Mateusz Rejch (Serwis Bajka): “tutaj mogłem sporo” | Dakar Toyota MTB, Lubeniafot. Agnieszka Koterba

HomeKomentarzeSport

Mateusz Rejch (Serwis Bajka): “tutaj mogłem sporo” | Dakar Toyota MTB, Lubenia

Dakar Toyota MTB w Lubenii to zawody w kolarstwie górskim formule maratonu MTB, które organizowane są od kilku lat na Podkarpaciu. Stałym bywalcem, nie tylko na zawodach, ale i na podium, jest Mateusz Rejch. Nie inaczej było i tym razem.


Komentarz postartowy:

Jaka przyszłość czeka sport amatorski i jak będzie w przyszłości wyglądała organizacja imprez sportowych? Myślę że wielu organizatorów dwoi się i troi aby nadążyć za zmianami, jakie nieoczekiwanie pojawiły się na rynku, takimi jak pandemia, zmiana nawyków klientów czy trudności prawne. Ja bardzo lubię przyglądać się w takich momentach temu co robi młode pokolenie, a do takiego z pewnością należy Wojtek Kwiatek z Wytwórni Sportu czyli organizator Dakar Toyota MTB Lubenia.

Impreza nie jest nowa, rozwija się już od kilku dobrych lat, jednak od początku jest oparta o współpracę ze strategicznym sponsorem jakim jest rzeszowski dealer Toyoty. Podobnie niezmienne jest miejsce startu, czyli Gmina Lubenia, podrzeszowska miejscowość, gdzie sumę podjazdów można bardzo szybko uzbierać nawet na niewielkim dystansie. W tym roku na najdłuższym wyścigu do przejechania było 40 km i około 1400 m w pionie. Niestety bariery dwóch godzin nie udało się złamać, a sam ten fakt świadczy o skali trudności trasy.

Jaka jest recepta na rozwój dyscypliny jaką jest kolarstwo górskie? Nie wiem, jeśli bym to wiedział to otworzyłbym firmę doradczą i sprzedawał te pomysły, ale jedno mogę powiedzieć: na tej imprezie wszystko z roku na rok zmierza w bardzo dobrym kierunku! Współpraca z branżą motoryzacyjną to strzał w dziesiątkę! Pandemia spowodowała bardzo dużo zmian na rynku, kiedyś weekendy to był świetny czas żeby sprzedawać auta. Salony otwarte również w soboty i niedziele, często do późniejszych godzin. Bardzo wiele czynników spowodowało, że taka forma spędzania wolnego czasu obecnie funkcjonuje w dużo mniejszej skali. Dlatego odpowiedzią jest przenieść salon tam gdzie są potencjalni klienci. To po pierwsze. Druga sprawa to wszystko co wokół marketingu się kręci. Bardzo łatwo jest w świecie reklamy zamknąć się w jakiejś grupie odbiorców i zupełnie nie mieć możliwości wyjścia z tego kręgu. Pojawianie się motoryzacji na imprezach sportowych daje bezpośredni kontakt z wypoczywającym klientem, którego odbiór marki jest zupełnie inny niż podczas stresującego tygodnia. To nie jest tak, że ludzie w Lubenii na boisku kupują samochody, ale te szanse zakupowe zaczynają się tu inicjować, utrwala się marka i zaufanie do takiego partnera i kiedy przyjdzie czas, spotykamy się w salonie. Dakar Toyota Rzeszów umie grać w grę jaką jest nowoczesna motoryzacja i robi to dobrze!

Druga sprawa to strefa gastro, która zachwyca podniebienia w Lubenii. Co roku gości tu folkowe jedzenie w stylu nowoczesnym czyli rzeszowska Proza, do tego zawsze do dyspozycji mamy przepyszną kawę, w tym roku również pojawiło się coś dla miłośników amerykańskich ciast. Takie atrakcje jak możliwość pysznego jedzenia, strefa dla dzieciaków, świetnie przygotowany teren, duży parking, pozwala nie tylko cieszyć się z imprezy zawodnikom ale również pozostałej większości, którą stanową kibice i osoby towarzyszące! O nich zawsze trzeba pamiętać.

Sam wyścig dla mnie był pierwszym ściganiem od lipca, o swoje przygotowanie zupełnie się nie martwiłem, bo trenuje mnie Jarek Bożeń. Wiem co mogę w danym momencie sezonu a tutaj mogłem sporo :) Kwestia tylko tego jak rozegram swoją partię. Po pierwszym asfaltowym podjeździe, po oddechach w peletonie widziałem, że generuję wyższą moc w komfortowej strefie niż rywale. Wielu zawodników przecenia swoje możliwości i pierwsze 30 lub 60 minut wyścigu jedzie zbyt mocno jak na swoje możliwości. Doskonale widać to później na pomiarze mocy a mój Ronde jest tutaj nieoceniony. Nie kombinowałem zupełnie nic przez 30 minut a po tym czasie zyskałem niewielką przewagę na podjeździe i powiększałem ją przy każdej nadarzającej się okazji. Niestety brak znajomości trasy wymusił na mnie ostrożną jazdę w bardziej technicznych sekcjach, ale za to na podjazdach mogłem spokojnie jechać w swoim tempie, nie martwiąc się o to co z tyłu. Na metę przyjechałem pierwszy z przewagą około 1,5 minuty nad drugim Larym Zębatką. Nie spodziewałem się po Larym tak dobrego rezultatu, wiem że skupia się obecnie na innych dyscyplinach a na rowerze jeździ okazyjnie. To fantastyczny wynik tego doświadczonego wyjadacza!

Na wyścigu urwałem jeden nypel w tylnym kole, jednak zauważyłem to dopiero podczas mycia roweru. Oczywiście zaplot kół jak całą obsługę mojego roweru powierzyłem Serwis Bajka. O jakości zaplotu może świadczyć fakt, że na 27 szprychach bez problemu udało mi się ukończyć ściganie. Bardzo, bardzo pomocnym jest dla mnie fakt, że koło po naprawie już czeka na mnie w Serwisie Bajka, gotowe na kolejny wyścig w nadchodzący weekend.

Możecie wierzyć mi lub nie, ale o Wojtku Kwiatku, organizatorze takich wydarzeń jak Rzeszowski Festiwal Rowerowy czy kultowy już Klasyk Podkarpacki, usłyszycie jeszcze nie raz i jeśli chcecie spędzić naprawdę dobry urlop lub weekend na podkarpaciu, polecam Wam imprezy tego użytkownika!

Ogromne podziękowania również dla rzeszowskiego Bikeshopu, który samą obecnością na zawodach, uratował mnie przed głodem na trasie :D

Do zobaczenia w Srebrnej Górze!

COMMENTS

DISQUS: 0