Trzecia odsłona Meridy: Deore XT 2×12

HomeSprzęt

Trzecia odsłona Meridy: Deore XT 2×12

W tym sezonie kupiłem sobie nowy rower. Meridę już zapewne widzieliście w poprzednim wpisie o Deore 1×11, więc nie będę jej przedstawiał. W jednym sezonie oprócz nowego roweru rozpoczęła się pewna trylogia związana z osprzętem.

Fabrycznie w rowerze został zamontowany napęd 2×10, później testowałem 1×11, by w końcu przyszedł czas na nowe rozwiązanie. Napęd 2×12 Shimano Deore XT wraz z kołami i hamulcami czterotłoczkowymi. Sprzętu do wymiany było sporo, ja osobiście nie jestem wirtuozem prac serwisowych więc to zadanie powierzyłem Shimano Service Center w Toruniu, a konkretnie w sklepie Rowery Kwiatkowski. Wcześniej w tym roku miałem okazję podglądać przy pracy mechaników SSC i zawsze miałem jedno i to samo wrażenie – wykwalifikowany mechanik, w dobrze wyposażonym serwisie, to recepta na szybkie i bezbolesne serwisy. Podobnie było tym razem. Moim rowerem zaopiekował się Dawid, nim zdążyłem wyjąć aparat i założyć obiektyw, to Merida była już niemal rozebrana do ramy i gotowa do montażu nowych komponentów.

Precyzyjny montaż, regulacja wstępna, odpowiednie ustawienie manetek i klamek, zalanie hamulców, montaż i regulacja…. łącznie rower spędził na stojaku około 1,5h licząc w tym także kilka przerw, bo równolegle kręciłem wideo. Jednocześnie dostałem kilka uwag, na co zwrócić uwagę po pierwszych kilometrach, jak regulować ustawienie manetek etc… Wiem większość z Was oczekuje natychmiastowej odpowiedzi na pytanie “ale jak to 2 x 12?!” Pozwólcie jeszcze chwilę na temat serwisu w Shimano Service Center. Bo okazuje się, wcale nie jest tak, że serwis to serwis i już. Pamiętajcie, że z roku na rok mamy w rowerach coraz to nowe technologie, mocowania w SSC macie gwarancję tego, że mechanik jest na bieżąco szkolony. Do tego, ceny tak czy siak są dyktowane lokalnym rynkiem więc możecie być spokojni, że nie zapłacicie dużo więcej, a czasem taniej niż w innych serwisach. Wyposażenie serwisu i stały kontakt z działem wsparcia w centrali Shimano to kolejny argument by właśnie tam udać się jeżeli macie jakiś problem do rozwiązania. Bardzo podoba mi się także higiena pracy mechaników SSC, szanuje podejście do roweru w fartuchu i rękawiczkach :)

A teraz wróćmy do sprzętu, tak tak…. mój wybór to rzadko widywana w rowerach grupa 2×12 Deore XT. Skąd taki wybór kiedy wszelka logika podpowiada, że 1×12 jest jedynym słusznym? Zacznę od podstaw, chciałem spróbować z czym wiąże się użytkowanie takiego napędu. Owszem gdybym mieszkał w górach, wybrałbym jeden blat, którym mógłbym na miękko podjeżdżać. Tak samo zdecydowałbym się na jeden blat, bez znaczenie gdzie mieszkam jeśli miałbym mocniejszą nogę niż średnia krajowa ;) Mając na uwadze te dwa punkty, z naciskiem na to że w mojej okolicy mam dużo leśnych płaskich przelotówek, a z drugiej strony można zapuścić się na całkiem atrakcyjne rundy XC, gdzie nie brakuje strony ścianek. Co gorsza, czasem wykazuję się takim występkiem, że rowerem górskim jadę po asfalcie. To wszystko składa się na to, że czasem potrzebuje mieć większy blat by jechać szybciej po płaskim i mały blat by dać radę wjechać. Owszem dobrym rozwiązaniem mogłoby być, jeździć więcej i zrobić nogę i wtedy wracamy do 1×12, natomiast mnie jakoś specjalnie nie ciągnie do trenowania, mam do roboty czasem inne ciekawe rzeczy, a rower jest dla mnie po prostu opcją na fajnie spędzony dzień.

W takim ustawieniu jeżdżę od początku października i to co opisałem powyżej sprawdza się u mnie doskonale. Mam pełen zakres biegów, które zawsze mogę dopasować do ukształtowania terenu w jakim jadę. Na tym tak naprawdę można by zakończyć recenzję, ale pozwolę sobie jeszcze na kilka dygresji rzeczy, które na mnie robią wrażenie. Po pierwsze Ispec-EV to moje odkrycie roku, ja wiem że to nie jest odkrycie ameryki, ale naprawdę możliwość regulacji manetki w dwóch płaszczyznach pozwala na ustawienie niemal idealnej pozycji dłoni na kokpicie. Zarazem w tym właśnie rewirze mamy też do czynienia z największą wadą napędu 2x. Brak miejsca na kokpicie, szczególnie kiedy macie amortyzator blokowany manetką, a nie daj boże jeszcze przydałby się dropper, też z manetką. W tym wariancie po prostu nie ma to miejsca. Koła są dla mnie punktem, który dopełniają ten rower pod kątem stylistycznym, wyglądają bardzo dobrze, a do tego można je bezproblemowo przerobić na bezdętki, obręcze są wystarczająco szerokie na moje potrzeby (mówimy o modelu w wersji xc). Co prawda do cichego bębenka od Shimano muszę się jeszcze cały czas przyzwyczajać, ale jest to też pewien wyróżnik.

To co jednak wynosi aktualnie mój rower kilka poziomów wyżej, to zdecydowanie hamulce z czterotłoczkowymi zaciskami. To w moich ustach brzmi już trochę jak mantra, ale nowe hamulce SLX i XT są najlepsze i kropka. No dobra, najlepsze dla mnie ;) ale z drugiej strony słyszałem już z wielu źródeł podobną opinię, więc śmiało ją powtarzam.

Nie ukrywam, że mam w głowie też jakiś pomysł na napęd 1×12, natomiast póki co znalazłem swój docelowy osprzęt. Jeżeli chciałbym coś modyfikować, to na pewno nie wcześniej jak za rok.

Jak wspomniałem we wpisie o Deore, tamta grupa oferuje rowerowi górskiemu, wszystko to co jest mu potrzebne, w XT jest sporo rzeczy dodanych, które są niejako luksusem. Dla mnie płynność działania i to taka bezwarunkowa jest wręcz powalająca. Ciężko mi sobie w tym zestawieniu wyobrazić, co jeszcze więcej przy długim użytkowaniu może oferować XTR. Dla mnie najważniejsza nauka z tego całego tegorocznego procesu zmian i samego roweru, a później w nowym rowerze napędu płynie sporo nauk:

  • Zdecydowanie warto przetestować rower przed zakupem.
  • Polecam z dużym dystansem spoglądać, na to czego naprawdę się potrzebuje, a co tylko chcę mieć.
  • Zwracaj uwagę na to gdzie jeździsz Ty, a nie ludzie, którzy pisali test roweru.
  • Nowe grupy Shimano to krok milowy dla użytkowników rowerów górskich.
  • W kwestiach serwisu już na zawsze zaufam Shimano Service Center.

COMMENTS

DISQUS: 0