Karol Ostaszewski (JBG-2 CryoSpace): „wszystko poszło po mojej myśli” | Puchar Świata MTB, Leogang, Austriafot. Ola Sulikowska

HomeSportKomentarze

Karol Ostaszewski (JBG-2 CryoSpace): „wszystko poszło po mojej myśli” | Puchar Świata MTB, Leogang, Austria

Karol Ostaszewski był jednym z tylko kilku zawodników, którzy z jednej strony dostali możliwość startu, a z drugiej zdecydowali się na start w Pucharze Świata w Leogang. Równolegle w tym czasie odbywał się m.in. 7R CST Gdynia MTB Maraton, który dla kilku polskich czołowych zawodników był ostatnim sprawdzianem przed Mistrzostwami Europy w maratonie MTB. W których Karol także spróbuje swoich sił. Wróćmy jednak do Leogang…


Komentarz postartowy:

Wyjazd na Puchar Świata XCO do Leogang był wyjątkowy pod wieloma względami. Pojechałem tam jako jedyny zawodnik z JBG-2 CryoSpace, zabrałem do pomocy przyjaciela Kornela i w końcu, a może przede wszystkim, czułem się naprawdę dobrze zarówno na treningach, jak i na wyścigu.

Treningi na rundzie w piątek i sobotę były dość ciężkie. Dużo błota, śliskie zjazdy i podjazdy, a do tego przecinały je drobne strumyki tworzone przez spływającą z gór wodę. Obraz ten zupełnie się nie miał do panującej słonecznej pogody, a tym bardziej do warunków zapowiadanych na niedzielny wyścig – 28C i pełne słońce.

Prognozy się sprawdziły i przed naszym startem była piękna, słoneczna pogoda. Delikatny wiatr i 28 stopni w cieniu. Ustawiono mnie gdzieś pod koniec niespełna 100 osobowej stawki. Zapaliły się zielone światła i ruszyliśmy do walki.

Dobrze ruszam i bez problemu znajduję korytarze pomiędzy rywalami, pokonuję szybki zakręt w lewo i wjeżdżam na bardzo szeroki podjazd po łące. Jest nerwowo, co chwilę ktoś o kogoś się ociera, w końcu jeden z zawodników traci równowagę i upada niedaleko przede mną. Hamuję, mijam wywrotkę lewą stroną i ponownie się rozpędzam. Omijam korki i płynnie przechodzę kolejnych zawodników. Przejazd przez pumptruck, chwila podjazdu torem rowerowym i zaczyna się chyba najmniej wymagający technicznie podjazd w całym kalendarzu Pucharu Świata – ponad minuta jazdy po szutrze pod orczykiem na wprost.

Idzie pełny gaz, a ja staram się trzymać jak najbliżej koła zawodnika przede mną. Parę osób mnie wyprzedza, ale postanawiam nie szarpać tempa w tej pogodzie. Chwila zjazdu po „flow-singlu” i podjeżdżamy serpentyny, które prowadzą do ostatniego zjazdu na rundzie. Robią się korki, łokcie trzymam szeroko i stabilizuję oddech. Jak już mam jechać bardzo powoli, to chociaż odpocznę. Czuję nacisk rywali z tyłu, ale udaje się utrzymać pozycję.

W końcu zjeżdżamy, jest bardzo ślisko i wyrobiły się głębokie koleiny. Zjeżdżam szybko, ale i ostrożnie. Okrążenie rozbiegowe kończę na 59 pozycji, jeszcze tylko 6 pełnych, mega wymagających kółek.

fot. Ola Sulikowska

Zgodnie z moim planem pierwszy, najdłuższy podjazd jadę swoim tempem, mija mnie wiele osób, ale staram się tym nie przejmować. Albo są we wspaniałej dyspozycji, albo tego nie wytrzymają do końca wyścigu. Znowu mały korek na zwężeniu trasy. Jadę mocno, ale z głową, zostawiam sobie odstępy na podjazdach i zjazdach – czuję kontrolę nad tym wszystkim co dzieje się dookoła.

Polewam się wodą i ruszam na drugą część trasy. Tutaj już jadę znacznie odważniej. Na wspominanym już podjeździe pod orczykiem toczy się walka o każdy metr trasy i pozycję. Najpierw wyprzedzam, potem jestem wyprzedzany z dwóch stron na raz. Dostaję łokciem od jednego z rywali, niechcący wpadam na tego, który wyprzedza mnie po drugiej stronie. Jest bardzo nerwowo i szybko… Nikt nie odpuszcza, a liczy się każda zyskana pozycja.

Na kolejne okrążenie wjeżdżam około 70. pozycji. Sytuacja się stabilizuje, a ja mniej więcej tak samo przejeżdżam drugie i trzecie okrążenie.

Na początku czwartego okrążenia widzę większą grupkę zawodników przede mną. Czuję się naprawdę dobrze, dość nieśmiało wyprzedzam ich na stromiźnie, a dwie minuty później na szczycie podjazdu okazuje się, że nie ma już ich za mną. Lekko zdziwiony zdaję sobie sprawę, że dobrze rozkładam siły i jeszcze sporo dziś można ugrać.

Na zjazdach czuję się pewnie, pod górę równie dobrze. Kolejne okrążenie i ta sama sytuacja. Tym razem jednak przy wyprzedzaniu ponosi mnie fantazja i robię zbyt wiele dynamicznych skoków. Po chwili czuję jak robi mi się ciężko. Staram się trzymać rytm i odpoczywać na zjazdach.

Na ostatnie okrążenie wjeżdżam na 63 pozycji. Jest mi bardzo ciężko. Pierwszy długi podjazd jadę równo i trochę wolniej niż wcześniej. Chwila spokojniejszej jazdy powoduje, że za mną robi się gęsto… Szybki zjazd i ostatni podjazd. Najpierw nie daje rady zawodnik za mną, a potem dość szybko doganiam jeszcze jednego rywala. Zyskuję pozycję, utrzymuję przewagę do mety i kończę na 62. pozycji Puchar Świata!

Taki wynik na tej trasie brał bym w ciemno. Jestem zadowolony z tego jak rozłożyłem siły i podszedłem do tego startu! W Jeleniej Górze czułem się mocny, ale tam nie zagrało. Tutaj już wszystko poszło po mojej myśli! Jestem z siebie bardzo zadowolony! :D


Poczynania Karola możecie śledzić na bieżąco na facebook’u, instagramie oraz stravie.

COMMENTS

DISQUS: 0