Amator donosi: “było wszystko czego potrzeba na zawodach MTB” – Mocna 30tka, Kielce

Amator donosi: “było wszystko czego potrzeba na zawodach MTB” – Mocna 30tka, Kielce

REKLAMA
Amator donosi: “Tak, dzisiaj będę narzekał.” – Bike Maraton, Zdzieszowice
Amator donosi: “kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie” – Kellys Cyklokarpaty, Koninki
Amator donosi: “to nie była letnia przejażdżka” – Mazovia 24h Marathon, Zagnańsk
Amator donosi: “Błoto stwarza czasem pozory głębi” – Bike Maraton, Polanica Zdrój
Amator donosi: “pierwsze w tym roku góry szybko weryfikują co kto ma” – Puchar Strefy MTB Sudety, Bardo

5 stycznia 2020 to data pierwszego maratonu organizowanego przez ekipę z Kielc w nowym roku. Zimowy maraton w Kielcach prowadził pasmem Posłowickim, trasa miała 30 km i 800 m przewyższenia. Aura tego dnia nie była zbyt zimowa, temp. około 0°C, lekki wiatr i małe roztopy.

Start zlokalizowany był na bieżni zaraz przy lesie, a po wjechaniu w las przywitała nas szybka, około dwukilometrowa prosta droga, z której po chwili zaczęły się pierwsze podjazdy. Pogoda nie ułatwiała jazdy w górę, gdyż większość miejsc była rozmarznięta i błoto dawało się we znaki podczas mielenia i wdrapywania się na poszczególne szczyty trasy. Jak przystało na ŚLR po wjechaniu na każdą z gór był przyjemny, dość techniczny zjazd. Trudność dodawało błotko i liście, na których bardzo łatwo było o wywrotkę. Każdy kto wystartował mógł spróbować swoich sił na „Wołowych Trasach”, przez które przechodziła trasa maratonu. Bardzo fajne agrafki i przyjemny zjazd. Jedna z tras mogła zachęcić tych, który byli tam pierwszy raz, aby wybrać się na ten teren prywatnie w czasie wolnym i poćwiczyć technikę zjazdu, no i podjazdu, bo podjazdówką wołowych też jechaliśmy :)

Trochę za połową trasy mogliśmy się natknąć na bardzo techniczny zjazd z różnymi liniami przejazdu. Otwarta przestrzeń z paroma bukami zjeżdżająca do drogi. Był to najbardziej zabawny fragment tej trasy, na pewno nie jeden się na niej zatrzymał i pomyślał „czy na pewno tędy powinienem jechać”. Ogólnie po szybkiej analizie bez objazdu trasy dało rade zjechać bezpiecznie tą ścianką. Według mnie cała trasa na pierwszy rzut była do przejechania w ciemno, o ile miało się tyle siły w nogach żeby podjechać wszystkie szczyty. Końcowe kilometry bardzo miłe, prowadzące szczytem na odcinku 300 m, świetny singiel, bardzo kondycyjny i techniczny. Gdyby nie skurcze miałbym z niego wiele radości. Końcówka to ta sama prosta co na początku tylko w drugą stroną drogi i wjazd na metę na bieżni.

Podsumowując, na pierwszy start i taką zimę jak ktoś zaczął przygodę z MTB wraz z nowym rokiem, to myślę że wstrzelił się w dziesiątkę. Na tych zawodach było wszystko czego potrzeba na zawodach MTB: podjazdy, zjazdy, techniczne proste. Atmosfera bardzo miła, może zabrakło tylko szlauszka z wodą do opłukania roweru. 

COMMENTS

DISQUS: 0