Katarzyna Solus-Miśkowicz (KSM Trek Racing): „to wspaniałe móc robić to, co się kocha” | WYWIADfot. Piotr Staron

HomeSportWywiady

Katarzyna Solus-Miśkowicz (KSM Trek Racing): „to wspaniałe móc robić to, co się kocha” | WYWIAD

Katarzyna Solus Miśkowicz kilka lat temu zrezygnowała z jazdy w drużynie, realizuje indywidualny projekt, który pozwala jej na start w profesjonalnym cross country. Ponadto jako jedna z najlepszych zawodniczek w kraju jest członkiem Kadry Narodowej MTB, co dodatkowo pomaga jej w jak najlepszym przygotowaniu do sezonu. Razem z Mają Włoszczowską do Pucharów Świata przygotowywały się w hiszpańskiej Sierra Nevada. Od tych dwóch wyścigów w maju – Pucharów Świata w Albstadt i Novym Meste na Morave zależy czy uda się zgromadzić wystarczającą liczbę punktów UCI by na Igrzyska w Tokio wysłać tylko jedną, czy może dwie zawodniczki.

Zapraszam do lektury rozmowy z Kasią, którą odbyliśmy dosłownie na chwilę przed niedzielnym startem w Pucharze Świata w Albstadt:

Paweł Kuflikowski (portal kolarski #mtbxcpl): Zacznijmy od ubiegłego roku. Co dobrego wyniosłaś z tego czasu kiedy nie było ścigania, było dużo niepewności, ale pewnie i strachu?

Katarzyna Solus-Miśkowicz (KSM Trek Racing): Dobrego? Bo na pewno jest też dużo złego… ta niepewność i obawa o przyszłość. Zarówno pod względem sportowym, jak i w sumie całego życia. 

Ale pytasz o dobre rzeczy. Uzmysłowiłam sobie jak ważna dla nas jako ludzi jest wolność i jakie to jest wspaniałe móc robić to co się chce, co się kocha. Normalne rzeczy, potrafią cieszyć jeszcze bardziej. Zawsze cieszę się, że mam co jeść, ale teraz cieszę się jeszcze bardziej, że nie cierpimy np. głodu.

Rower to też wolność. Pomyśl jakbyś się czuła trenując jakąś dyscyplinę, do której potrzebowałabyś infrastruktury która została zamknięta? W minionym roku wszyscy “wygraliśmy” na tym, że rower, jazda na rowerze czy kolarstwo jest naszym sposobem na życie. Czy w Twojej okolicy także było widać boom na rowery?

To prawda :) U mnie w okolicy jeszcze nie ma takiego boomu na rowery jak w Polsce, choć faktycznie coraz więcej znajomych wsiada na rower. Podhale jest specyficznym miejscem i niestety na mtb nie ma wielu miejsc do jazdy. Jedynie Gorce i trasy enduro w Kościelisku. Co prawda znajomi zrobili parę super tras w okolicy, ale to tylko parę i do tego krótkich tras, nie na całodzienne wypady. 

Odnoszę wrażenie, że ostatni rok sprawił też, że Polacy odkryli uroki swojego kraju na nowo, a coraz to nowe projektu singli czy bike parków tylko w tym pomagają. Jak wygląda infrastruktura pod mtb na Podhalu?

Tak jak mówiłem wcześniej. Jeśli popatrzysz na Podhale to tak naprawdę prywatnych lasów mamy malutko, a wszędzie indziej otacza nas Park Narodowy. To są duże ograniczenia, niemniej jednak zawsze można coś zrobić i mam nadzieję, że uda się to w przyszłości. 

Trudno było myśleć na jesieni o sezonie 2021? Wierzyłaś, że będzie mniej lub bardziej normalny?

Na jesień wierzyłam, że już będzie normalnie w przyszłym roku. Zapowiadali szczepienia, byliśmy po fali pandemii, więc nawet nikt nie myślał, że będą kolejne mutacje czy nowe “fale” zachorowań. Trudno mi się myślało bardziej o kontynuowaniu kolarstwa w zawodowym wydaniu, gdyż zmierzam ku końcowi swojej kariery a nie ku jej rozkwicie :)

Czy podczas ustalania warunków współpracy na sezon 2021 Twoi sponsorzy i partnerzy wyrażali jakiś niepokój czy głos niezadowolenia wynikający z tego że wspierają Ciebie oraz innych kolarzy, a de facto ostatni sezon nie przyniósł prawie żadnego ścigania? Czy te rozmowy o 2021 były trudniejsze?

Na pewno nie odczułam tego, że byli niezadowoleni że nie ma wyścigów, ponieważ to nie nasza wina. Myślę, że każdemu jest ciężko. W tym okresie tylko niewiele osób i firm zarabia, więc siłą rzeczy nie jest łatwo. Cieszę się że Sponsorzy ze mną zostali, to świadczy o tym, że dobrze wykonuję swoją pracę, są zadowoleni. W tamtym roku nawiązałam współpracę z większą firmą, która miała mnie wesprzeć finansowo, jednak pandemia sprawiła, że nie byli w stanie zapewnić mi wsparcia, a rok 2021 jest taki sam i nic z tego nie wyszło. Ja to rozumiem i cieszę się z tego co mam. 

W ostatnich latach początek roku spędzasz trenując za granicą, a nie w kraju. Jaką dodatkową wartość w porównaniu do Polski, poza lepszą pogodą, dają takie kraje jak chociażby Hiszpania? Jakby nie było przewyższeń chyba w rodzinnych stronach Ci nie brakuje ;)

Dużo by mówić. Gdybym się ścigała a mogła wybierać, to całą wiosnę i połowę zimy bym tam spędzała :)

Troszkę zim w Polsce spędziłam. Niestety prawda jest taka, że już nie mam takiego zdrowia, jakie miałam 10 lat temu. Łatwo się przeziębiam i choruję w zimie, choć w tym roku dzięki morsowaniu było dużo lepiej. Sezon startowy normalnie zaczyna się na całego w Europie w połowie marca, a ja mieszkam w takim miejscu że w marcu to jeszcze nie raz jest śnieg (żeby nie napisać że zawsze :) ), a tu już trzeba wysiedzieć wiele kilometrów na rowerze. 

Hiszpania jest idealna pod każdym względem na rower. Tereny są wprost wymarzone do jazdy, pogoda jest idealna, a do tego jeszcze liczy się dla mnie bezpieczeństwo na drodze, co w Hiszpanii naprawdę można odczuć. A na wiosnę wiele kilometrów robię na rowerze szosowym.

Bezpieczeństwo na drodze to temat rzeka, nie tylko w Polsce. Niestety ostatni rok przyniósł w kraju kilka naprawdę dramatycznych i tragicznych wydarzeń – m.in. wypadek Katarzyny Konwy i Rity Malinkiewicz. Pytanie mocno oklepane – ale co Ty, Katarzyna Solus Miśkowicz, chciałabyś powiedzieć zarówno kierowcom, ale także rowerzystom i kolarzom? Wiadomo, że tu nikt nie jest bez winy.

Dużo się na ten temat mówi, ja też już wiele razy brałam udział w różnych akcjach. Trochę zaczyna mi brakować zapału do apelowania do ludzi, ponieważ tak jak sam piszesz nikt nie jest bez winy, również rowerzyści. 

Myślę, że przez nagłośnienie tych wypadków i różne społecznościowe akcje jest poprawa. Naprawdę. Ale jednak Polak na drodze to stan umysłu. Sama się o tym przekonuję, wracając po bardzo długim czasie z Hiszpanii co roku. Po prostu jakoś wszędzie się spieszymy i jesteśmy sfrustrowani za kółkiem, gdy tylko coś na drodze wyskoczy lub ktoś jedzie wolno…nie mam pojęcia skąd się to bierze. 

W Hiszpanii na koniec zgrupowania kadrowego zaliczyłaś start kontrolny. Jak go oceniasz z tej kilkunastodniowej już perspektywy?

Nie było źle, ale mogło być lepiej :)

A jak będzie w niedzielę na Albstadt?

No właśnie? Jak będzie w niedzielę w Albstadt? Pomimo punktów jakie zdobyłam w tamtym roku rozstawienie na starcie jest wg. rankingu z marca 2020 i dodane są tylko 3 wyścigi. Na niedzielę mam nr 100. A to dlatego, że wówczas startowałam od połowy sezonu ze względu na kontuzję. 

Tak więc nie mam pojęcia jak będzie :)

Aktualnie w Albstadt na trasie jest masa błota i dość zimno. Wygląda na to jednak, że do niedzieli warunki ulegną znacznej poprawie. Cieszysz się, że nie musisz startować w piątkowym XCC?

I tak i nie. Z jednej strony mam tylko jeden wyścig na koncie w tym roku i brakuje mi tempa wyścigowego jakiego nie jesteś w stanie uzyskać na treningu, a z drugiej strony tak naprawdę nie lubię tego formatu wyścigu :)

Jeszcze apropos Pucharu Świata – skupiasz się bardziej na sobie czy śledzisz też “czołówkę”? Jeśli tak, to czy tylko kobiety, czy także mężczyzn? Pokusiłabyś się o obstawienie niedzielnego podium?

Oczywiście że śledzę! Uwielbiam spotykać na trasie te wszystkie znane osoby i być w tym wszystkim! To jest coś niesamowitego!

Moje typy na niedzielne wyścigi:

Kobiety:

  1. Loana Lecomte
  2. Pauline Ferrand Prevot
  3. Maja Włoszczowska

Mężczyźni

  1. Mathieu Van der Poel
  2. Nino Schurter
  3. Tom Pidcock o ile zdoła się przebić, ponieważ ranking tak jak wspomniałam jest zamrożony z jednego okresu dawno temu  a niestety na trasie w Albstadt nie jest łatwo wyprzedzać

W zeszłym roku razem z Ewą Kołodziej zorganizowałaś obóz kolarski dla dziewczyn jeżdżących na szosie pokazując najlepsze miejscówki na rower w okolicy. To była pojedyncza inicjatywa czy będzie to raczej stały punkt programu co roku?

Mieszkam na Podhalu i jak wiesz mamy pensjonat. Od wielu lat zajmujemy się turystyką, zapewne przejmę to po moich rodzicach, a że jestem związana i zakochana w rowerze to taki pomysł zrodził się w mojej głowie. Od tego momentu Ewa organizuje Campy dla dziewczyn w całej Polsce, ale podobno Cabanówka bardzo im się spodobała, zwłaszcza domowe śniadania i sery moich rodziców, więc: Tak, to nie był jednorazowy camp :)

Zdradzisz coś więcej na temat kolejnych edycji? Projekt obejmuje tylko wydarzenia dla kobiet i przede wszystkim szosę? A może wspólnie zrobimy edycję MTB?

Obozy te organizuje Ewa, u niej dziewczyny mogą się zapisywać na wiele obozów i wybrać gdzie chcą jechać. Mam nadzieję, że od przyszłego roku uda mi się ruszyć już z własnymi obozami, ale muszę być w domu żeby się tym zajmować, więc na ten rok nie masz szans na coś takiego. 

Myślałam o MTB, jednak nie ma u nas fajnych terenów. Idealne są do tego sieci tras jak np Glacencis czy Olbrzymy, i być może coś zaplanuję w przyszłości ponieważ marzę zjeździć wreszcie te wszystkie nasze single :)

W podcaście nagranym z Maćkiem Jeziorskim wspomniałaś, że w tym roku w Twoich barwach jeździ jeszcze jeden zawodnik, młody zawodnik. Czy to początek większego projektu i Twojego klubu w kolejnych latach?

Bardzo bym tego chciała, niestety ciężko pozyskać Sponsorów. Trzymajcie kciuki żeby się udało. A Kacper to bardzo utalentowany zawodnik :)

Powiesz coś więcej o Kacprze? Skąd się wziął, zarówno pomysł jak i zawodnik? W jakiej kategorii jeździ? Wspierasz go jakoś?

Kacper mieszka w miejscowości obok. Oczywiście może rozwijać swoją pasję dzięki rodzicom, tak jak i ja kiedyś. Jest w kategorii Żak. 

Gdzieś tam wspominałam, że chciałabym aby dzieci miały warunki i mogły jeździć na rowerze w klubie, bo u nas czegoś takiego nie ma. A że to znajomy znajomego, to pomimo że w tym roku jeszcze nic nie ma, to chcieli już zapisać się do klubu (mamy stowarzyszenie i na tej podstawie wyrobioną licencję, abym mogła brać udział w zawodach). Niestety na ten moment w tym roku nie jestem w stanie mu nic zapewnić, trenuje go tata. Ale mam nadzieję, że w przyszłości to się zmieni. 

Najbliższe tygodnie zapowiadają się na typowe kolarskie życie na walizkach – co weekend inny kraj, inny wyścig… Brakowało Ci tego tempa, dynamiki?

Wyścigów tak, podróży tak, życia na walizkach trochę mniej :)

Kolarstwo to bardzo intensywny sport, miesiąc oddechu, a przez jedenaście kolejnych dyscyplina i reżim treningowy, to na pewno nie jest łatwe. Maja Włoszczowska już zapowiedziała, że po Igrzyskach w Tokio kończy zawodową karierę, Ty także podczas naszej rozmowy kilkukrotnie o tym wspomniałaś w odniesieniu do samej siebie, snując różne plany na przyszłość. Tymczasem za kilka godzin Twój wyścig. Powodzenia!!! A do rozmowy jeszcze na pewno wrócimy… 

COMMENTS

DISQUS: 0