na uwadze długi dystans w błocie i kałużach, pierwszy podjazd przejechaliśmy dość mocno, ale równo i bez większej selekcji w grupie. Już wtedy na atak zdecydował się Michał Paluta, który powoli zaczął budować przewagę i ustawił nam wyścig na najbliższe kilometry. Można było wyczuć, że trasa nie „niesie” tak jak w trakcie objazdu w suchych warunkach i jazda po pozornie łatwiej technicznie nawierzchni była bardzo wymagająca siłowo. Dodatkowo trzeba było zdecydowanie uważać w zakrętach, bo cały czas jechaliśmy na granicy uślizgu koła – tutaj przydało się małe, bo małe, ale jakieś tam doświadczenie z wyścigów przełajowych. Zdecydowałem się wystartować na hardtailu i był to strzał w dziesiątkę, bo rower prowadził się w błocie jak po szynach. Oczywiście na tyle na ile da się w błocie prowadzić „jak po szynach”, w każdym razie czucie roweru było bardzo dobre co dodatkowo budowało moją pewność siebie.

Po krótkim zjeździe zaczęliśmy kolejny podjazd. Mając z przodu Michała mogliśmy spokojnie patrzeć jak Karol Rożek, Filip Helta i Mateusz Nieboras biorą ciężar pracy na swoje barki. Równe, mocne tempo na przestrzeni kilkunastu następnych kilometrów poskutkowało zredukowaniem czołowej grupy do około 8 zawodników. Muszę przyznać, że nie czułem się jakoś spektakularnie, ale tłumaczyłem sobie, że warunki są ciężkie i na pewno nikomu z nas nie jedzie się lekko.

Z przodu cały czas jechał Michał, a chłopaki wciąż pracowali mocno więc żadne ruchy ze strony naszej drużyny nie miały sensu. W końcu, po około 40 kilometrach dostaliśmy info, że Michał ma ponad dwie minuty przewagi, zaczął się stromy podjazd na szczyt Kłodzkiej Góry, a u rywali dało się odczuć skutki mocnej pracy na przestrzeni przejechanego dystansu. Pomyślałem, że jest to dobry moment do ataku, bo przecież Michał ma bezpieczną przewagę, a dobrze byłoby zabezpieczyć resztę miejsc na podium. Po wymianie kilku ataków w naszej grupce udało mi się oderwać i wypracować małą przewagę. Doskoczył do mnie Filip Helta i tutaj przydało się doświadczenie z szosy. Dałem mu pociągnąć, bo przecież z przodu „mój” odjeżdża, a z tyłu „moi” jadą w przewadze, więc mogłem sobie pozwolić na taktyczne manewry. Korzystając z jazdy po kole chwile odsapnąłem i zaatakowałem jeszcze przed szczytem krótkiego podjazdu na singlu w okolicy 46 kilometra.

Udało się!

Odjechałem uzyskując względnie bezpieczną przewagę. Mogłem trochę wyregulować tempo i skupić się na szukaniu prędkości w singlu, jednocześnie unikajać błędow. Po jakimś czasie zobaczyłem z przodu Michała, a za sobą wciąż mogłem dojrzeć Filipa, grupkę z Karolem Rożkiem i resztą drużynowych kolegów. Wiedziałem, że najbliższe kilometry będą decydujące dla powodzenia ucieczki. Bardzo mocno pracowałem żeby dojść Michała, a później razem staraliśmy się budować przewagę. Na około 20km do mety zobaczyłem, że w pogoni za nami został tylko Karol Rożek z dwoma „naszymi” na kole, a jego strata była zdecydowanie mniejsza niż bym tego sobie życzył. Wystarczył mały błąd techniczny czy defekt i cały trud ucieczki poszedłby na marne. Postawiłem więc wszystko na jedną kartę i przestałem przeliczać. Tempa nie wytrzymał Michał, który odczuwał trudy długiego odjazdu. Na szczęście zdołał odeprzeć pogoń Karola i wywalczyć srebro!

Z tyłu toczyła się walka o brąz z której zwycięsko wyszedł Michał Glanz, a za nim przyjechał Adrian Brzózka.

Zgarnęliśmy co się dało!

Chciałem podziękować całej drużynie i obsłudze za trud włożony w przygotowania do tego wyścigu i jego wykonanie!

Już nie mogę doczekać się jazdy w koszulce Mistrza Polski na trasach wszystkich maratonów przez najbliższy rok (lub krócej, jeżeli MP XCM 2023 zostaną rozegrane wcześniej niż we wrześniu:)) !

COMMENTS

DISQUS: 0