Rowerem XC na trasy DH? Z wizytą w Bike Parku Stożek

Rowerem XC na trasy DH? Z wizytą w Bike Parku Stożek

REKLAMA
Michał Topór (Superior Zator) – Puchar Polski XCO, Białystok
Michał Topór (Superior Zator) – Górale na Start, Boguszów Gorce
Michał Topór (Superior Zator): “ten wyścig był niczym wdech świeżego powietrza po kilku dniach spędzonych pod ziemią.”
Michał Topór (PWSZ Tarnów) – Akademickie Mistrzostwa Polski, Chorzów
Michał Topór (Superior Zator) – Maja Race, Jelenia Góra

Na rowerze jeżdżę przez większą część życia. Najpierw były maratony, potem cross country, w ostatnim czasie doszło do tego również enduro, a nawet mały epizod z DH. Mimo to przez kilkanaście lat nigdy nie zdarzyło mi się odwiedzić żadnego typowo downhillowego bikeparku. Wydaje mi się, że nie jestem w tym zresztą jedyny, a w takie miejsca rzadko docierają osoby na co dzień jeżdżące na „zwykłych” góralach. Dlatego gdy w końcu nadarzyła się okazja aby odwiedzić tego typu miejscówkę, wykorzystałem ją bez wahania. Z racji pory roku i faktu, że większość Bike Parków jest już teraz zamknięta lub ma przerwę techniczną, mój wybór padł na Stożek w Wiśle, a na testy zabrałem ze sobą dwa kompletnie różne rowery – klasyczne enduro ze skokiem 160mm oraz typowego hardtaila do XCO ze skokiem 100mm. Wszystko aby sprawdzić, czy koniecznie trzeba mieć rower zjazdowy, aby móc dobrze się bawić w takim miejscu.

Giant Reign 1 2020 oraz Romet Monsun 3 2020

Bike Park Stożek Wielki to jedna z najbardziej znanych i zasłużonych miejscówek downhillowych w naszym kraju. W ciągu ostatnich lat odbywały się tam najważniejsze imprezy zjazdowe, takie jak Puchary Polski, tegoroczne Mistrzostwa Polski, a nawet dwa lata z rzędu Mistrzostwa Europy. Jak widać CV tego miejsca jest dość bogate. Do wyboru jest sporo tras o różnej charakterystyce począwszy od ścieżek enduro, przez długie bandy, techniczne sekcje po korzeniach, a kończąc na małych i dużych hopach. Każdy znajdzie więc coś dla siebie. Ponieważ o tej porze roku trasy nie są już regularnie sprzątane, nie udało mi się zaliczyć wszystkich, opiszę jednak pokrótce te, które udało mi się przejechać.

B-Line
Mieszanka długich i łagodnych band na otwartej przestrzeni oraz bardziej krętych i stromych sekcji w lesie.  Najprostsza i najbardziej przystępna z tras jakie miałem okazję zjechać, bez większych problemów do przejechania na rowerze do XC. Tutaj wiele zależy też od wariantu jaki obierzemy, ponieważ w wielu miejscach mamy do wyboru kilka linii, mniej lub bardziej skomplikowanych. Dzięki temu można dozować poziom wyzwania jakiego chcemy się podjąć.

Puchar Polski
Trasa na której odbywają się (jak sama nazwa wskazuje) Puchary Polski oraz inne imprezy, jak na przykład tegoroczne Mistrzostwa Polski. Trudniejsza od B-Line’a, posiada większą ilość stromizn, korzeni oraz uskoków, dobrze jest więc dysponować rowerem o bardziej zjazdowej charakterystyce, wciąż jednak do pokonania na „zwykłym” sprzęcie do XC dla każdego bardziej wprawnego jeźdźca.

Na nartach robiłem to setki razy, z rowerem nigdy ;)

LSD
Coś dla fanów latania. Trasa rozpoczyna się bowiem od trzech dużych hop z przelotem (które oczywiście można ominąć). Dalsza część to wąska ścieżka z korzeniami i kamieniami, trzymająca strome nachylenie przez większość przebiegu. Mój faworyt, właśnie ze względu na początkową sekcję, nie odważyłbym się jednak polecieć jej na rowerze do XCO ;)

A-Line
‘Flagowa’ trasa, niestety dość mocno wyeksploatowana, co w połączeniu z kamienistą nawierzchnią sprawia, że wjeżdżanie tam na oponach do XCO niesie ze sobą ryzyko łatwego ich uszkodzenia. Znajdziemy na niej również kilka hop oraz bandy.

A Ty – którędy byś zjechał? Tyle możliwości do wyboru!

Poza wyżej wymienionymi, na terenie Bike Parku Stożek znajdziemy również trasę enduro, a także taką poprowadzoną pod wyciągiem. Może się wydawać, że te kilka tras to wcale nie tak dużo, trzeba jednak pamiętać o tym, że przecinają się one i krzyżują, jak również same w sobie posiadają wiele różnych wariantów, jakie możemy wybrać. To wszystko sprawia, że możliwości zabawy są ogromne, o czym przekonałem się sam. Zakładałem bowiem, że w ciągu jednego dnia na luzie zdołam ‘oblatać’ wszystko, rzeczywistość jednak szybko to zweryfikowała, a doba okazała się za krótka by w pełni nacieszyć się placem zabaw. Już teraz wiem więc, że wrócę na Stożek w przyszłym roku, najlepiej na dwa lub więcej dni (z czym nie będzie problemu, bo baza noclegowa w okolicy jest dobrze rozwinięta i można spotkać wiele ofert skierowanych typowo dla rowerzystów).

O tej porze roku na wyciągu nie jest może tak ciepło jak podczas podjeżdżania w konwencjonalny sposób, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało…

Nie samą jazdą człowiek jednak (o dziwo) żyje, warto również wspomnieć, że na szczycie góry znajduje się schronisko, w którym możemy odpocząć oraz coś zjeść, przy okazji ciesząc oko ładnym widokiem. Ciężko bowiem jeździć od rana do wieczora jednym ciągiem, nawet z góry (no chyba że tak jak ja jesteście tak podekscytowani, że szkoda Wam czasu na jakiekolwiek przerwy).
Ceny – karnet na 5 przejazdów kosztuje 35zł, jednak o wiele lepszą opcją jest według mnie zakupienie całodziennego za cenę 65zł (po sezonie nawet taniej, ja w listopadzie za cały dzień jazdy zapłaciłem 50). Istnieją również rozmaite zniżki dla uczniów szkół, studentów oraz kobiet, tak więc drogie Panie, nic tylko wsiadać na rower. Ciekawą propozycją jest pakiet zawierający w sobie całodzienny karnet na wyciąg, nocleg oraz śniadanie wraz z obiadem w cenie 120zł.

Podjeżdżając na rowerze jakoś nie zwraca się tak często uwagi na krajobraz

Najważniejsze pytaniem, na które chciałbym odpowiedzieć w tym tekście to: „Czy ktoś bez roweru do DH ma czego szukać w takim miejscu jak Stożek?” Moja odpowiedź brzmi: „Wręcz powinien”, jeśli kolarstwo górskie (także XC oraz maratony) to dla niego coś więcej niż czysta siła oraz wytrzymałość i chce doskonalić także swoje umiejętności jazdy. Owszem, niektóre fragmenty z pewnością sprawią nam wyzwanie, ale to właśnie narzucanie sobie wyzwań jest często najlepszą drogą do progresu w tej dziedzinie. Często bowiem trasa wydaje się poza naszym zasięgiem… dopóki jej po prostu nie przejedziemy. Nawet jeśli konkretny fragment danej trasy przerośnie nasz aktualny poziom, to prawie zawsze można go jakoś ominąć lub w ostateczności zejść kilka metrów, a następnie wsiąść na rower i pojechać dalej. Jako zawodnik oczywiście powinienem z założenia radzić sobie w takich warunkach, dlatego dla lepszej wiarygodności na Stożek zabrałem ze sobą mojego tatę, który przez cały dzień jeździł ze mną na swoim ‘zwykłym’ rowerze XC i poradził sobie bez zarzutu.

W normalnych warunkach w ciągu jednego dnia zjechanie z takiej góry jak Stożek byłoby możliwe maksymalnie parę razy. Dzięki możliwości użycia wyciągu, możemy tą wartość spokojnie potroić i skupić się na doskonaleniu naszych umiejętności zjazdowych. Świetna opcja i żałuję, że dwanaście lat zajęło mi odkrycie tego faktu. Podobno lepiej jednak późno niż wcale… Nie popełniajcie więc moich błędów i już teraz planujcie wizytę w tego typu miejscu w przyszłym sezonie. Oficjalną stronę bike parku znajdziecie pod tym linkiem. A jeśli chcecie obejrzeć jak bawiłem się na Stożku, zapraszam do materiału poniżej :)

COMMENTS

DISQUS: 1