Michał Glanz i Jan Karasek na Südtirol Dolomiti Superbike 2021

HomeKomentarzeSport

Michał Glanz i Jan Karasek na Südtirol Dolomiti Superbike 2021

Michał Glanz po dobrze przepracowanej zimie, której sporą część spędził w Hiszpanii, konsekwentnie realizuje swój ambitny plan startując w znanych, dobrze rozpoznawalnych imprezach, których trasy na przestrzeni lat uznawane są już w zasadzie za kultowe. Nie tak dawno ukończył HERO Südtirol Dolomites, ostatnio walczył w czołówce Bike Adventure, a w miniony weekend wystartował w Südtirol Dolomiti Superbike we Włoszech. Tym razem był to wspólny wyjazd z ekipą RK Exclusive Doors, z której Jan Karasek oraz Robert Karasek także zmierzyli się z trasą w Austrii.


Komentarz postartowy Michała Glanza:

W miniony weekend wystartowałem w kolejnym włoskim wyścigu Südtirol Dolomiti Superbike. Jest to wręcz legendarna impreza, była to jej 26. edycja. Na starcie ponad 5 tys. amatorów oraz praktycznie cała światowa czołówka. Ranga UCI HC robi swoje. Jest to dość specyficzny maraton, mocno odbiegający od tego co znamy w Polsce. Dystans to ponad 120km. Robi wrażenie. Do tego ponad 3500 m w pionie.

Mimo tego, czasy zwycięzcy to poniżej 5h. Dzieje się tak dlatego, że trasa jest praktycznie pozbawiona trudności technicznych i prowadzi w 90% po szutrach i asfaltach. Z racji powyższej specyfiki zdecydowałem się na opony Wolfpack Race na przód i szybkiego Wolfpack Speed na tył. Co ciekawe od początku sezonu użytkuje je w szerokości 2.4’’. Dzięki temu mogę jeździć na naprawdę niskim ciśnieniu co przedkłada się na lepsze prowadzenie roweru w każdym terenie! To chyba moje największe „odkrycie” w tym roku.

Na miejsce dojechaliśmy w czwartek z Jankiem Karaskiem. W piątek rano szybki rekonesans pierwszych kilometrów, odbiór pakietów, pizza i lecimy spać.

Start jest o 7:30. Wcześnie. Od samego początku wita nas ponad 20 min podjazd, który rozciąga stawkę. Mimo słabego samopoczucia jadę tam ponad 400W, starcza żeby zameldować się na szczycie ok 40 miejsca. Im wyścig trwa dłużej tym lepiej się czuje, zabieram się w bardzo mocna grupę i stopniowo odrabiam stracone pozycje. Po 3.5h jestem już ok 25 miejsca z niewiele ponad 10 minutową stratą do lidera. Jest dobrze. Jakbym tak skończył to byłby mój wyścig życia. Niestety ostatni podjazd to całkowite odcięcie prądu. Nie mam zupełnie sił, ledwo jadę. Podjąłem ryzyko dość mocno forsując tempo w pierwszej części wyścigu. Ostatecznie kończę na 42 miejscu. Brakuję mi jeszcze wytrzymałości na starty na takim dystansie. Sporo pracy przede mną, ale najważniejsze, że jest motywacja! Za rok chcę tutaj wrócić i znacząco poprawić swój wynik!

Na koniec najważniejsze. Chciałbym podziękować Oli, Robertowi i Jankowi z ekipy RK Exclusive Doors za świetny wyjazd. To był idealnie spędzony weekend. Dzięki za wszystko!!


Komentarz postartowy Jana Karaska:

Tydzień po nieudanym wyścigu w Szklarskiej Porębie, gdzie złapałem dwa kapcie i zerwałem łańcuch przyszła kolej na maraton w Dolomitach, a konkretnie w malutkiej miejscowości Villabassa tuż przy granicy z Austrią. Ten wyścig miałem już od dłuższego czasu w głowie, do tego kategoria HC dawała nadzieję na kolejne punkty do maratonowej klasyfikacji UCI. Cały wyjazd zaplanowany standardowo, czwartek podróż, piątek aklimatyzacja i zapoznanie się z trasą, sobota wyścig, a niedziela to już rozjazd i droga powrotna do domu.

Na moje nieszczęście dzień przed wyjazdem dopadło mnie lekkie przeziębienie, jednak zdecydowałem się pojechać i wystartować mimo kataru i bólu gardła. I to była prawidłowa decyzja.

Przechodząc do wyścigu to do przejechania tego dnia czekały nas 123 kilometry i 3400 metrów przewyższenia. Spore wyzwanie ze względu na to, że nigdy nie przejechałem takiego dystansu na rowerze MTB. Na starcie światowa czołówka, łącznie z Mistrzem Świata, jak i Mistrzem Europy.

Sobota rano punktualnie o 7:30 wystartowaliśmy, choć było jeszcze trochę chłodno to od startu czekał nas siedmio kilometrowy podjazd, który dla mnie stanowił swego rodzaju rozgrzewkę i sprawdzenie jak nogi kręcą tego dnia. Jak się okazało kręciły całkiem dobrze, więc na kolejnych podjazdach starałem się jechać coraz szybciej co się udawało. Do mety dojeżdżam wyjechany, dałem tego dnia z siebie wszystko, co zaowocowało 4. miejscem w U23 i 51. w Elicie. Jest jeszcze sporo do poprawy, ale względem HERO Dolomites, które było miesiąc wcześniej widzę progres.

Podsumowując, wyjazd jak najbardziej na plus, pogoda, piękna trasa, dobra dyspozycja. Dziękuję i gratuluję też Tacie, który pokonał swoje słabości i zmierzył się również z najdłuższym dystansem, a do tego zorganizował cały wyjazd oraz Michałowi za dobre towarzystwo. Polecam każdemu start w tym wyścigu, bo jest to niesamowite przeżycie, mimo że trasa jest bardzo prosta technicznie to fizycznie może naprawdę zmęczyć.

Pełne wyniki Südtirol Dolomiti Superbike 2021

COMMENTS

DISQUS: 1