Antoni Świderski (Trezado Bike on Wax) – M Liga MTB Maraton, Otwock / Górale na Start, Boguszów-Gorce

HomeKomentarze

Antoni Świderski (Trezado Bike on Wax) – M Liga MTB Maraton, Otwock / Górale na Start, Boguszów-Gorce

Po solidnym ściganiu na MP o którym pisałem poprzednio chciałem dać sobie chwilę oddechu i wystartować bliżej domu, bez męczącego dojazdu i noclegów.

Wybrałem imprezę M Liga Maraton w Otwocku. M Liga jest wyścigiem w którym ścigam się z nieukrywaną radością, trasy są na naprawdę wysokim poziomie, a organizatorzy wyciskają z terenu wszystko co najlepsze.

Miał to być start na luzie, ale żeby nie wyluzować się za bardzo wspólnie z kierownikiem ekipy ustaliliśmy, że celujemy w zwycięstwo w klasyfikacji Open. Wiedziałem, że w wyścigu nie weźmie udziału Daniel Pepla, więc nie groziła nam wewnątrz teamowa wycinka. Już na trasie okazało się, że z tym zwycięstwem nie musi być tak prosto. Od startu poszedł mocny ogień. Na szczęście szybko przedostałem się do pierwszej grupki i wraz z dwoma rywalami podążałem do mety. Jednocześnie za naszymi plecami wciąż jechał zawodnik, który bardzo mocno dociskał pedały na długich prostych.

Trasa obfitowała w techniczne pasaże oraz single, mnie natomiast najbardziej zaintrygowały gruz-gardeny będące połączeniem jedynego, technicznego elementu z MP w Mrągowie oraz segmentów brukowych z Paryż-Roubaix. Na szczęście przemieszczałem się po nich z dużym spokojem dzięki niezawodnemu uszczelniaczowi Trezado.

Na półmetku wyścigu zdecydowałem się na atak, czym chyba zaskoczyłem moich rywali jednak mocna, równa jazda moich kompanów doprowadziło do scalenia grupy.

Na kolejnych kilometrach udało nam się zostawić jednego zawodnika w tyle. Dalszą jazdę kontynuowaliśmy we dwójkę jednak za nami coraz wyraźniej pokazywał się specjalista od prostych.

Zaatakowałem przed przedostatnim singlem jednak dopadł mnie zawodnik dobrze czujący się na prostych, z którym kontynuowałem szybką jazdę. Ja wyczekałem na odpowiedni moment i wysunąłem się na czoło przed wjazdem na ostatni singiel. Dzięki temu z niewielką przewagą samotnie przekroczyłem linie mety dojeżdżając na pierwszym miejscu open. 

Po tym jednorazowym, maratonowym wyskoku trzeba było wrócić do poważnego ścigania w cyklu Pucharu Polski, który oprócz Mistrzostw jest moim głównym celem w tym sezonie. Trasa Pucharu Polski w Boguszowie Gorcach nigdy nie była łatwa pod względem technicznym jednak to co zastałem w tym roku przerosło moje oczekiwania. Trasa po intensywnych opadach zamieniła się w prawdziwe grzęzawisko. Muszę jednak przyznać, że nie było to dla mnie problem – mój niezawodny brat Cyprian Świderski przygotował mój rower na takie warunki, odpowiednio dobierając mi zestaw opon Wolfpacka. Z przodu model Cross, z tyłu Race. Trezado inside ;)

W sobotę zrobiłem rekonesans na trasie z kolegą Jankiem Miazkiem, dzięki jego wskazówkom poczułem się na niej dużo pewniej. Na starcie zostałem rozstawiony na 19 pozycji jednak przepychanie się po starcie jest tym, co lubię. Twarde łokcie spowodowały, że po rozbiegówce jechałem już na szóstym miejscu. Powtarzanie kluczowych elementów trasy z Jankiem pozwoliło mi uporać się na sekcji technicznej z kolejnymi trzema rywalami, dzięki czemu znalazłem się na trzecim miejscu. Było to dla mnie duże zaskoczenie, niestety po pewnym czasie najmocniejsi zawodnicy zaczęli odrabiać starty, a mi nie udało się utrzymać tak mocnego tempa, przez co na kolejnych okrążeniach spadłem na siódme miejsce.

Czujna jazda i wykorzystanie błędu rywala pozwoliło mi jeszcze na podjęcie walki o szóstą lokatę, jednak operacja ta zakończyła się niepowodzeniem. Rozważna jazda swoim tempem pozwoliłam mi dowieźć do mety satysfakcjonującą mnie siódmą lokatę, jednak czuje pewien niedosyt po tak dobrze rozegranej pierwszej części wyścigu. Z pewnością postaram się przekuć go na jeszcze lepszy wynik na PP w Wałbrzychu, z którego również obiecuję przygotować relację:)

Dziękuję Michałowi Świderskiemu i Trezado za wsparcie od początku do końca oraz Maciejowi Stanowiczowi wsparcie trenerskie.

COMMENTS

DISQUS: 0