Dobre wyniki zawodników RK Exclusive Doors MTB Team w Walimiu | Grand Prix Walimia MTB XCOfot. Bartosz Bober

HomeKomentarzeSport

Dobre wyniki zawodników RK Exclusive Doors MTB Team w Walimiu | Grand Prix Walimia MTB XCO

Zawody w kolarstwie górskim w formule olimpijskiej cross country rozegrane w niedzielę, 4 lipca, w Walimiu oprócz faktu wpisania do kalendarza PZKol były jednocześnie Eliminacją Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży, czyli furtką dla zawodników w kategorii Junior Młodszy do wystartowania w Finale i walki o koszulkę Mistrza i Mistrzyni Polski. Na starcie nie mogło zabraknąć zawodników RK Exclusive Doors MTB Team.


Komentarze postartowe:

Piotr Hankus – kategoria Młodzik, 2. miejsce

Kolejny wyścig już za mną. Trasa była wymagająca i techniczna. Poprzez losowanie wyczytano mnie do trzeciego rzędu, a gdy ruszyliśmy jechałem w pierwszej piątce. Po rundzie rozjazdowej zaatakowałem i jechałem na 2. pozycji, na następnym okrążeniu niestety zaliczyłem glebę i wybiło mnie to z rytmu. Niestety nie udało mi się dogonić prowadzącego. Zawody uważam za udane i bardzo się cieszę, że tam byłem i mogłem wystartować.

Tatiana Gromada – kategoria Juniorka Młodsza, 3. miejsce

Od samego rana nie czułam się najlepiej, ale i tak starałam się pojechać dobry wyścig. Po starcie zaczęła się gonitwa za jedną z zawodniczek, która wystrzeliła na pierwszym podjeździe.  Już po chwili wraz z dwiema innymi rywalkami objęłam prowadzenie i tak we trzy jechałyśmy połowę wyścigu. Potem jedna z nich odjechała i zostałyśmy we dwie, już praktycznie do końcówki rundy finałowej. Zawodniczka, z którą jechałam zrobiła atak na podjeździe, a ja potem próbując ją dogonić popełniłam błąd, na którym straciłam sporo czasu. Ostatecznie na metę wjechałam trzecia. Ogólnie trasa była bardzo fajna – mocne podjazdy, ciekawe zjazdy i sporo części technicznych. Był tam też najdłuższy rock garden w Polsce! Dzięki temu wyścigowi wyciągnęłam wnioski, które pomogą mi w przyszłych startach.

Ksawier Garnek – kategoria Junior Młodszy, 1. miejsce

Trasa ciężka fizycznie oraz bardzo fajna pod kątem technicznym. Na start zostałem wyczytany do przedostatniej linii. Na szczęście na trasie było dużo podjazdów co mi sprzyjało. Na pierwszym podjeździe udało się mi dogonić czołówkę wyścigu. Na drugim okrążeniu wraz z Beniaminem zaatakowaliśmy. Do końca wyścigu wraz z kolegą powiększaliśmy przewagę. Na ostatnim okrążeniu zaatakowałem i uciekłem. Ostatecznie wygrywam wyścig.

Beniamin Dąbrowski – kategoria Junior Młodszy, 2. miejsce

Od samego startu jechałem w czołówce wyścigu. Na początku drugiego okrążenia wraz z Ksawierem odjechaliśmy głównej grupie. Z kółka na kółko budowaliśmy przewagę i kontrolowaliśmy przebieg wyścigu. Ostatecznie Ksawier umocnił pozycję lidera, a ja dojechałem na 2. miejscu. Trasę w Walimiu muszę ocenić na pewno na plus. Runda naszych zmagań była bardzo dobrze przygotowana. Ciekawe sekcje techniczne dla zawodników są bardzo przyjemne a dla kibiców widowiskowe.

Krzysztof Klimek – kategoria Junior, 1. miejsce

Podobnie jak w zeszłym roku w tym również wygrywam zawody w Walimiu. Trasa zawodów należy do tych cięższych fizycznie i posiada wiele fajnych elementów technicznych, jak na przykład rock garden, który jest mega długi i sprawia dużo frajdy. Start juniorów odbył się razem ze startem Elity i Mastersów, w zasadzie to na jeden gwizdek z Elitą. Losowanie pozycji startowej nie było dla mnie pomyślne, ponieważ zostałem wyczytany jako ostatni zawodnik I ustawiony na samym końcu stawki. Mimo to udało mi się nadrobić sporo pozycji i już po pierwszym podjeździe jechaliśmy w trzyosobowej grupie z Maksem Wiśniowskim i Filipem Brzózką. Na drugiej z sześciu rund zaatakowałem i odjechałem od reszty Juniorów, resztę wyścigu jechałem pierwszy w kategorii dowożąc zwycięstwo do mety.

Maks Wiśniowski – kategoria Junior, 2. miejsce

Trasa w Walimiu słynie z tego, że jest “stała” i przejezdna cały rok. Liczne ciekawe i nie łatwe przeszkody oraz strome podjazdy to jest to co lubię. W losowaniu miejsca miałem trochę więcej szczęścia niż w zeszłym roku bo wylosowałem przedostatnią linię. Start mieliśmy na jeden gwizdek z Elitą, więc na początku był ścisk i dużo wyprzedzania. Udało mi się przebić i gdy stawka się rozciągnęła jechałem w prowadzącej trzyosobowej grupie z Krzyśkiem Klimkiem i Filipem Brzózką. Na drugim okrążeniu Krzysiek zaatakował trochę nam odjeżdżając. Ja zrobiłem tak samo na następnej rundzie i powiększałem przewagę nad Filipem próbując dogonić klubowego kolegę. Wtedy, niestety tuż za bufetem łapię defekt. W tym momencie wyścig XCO zamienia się dla mnie w duathlon. Po przebiegnięciu połowy rundy, na drugim boksie technicznym udaje się naprawić usterkę (dzięki Panu Przemkowi, Michałowi i Mateuszowi) ruszam dalej. Po dość długim biegu i wybiciu z rytmu nogi nie kręciły już jak wcześniej i jazda nie sprawiała tyle przyjemności. Dalszą część wyścigi przejechałem wyprzedzając kolejnych zawodników i próbując nadrobić stracony czas. Wyścig kończę na piątym miejscu w kategorii więc właściwie dosyć wysoko, jednak z obecną formą stać mnie było na dużo więcej. Kolejna lekcja odrobiona i na następnych zawodach będzie lepiej.

Aleksandra Podgórska – kategoria Elita, 1. miejsce

W tym roku do Walimia zjechało się mało kolarzy w starszych kategoriach wiekowych, a szkoda bo trasa myślę, że jest jedną z lepszych w Polsce. Dodatkowo trzeba wspomnieć, że jest ona dostępna i utrzymywana w zasadzie cały rok. Jest bardzo ciężka fizycznie, ale mimo to jazda po niej sprawia wiele przyjemności. Mam nadzieję, że w przyszłości będą odbywać się tu wyścigi klasy UCI. Skromna obsada na starcie nie przeszkodziła mi w tym, by się dobrze ,,przepalić’’. Jestem zadowolona z mojego samopoczucia wyścigowego i z optymizmem patrzę na kolejne starty.

Zuzanna Krzystała – kategoria Elita, 2. miejsce

Świetnie przygotowana trasa, lekko zmodyfikowana przez co stała się jeszcze bardziej wymagająca fizycznie. Na starcie mała frekwencja w Elicie Kobiet. Ukończyłam na drugim miejscu, mając okazję chociaż raz w roku stanąć na podium z moją klubową koleżanką i zwyciężczynią Aleksandrą Podgórską. Samopoczucie mogłoby być trochę lepsze, ale doszłam do przyczyny i na pewno wyciągnę odpowiednie wnioski na przyszłość. Podczas samego wyścigu na ostatnim okrążeniu dojechałam do ledwo przytomnej koleżanki z młodszej kategorii. Na szczęście szybko udało się zorganizować dla niej pomoc, zostawić ją pod opieką i jechać dalej. Nie było gorąco, ale bardzo duszno – wiem że nie ona jedyna na szczycie najbardziej stromego podjazdu zasłabła. Przy okazji tego zdarzenia, w momencie gdy rzuciłam rower, aby jej pomóc mój Garmin uruchomił sygnał wezwania pomocy. Wiadomo, że działa on tylko w momencie sparowania z telefonem.  Nasuwa się tylko jedna myśl, kto korzysta z tych urządzeń warto wprowadzić numer kontaktowy w razie, gdyby nie były to zawody z zabezpieczeniem medycznym, a trening i pomoc naprawdę była potrzebna. Czego nikomu nie życzę.

COMMENTS

DISQUS: 0