Michał Kamiński (7R Rowmix p/b 72D): „siła rukoli mi pomogła” | Maratony Kresowe, Tykocin

HomeSportKomentarze

Michał Kamiński (7R Rowmix p/b 72D): „siła rukoli mi pomogła” | Maratony Kresowe, Tykocin

Michał Kamiński najbardziej znany jest zapewne w środowisku kolarzy jeżdżący na ZWIFT. Dwukrotnie był w Reprezentacji Polski na Mistrzostwa Świata na ZWIFTcie, gdzie w tym roku zajął 14. miejsce. Tydzień po MŚ zdobył tytuł Mistrza Polski. W sezonie letnim stawia na kolarstwo górskie oraz gravelowe. W tym drugim chce w lipcu w Starachowicach powalczyć o tytuł Mistrza Polski. W ramach przygotowań do najważniejszych wyścigów startuje m.in. w Maratonach Kresowych. Tak jak ostatnio w Tykocinie.


Komentarz postartowy:

Wyścig ten był dla mnie ostatnim testem przed nadchodzącym Pucharem Polski w maratonie MTB w Polanicy Zdrój. Do Tykocina pojechałem więc zmotywowany oraz gotowy na solidny wycisk (Organizator zazwyczaj wyciska z terenów 110%, nie inaczej było teraz 😉 ).

Start wyścigu to bardzo nerwowe tasowanie się stawki. Postanowiłem jak najszybciej przeskoczyć na czoło peletonu, aby uniknąć ewentualnego kontaktu z innym zawodnikiem. Po około 10 kilometrach wjeżdżamy na pierwsze sekcje podjazdów, gdzie postanowiłem nieśmiało sprawdzić możliwości kolegów. Miło się zaskoczyłem, bo po pierwszym zaciągu została nas tylko czwórka. Potem nastąpiła chwila odpoczynku na szutrach, po czym wjechaliśmy na kolejną sekcje podjazdów. Tam swoją nogę postanowił sprawdzić Piotrek Kryński. Po tym naciągnięciu Piotrek zyskał przewagę kilkudziesięciu metrów – długo się nie zastanawiałem i szybko przeskoczyłem na jego koło. Tak kontynuowaliśmy wspólnie jazdę.

Pierwsza runda to raczej bardzo spokojne, niczym coffee ride-owe tempo. Dopiero po wjechaniu na drugą pętlę Piotr zaczął szarpać. Teren zdecydowanie mu sprzyjał – krótkie, sztywne podjazdy to domena zawodnika specjalizującego się w XCO. Dzięki swojej dynamice Piotr na każdym podjeździe odczepiał mnie, jednakże po około 3 minutach dochodziłem znów do jego koła – brakowało mu przetrzymania. Tak dojechaliśmy do finiszowej prostej, gdzie tak naprawdę rozegraliśmy cały wyścig.

Na 300 metrów przed metą postanowiłem pójść wszystko i to się generalnie opłaciło. Co prawda, gdyby meta byłaby usytuowana 100 metrów bliżej, to przegrałbym wyścig – Piotrek w tym momencie był pół koła przede mną. Jednak siła rukoli pomogła wytrzymać dłużej na maksymalnym wysiłku, co zagwarantowało mi pierwsze miejsce na kresce.

Z osobą Michała Kamińskiego można się lepiej zapoznać słuchając jednego z odcinków podcastu KUFLIKOWSKI & GÓRNICKI:


COMMENTS

DISQUS: 0