Bartosz Mikler (Victoria Jarocin): „wyścigi pod domem są najtrudniejsze” | Kaczmarek Electric MTB, Żerków

HomeSportKomentarze

Bartosz Mikler (Victoria Jarocin): „wyścigi pod domem są najtrudniejsze” | Kaczmarek Electric MTB, Żerków

Bartosz Mikler w tym sezonie potwierdza po raz kolejny swoją wszechstronność jako kolarza. O ile w sezonie jesienno-zimowym jest pełnoprawnym kolarzem przełajowym walczącym o najwyższe lokaty, o tyle w sezonie letnim z powodzeniem sprawdza się w kolarstwie gravelowym, szosowym, jak i górskim. To właśnie na rowerze górskim spędził ostatnią niedzielę wjeżdżając na podium najdłuższego dystansu Kaczmarek Electric MTB w Żerkowie.


Komentarz postartowy:

Wyścig u siebie pod domem. Trasę znam na pamięć, tak podłoże, jak i każdy podjazd. Jednak jak wiadomo te wyścigi pod domem są najtrudniejsze. Pogoda też mało sprzyjająca – podczas wyścigu temperatura wynosiła ponad 30 stopni.

Do wyścigu podszedłem z zamiarem ukończenia dystansu. Po prostu żeby dojechać do mety. Wysoka temperatura i full lampa nie wybacza błędów i za mocnej jazdy.

Byłem dobrze przygotowany pod względem bufetu. Moja mama i przyjaciółka były w dwóch miejscach na trasie z zamrożonym bidonem. Miałem zimne picie co 25min. Piłem i polewałem się na zmianę. Myślę, że to był klucz do ukończenia tego wyzwania.

Wystartowaliśmy. Tempo raczej zachowawcze. Każdy pewnie miał z tylu głowy że temperatura i dystans nie będzie dziś wybaczał. Po ok. 15min mocniej ruszył Grzesiek Grabarek. Pod koniec drugiej rundy jechaliśmy już tylko we trzech. Ja Mariusz Gil i Hubert Semczuk. Na zjeździe spadł mi łańcuch, musiałem się zatrzymać i usunąć usterkę. Straciłem parę sekund do chłopaków. Nie chciałem jednak gonić ich za wszelka cenę, bo wyścig dopiero się zaczynał.

Tak jechałem na trzeciej pozycji z kolegą, którego nazwiska nie znam. Okazało się później, że złapał gumę, a ja jechałem już solo na trzeciej pozycji. Jechałem mocno, ale ze sporą rezerwą. Wiedziałem, że najgorsze będzie na końcówce. Przegrzanie i „strzaskanie” słońcem nie wybacza zbyt mocnej jazdy u mnie. Nie radzę sobie z takimi temperaturami, stąd decyzja aby jechać trochę wolniej i bez zbędnych szarpnięć. Sporo stromych wzniesień jeszcze przede mną i jazdy na otwartej przestrzeni w pełnym słońcu. Ostatnie kilometry były najgorsze. Na podjazdach zaczęły się skurcze w nogach – myślę, że to przez temperaturę. Z tyłu głowy były myśli, że zawodnicy za mną mnie dojdą. Jednak zdołałem utrzymać trzecie miejsce do samej mety.

Jestem mega zadowolony z tego startu. Mimo iż nie było sporo konkurencji i ważniaków do startu na dystansie giga w taki skwar. Gratulacje dla wszystkich, którzy walczyli w tych warunkach. Nie były to łatwe warunki.

Od czwartku miałem zacząć Beskidy MTB Trophy jednak odpuszczę tę etapówkę. Miałem jechać tam sam i mieć wszystkie obowiązki na sobie – od przejazdu na wyścig, ogarnianie jedzenia, serwis roweru, powrót do hotelu (40km) i inne rzeczy, które się dzieją na wyścigu. To dość ciężkie jak robi się to samemu bez pomocy innych. Stąd ta decyzja aby odpuścić ten start.

Kolejny wyścig to BIKE Adventure tam będę startował na najdłuższym dystansie.

COMMENTS

DISQUS: 0