Bartosz Mikler (Victoria Jarocin Accent): “Mimo wszystko to był chyba najlepszy dzień w tym sezonie.” | MP CX, Włoszakowice 2021

HomeKomentarzeSport

Bartosz Mikler (Victoria Jarocin Accent): “Mimo wszystko to był chyba najlepszy dzień w tym sezonie.” | MP CX, Włoszakowice 2021

Zacznę od tego, że cały sezon był naprawdę równy, z formą wzrostową. Dobry występ na samym początku sezonu w Czechach – 7. miejsce na Toi Toi (UCI C2) Mlada Boleslav. Późniejsze wyścigi w Polsce, na których zawsze byłem na pudle. Bardzo dobry występ na Bryksach w Gościęcinie (UCI C2) – 2. miejsce.

Później Covid zrobił długą lukę bez wyścigów. Była chwila czasu na doszlifowane formy przed MP. Wybrałem się na biegówki, żeby robić dłuższy tlen. W pierwszy dzień na nartach wybiłem sobie kciuka, co przeszkodziło mi w przygotowaniach.

Zastanawiałem się, czy jest sens startować na MP. Moja fizjoterapeutka Klaudia Kuś z Fizjo Strefy pomogła mi szybko dojść do sprawności – nie stuprocentowej, ale mogłem wrócić na rower. Do MP zostało 5 dni. Dobra, wystartuję. Rowery przygotowałem sam. Wrzuciłem ceramiczne łożyska i kółka do przerzutki. Rowery były szybsze.

Prognoza pogody była obiecująca. Deszcz ze śniegiem. Wymarzone warunki na MP. Byłem spokojny. Wiedziałem, że będzie dużo śliskiego błota. Organizator dołożył dodatkowy element na trasie. Na piątkowym treningu był bardzo śliski, techniczny i przejezdny.

Dzień wyścigu

Miałem wymarzone zaplecze. Taki swój obóz. Wszystko czekało na mnie na głównym parkingu. Dzięki Panu Andrzejowi Dziamborowi, który w tym sezonie bardzo mi pomaga, czekał na mnie ogrzewany bus, osobna myjka i namiot. Czyli tak jak powinno być na najwyższym poziomie. Plus Pan Andrzej, który był do mojej dyspozycji i czyścił moje rowery razem z moim bratem.

Objazd trasy w dniu MP

Byłem trochę załamany tak dużą ilością biegania. Nie czuję się dobrze na takich trasach. Wolę jednak ciężki teren, który można pokonać na rowerze, a nie biegając. Wystartowaliśmy. Na trasę wbiegłem drugi. Dobra pozycja na początek wyścigu. Tuż za pierwszą sekcją biegania czułem, że to nie jest mój dzień. Nogi jak z betonu. Ale wiesz co? Przecież nie mogę tak po prostu zejść. Widząc osoby, które specjalnie przyjechały żeby mnie wspierać w tym dniu i pomagają mi spełniać marzenia. To są ważne dla mnie osoby. Nie mogłem tak zwyczajnie zejść z trasy. A po pierwszym okrążeniu miałem już tego dość. Tego biegania.

Jestem świadomy, że każdy miał taką samą trasę, ale w tym przypadku to była lekka przesada z ilością biegu z rowerem. I tak jechałem (biegłem) z tym rowerem na trzeciej pozycji. Za mną napierał mocno Adam. Na trzy rundy do końca zaczęły się moje problemy, skurcze w nogach przy bieganiu. Na dwie do końca skurcz złapał tak mocno, że byłem zmuszony się zatrzymać, prawie upadłem na ziemię. Wskoczyłem na rower i z zaciśniętymi z bólu zębami ukończyłem to przedstawienie na czwartym miejscu.

Ale wiesz co? To nie jest ważne. Jestem szczęśliwy. Ten dzień pokazał mi, że te medale i koszulki nie są najważniejsze. Wiesz co jest najważniejsze? Szacunek do tego co robisz i jak robisz. Jestem lubiany, prawdziwy. Jestem człowiekiem tak jak Ty. Nie powiem, że nie jest mi smutno z powodu czwartego miejsca. Bo liczyłem nawet na koszulkę. Wiadomości, które dostawałem później były naprawdę miłe. Mimo wszystko to był chyba najlepszy dzień w tym sezonie. Dużo emocji. Pozytywnych emocji.

Grudzień i styczeń były dla mnie naprawdę trudne – emocjonalnie. Ale po tej porażce zrozumiałem kilka ważnych życiowych spraw. Dziękuję wszystkim, którzy wspierali mnie w tych najtrudniejszych chwilach. Doceniam bardzo! Będę dążył, aby za rok być w pełni gotowym. Żebyśmy wspólnie mieli satysfakcję z tego co robimy. Bo robimy to razem!

Po mistrzostwach chciałem odreagować od tego wszystkiego i pojechałem na ski-toury. Pierwszy raz w życiu. Fajna sprawa. Fajna przygoda. Jednak mój bark nie wytrzymał jednego z kilku upadków i ponownie wypadł. W najbliższym czasie mam bana na rower. Czeka mnie też operacja, żeby zapobiec ponownym wypadnięciom.

Zbiórka na operację barku: https://pomagam.pl/nowybarktygrysa

Dzięki, że jesteś ze mną! Jak tylko się poskładam, to widzimy się wkrótce na MTB i pewnie na szosie :)

COMMENTS

DISQUS: 0