Wyniki 1. etapu Mediterranean Epic 2020fot. mat.org.

Wyniki 1. etapu Mediterranean Epic 2020

REKLAMA
Mariusz Kozak (JBG-2 CryoSpace Team): “tradycyjnie już sezon zaczynam na Costa Blanca Bike Race”
Plan na weekend 29/2018
Kalendarz Poland Bike 2019
Plan na długi weekend 24/2017
Nowa twarz najbardziej znanych polskich etapówek MTB

W czwartek w Hiszpanii rozpoczęła się czterodniowa etapówka Mediterranean Epic, z najwyższa możliwą kategorią UCI czyli S1. W sumie zawodników czeka 252 km górskich tras i 5 600 m przewyższenia.

Na starcie kilka bardzo mocnych nazwisk polujących na punktu do kwalifikacji olimpijskich. Między innym Victor Koretzky, David Valero Serrano, Milan Vader, Anton Sintsov, Simon Andreassen. Jeszcze mocniejsza wydaje się stawka w elicie kobiet – Ramona Forchini, Emily Batty, Elisabeth Brandau, Julie Bresset, Githa Michiels, Malene Degn czy Rebecca McConnell.

Polski akcent to większa część naszego “czerwonego pociągu” czyli ekipy JBG-2 CryoSpace – Wojciech Halejak, Krzysztof Łukasik, Mariusz Kozak, Jakub Zamroźniak,

Po ponad dwóch i półgodzinie wpadła trójka zawodników, która na finiszu rozegrała kolejność na mecie. Najszybszy był Simon Vitzthum przed Davidem Valero Serrano i Victorem Koretzkym. Minutę później na metę wpadła bardzo mocna kilkunastoosobowa grupka w której składzie był Krzysztof Łukasik – 15. miejsce i 1:02 straty do zwycięzcy.

Na 39. miejscu ze stratą 10 minut Mariusz Kozak, minutę później na 48. miejscu na metę wjeżdża Wojciech Halejak. Kuba Zamroźniak potrzebuje dodatkowych pięciu minut i melduje się na 63. miejscu.

W elicie kobiet wygrała Ramona Forchini przed Emily Batty i Janiką Loiv.

A oto co po etapie napisał mi Wojciech Halejak:

Już od pierwszych kilometrów można było przekonać się kto ma dziś dzień konia. Organizatorzy na “dzień dobry” zafundowali nam szeroki, asfaltowy i bardzo stromy podjazd, który ustawił stawkę. Nie wszyscy, łącznie ze mną, potrafili na tym etapie wejść na najwyższe obroty przez co ja, czy Krzysiek zostaliśmy trochę z tyłu. Ale tyle go widziałem, bo chwilę później odpalił i dołączył do czołówki. Potem dość długi, ponad 20 minutowy podjazd z którego szczytu prowadzi kilkunastominutowy singiel, który jest jednocześnie jednym wielkim rock gardenem. Czołówka zjeżdża szybko, swój pokaz umiejętności robi Anton Sintsov. Reszta zaczyna tracić, a że jest wąsko to robią się coraz większe przerwy i czołówka odjeżdża jeszcze bardziej. W pewnym momencie mijam Kubę, który chyba dziś nie miał dobrego dnia. Sam też momentami czuję brak świeżości w nogach, ale jakoś dojeżdżam do mety. Za mną chyba najbardziej techniczny etap całego wyścigu, w piątek czeka nas więcej gór.

COMMENTS

DISQUS: 0