Katarzyna Solus-Miśkowicz (KSM Trek Racing): “może być bardzo dobrze albo totalnie źle” | Puchar Słowacji MTB XCO, Turčianske Teplice

HomeKomentarzeSport

Katarzyna Solus-Miśkowicz (KSM Trek Racing): “może być bardzo dobrze albo totalnie źle” | Puchar Słowacji MTB XCO, Turčianske Teplice

Plany na ten tydzień były poważne :)Tydzień bez ścigania to czas kiedy nie trzeba podróżować a to równa się temu że wreszcie można wykonać pracę, na jaką brakuje czasu gdy są wyjazdy.

Po solidnych dwóch mikrocyklach treningowych w środę druga dawka szczepionki. Oprócz niedużej gorączki i dnia wolnego powiedziałabym że było znośnie, ale wieczorem w czwartek zaatakowała mnie grypa żołądkowa. Myślałam, że się z nią uporam dość szybko, bo w sobotę planowałam start na Pucharze Polski w Jastrzębiu Zdroju, a w niedzielę na Słowacji na wyścigu C1.

Kolejny dzień przymusowego wolnego i w piątek rano to już lepsze samopoczucie, pakowanko i po południu wyjazd. Niestety czułam się coraz gorzej, że ciężko mi było w samochodzie wysiedzieć, a gdy mąż który też nie czuł się za dobrze, mówi że nagle zaczął się też bardzo źle czuć, to decyzja była tylko jedna. Wracamy.

Sobota. Brzuch mniej boli, choć słaby człowiek i zmęczony jakby cały dzień w kopalni pracował. Ale w mojej głowie nadal “siedzi” niedzielny wyścig. Wsiadam na trenażer zobaczyć czy noga w ogóle się kręci. Przejeżdżam 30min, konsultuję się z mężem że jest nawet i decyzja jedziemy! Docieramy wieczorem, ok. 18 objeżdżam jeszcze trasę i głupią nadzieją, że jakoś będzie jako że żołądek już przyjmuje wszystko jemy wieczorem pizzę, nawadniamy się małym piwem, a ja jakbym wieki nic nie jadła zjadam jeszcze ok 21 potężne czekoladowe ciastko :D.

Trochę lat się ścigam, więc wiem – może być bardzo dobrze albo totalnie źle. Zeszłam z wagi, ale udało się dzień wcześniej dość dużo naładować węglami. Tylko czy to wystarczy? Płuca pieką już na rozgrzewce. Trzy dni siedzenia w domu, a wczoraj zimne powietrze trochę mnie przewentylowało. Nic nie da spalanie. Jedziesz ile masz, a wynik jaki nie będzie, trzeba go przyjąć i walczyć do końca.

Start. Pierwszy raz od niepamiętnych czasów jadę druga… ale chwila, po paru zakrętach i w lesie na trasie nadal jestem druga i w sumie nogi jeszcze mi nie odpadły :D. Ciekawe czy mam na tyle energii, aby dojechać takim wysokim tempem. To jest moja pierwsza myśl, a resztę to już gonienie pierwszej zawodniczki, małe przetasowania na trasie. Z początku odjechała Basia Benko, ja utrzymałam się za nią, a za nami jechała Janika Loiv, która wczoraj wygrała Puchar Czech i tak jak przypuszczałam rozkręcała się z rundy na rundę.

Na pierwszych dwóch rundach jechałyśmy razem, Janika atakowała, dogoniłam, później wyprzedziliśmy razem Barbarę, ale teraz to Janika skutecznie zrobiła 10 sekund i odjechała. Ja zjechałam się z Barbarą, która na trzeciej rundzie mnie wyprzedziła i nie udało mi się jej skutecznie zaatakować. Tak pokonywałyśmy ostatnią rundę, Barbara próbowała odjeżdżać gdzie tylko czuła się lepiej, ja czułam się na tyle dobrze że udawało mi się nie zostać z tyłu. Jedynie na końcowy atak zostawiałam siły. Parę razy próbowałam wcześniej, jednak specyfika trasy gdzie w większości są to single, skutecznie to uniemożliwiała.

Bliżej mety na krótkim szutrowym odcinku zaatakowałam i nie oglądając się za siebie pędzę ile sił zostało w nogach. OOOO NIEEEE, dubel na wąskim singlu: krzyczę: trasa: raz, dwa, powtarzam trzy razy (już z daleka) dziewczynka wystraszona odsuwa się (ja dziękuję jej w zadyszce), i gnam dalej, ale widzę że Barbary nie ma na moim kole, co mnie zdziwiło.

Na zakrętach widzę że jest ze cztery sekundy za mną, duży gap, więc cisnę do mety. Jak się potem okazało, dziewczynka mi się przesunęła, ale chyba szybko wróciła na trasę, ponieważ na mecie Basia powiedziała że uciekłam jej, bo zablokowała ją.

Tak więc zadziwiająco dla mnie ten wyścig wyszedł mi naprawdę dobrze. Nie pamiętam w sumie kiedy ostatnio byłam na pudle wyścigu kategorii C1. W sumie to taka mała rzecz, a tak bardzo cieszy :) 

P. S. dziękuję za mnóstwo wiadomości i komentarzy z gratulacjami! Nawet nie wiecie jak mi miło. A w niedzielę ważny wyścig, Górale na start w Wałbrzychu… i to chyba z kibicami na trasie. :))))) Już nie pamiętam jak to jest! 

COMMENTS

DISQUS: 0