GT Grade Carbon Expert – szutry to za mało

GT Grade Carbon Expert – szutry to za mało

REKLAMA
Życie poza asfaltem. Rowery Gravel.
Przełajówki i gravele – przegląd rynku [2018/19]
AUTHORska oferta 2016
Cannondale Synapse Carbon Apex 1 SE, na trójstyku kolarskich neuronów
Cannondale Slate – rower dla wybrednych

Gravel – pojęcie, które w branży rowerowe pojawiło się jakiś czas temu. Wiele osób wróżyło takim rowerom podobną przyszłość jak fatbike’om, ale okazało się, że rowerzyści ciepło przyjęli ten pomysł.

Z drugiej strony producenci zauważyli ten trend i proponują nam coraz więcej coraz ciekawszych rozwiązań. Najnowsza wersja GT Grade jest na tym polu zdecydowanie jednym z liderów. Wszelkie nowinki zastosowane w tym rowerze powodują, że zamknięcie go w pojęciu “roweru na szutry” to zdecydowanie za mało.

W GT Grade jest kilka podstawowych rzecz, które czynią, że zapamiętam ten rower na bardzo długo. Po pierwsze najważniejsze charakterystyczne górne “rurki” tylnego trójkąta, które zaczynają się już przy górnej rurze ramy. Szybko można zauważyć, że nie stykają się one z rurą podsiodłową i tutaj możemy rozwiązać zagadkę dlaczego napisałem “rurki”, ano dlatego, że w rzeczywistości to pręty z włókna szklanego na zewnątrz otoczone karbonem, więc bliżej im do prętów niż do rurek ;) Tym sposobem otrzymujemy konstrukcję w stylu “soft tail”, bo tylny trójkąt pracuje i to odczuwalnie. Ma to zdecydowanie przełożenie na komfort jazdy.

Druga rzecz, wydawałoby się banalna i często traktowana po macoszemu – opony. WTB Riddler (700 x 37c) – w pierwszym momencie zawsze na gravelu mam pewien dystans i obawy jak będzie się trzymać w terenie. Tutaj szybko wszelkie wątpliwości zostały rozwiane, WTB Riddler to szeroka opona z szybkim bieżnikiem, ale jednocześnie bardzo dobrze sprawującym się nawet w lekko kopnym piachu. Dodatkowo w zestawie do roweru są wentyle do przejścia na bezdętki, a wtedy opona na pewno sprawuje się jeszcze lepiej. Jednak nawet najlepsze opony nie mogłyby zrobić swojej roboty, bez porządnych kół. Obręcze WTB ST i23, na pewno będą naszym sprzymierzeńcem kiedy zdecydujemy się na system bezdętkowy. Odpowiednio szeroka obręcz pozwoli jeździć terenie na niskim ciśnieniu, pozwalając nam wycisnąć z roweru jak najwięcej. Do kompletu są bardzo dobrze toczące się piasty Formula CL-712 i RXC-400, obie przystosowane do mocowania tarcz hamulcowych Centerlock. Kierownica – baranek z wyraźnie zaznaczonym gięciem na zewnątrz. Do tego dość gruba warstwa owijki, co sprawia że ten zestaw ma świetną ergonomię. W połączeniu z klamkami Shimano 105 dłonie zawsze mają dobrą pozycję, sam nie odczułem drętwienia po 3-4 h jazdy, a szeroki dolny chwyt pozwala na dobrą kontrolę, szczególnie na zjazdach.

Kolejny punkt podparcia to znany z rowerów gravelowych widelec z możliwością zmiany geometrii przez przełożenie insertu przy osi. Technologia nazwana Flip Chip pozwala o zmianę offsetu widelca o 15 mm. Przy ustawieniu 55 mm możemy lepiej poczuć się na szybkiej i agresywnej jeździe po szutrach, a ustawienie 70 mm ma zapewnić bardziej wygodną i komfortową pozycję na długich wyprawach bikepacking’owych. Na sam koniec zostawiam bardzo wygodne siodło Fabric, które w połączeniu z pracującym tylnym trójkątem powoduje, że zdecydowanie więcej komfortu odczuwamy z tyłu roweru jadąc w terenie niż na przodzie.

Zupełnie innym obliczem tego roweru jest jego wersja bikepackingowa. Zacznijmy od najbardziej prostych rzeczy, które także w codziennej jeździe nam się przydadzą. Między rurkami tylnego trójkąta możemy zainstalować specjalny insert, który pozwoli nam na montaż pełnego błotnika. Ten element jest dodawany w kartonie i można go zamocować wedle uznania.

W dalszych wyprawach pomogę inne udogodnienia. Znane dla tej metody podróżowania sakwy na kierownicę i duże torby podsiodłowe to już “standard”, GT jednak postanowił zrobić duży ukłon w kierunku fanów wypraw i mamy dwa dodatkowe otwory montażowe na górnej rurze, które pozwolą na stabilne zamocowanie dedykowanej sakwy. Na rurze podsiodłowej są dwa typowe otwory np. na koszyk od bidonu, ale biorąc pod uwagę fakt, że dolna rura tylnego trójkąta ma aż trzy otwory, to można pomyśleć o sakwie, która wypełnia całą przestrzeń wewnątrz trójkąta ramy. Gdzie zatem schować bidony? Kolejne dodatkowe otwory mamy na widelcu i właśnie tam można spokojnie zamocować koszyk na bidon.

Te konkretne komponenty dla mnie stanowią o charakterze tego roweru. A gdybym miał go zamknąć w jednym słowie, to powiedziałbym: wszechstronność. Grade to moim zdaniem rower dla kogoś, kto w słowniczku rowerowym nie ma na pierwszym miejscu takich słów jak “trening”, “gonka” czy “ustawka”. GT Grade pozwoli Ci wyjść na szosę, ale raczej po to, by zrobić fajną długą wycieczkę bez bólu pleców niż po to by zbierać komy po okolicznych wioskach. GT Grade pozwoli Ci pojechać na kilka godzin w las, ale znów nie jest to rower do popularnych maratonów. Najbliżej mu zapewne do przełajówki, ale z kolei typowy przełajowiec może uznać ten rower za zbyt miękki. Grade świetnie spisze się także jako rower miejski, szczególnie kiedy dojeżdżasz bardziej 10-15 km niż 2-3 km. W końcu dzięki temu, że rama ma wiele nagwintowanych otworów w niespodziewanych dla zwykłego kolarza miejscach jest to świetne rozwiązanie do turystyki lub jak wolą wielbiciele nowomowy “bikepackingu”. Sakw można zamocować tu naprawdę dużo i dlatego będzie to świetny sprzęt na wyprawy.

Dla mnie koncept tego roweru pozwala na swobodną i niczym nieskrępowaną jazdę po większości terenu w naszym kraju. Zdecydowanie najtrudniej by mu było gdzieś w terenie w górach, ale po singlach, jak najbardziej. Idealna opcja dla kogoś kogo nie ciągnie do ścigania i w ciągu roku ma czas by jechać 2-3 razy w góry, bo do całej reszty Grade będzie naprawdę wystarczający. Inna rzecz jest taka, że jeżeli się ścigasz i masz kilka rowerów, to Grade po sezonie sprawi Ci naprawdę sporo dobrej zabawy, zupełnie innej niż podczas wyścigu.

Oczywiście koniec końców, to co możemy zrobić z rowerem wiele zależy od umiejętności osoby, która będzie na tym rowerze jeździć, bo wtedy na pewno da się wjechać w znacznie cięższy teren niż po prostu “do lasu”

W ten sposób widzę to jak można korzystać w GT Grade. Teraz czas na kilka słów o całej specyfikacji. Oprócz korby dostajemy w tym modelu pełną grupę Shimano 105 z hydraulicznymi hamulcami. Wspomniana korba to FSA Omega Adventure z zębatkami 46/30, a kaseta ma stopniowanie 11-34. To o czym nie wspomniałem wcześniej to koła ze sztywnymi osiami, ale dziś to w sumie już standard. Wcześniej było już o widelcu i tym, że z pomocą technologi Flip Chip możemy zmieniać geometrię roweru, ale warto też zaznaczyć, że cały widelec jest karbonowy, łącznie z rurą sterową.

Filip Raczkowski – geometria GT Grade Carbon 2020:

Gravel w swoich cechach jest rowerem dziwnym, bo łączy w sobie cechy szosówki typu endurance, roweru wyprawowego, a jeśli mamy do czynienia z tak lekką i wyrafinowaną karbonową konstrukcją jak GT Grade mamy już niezły mętlik, bo do tej układanki należy dodać cechy wyścigowe. Nie jest zatem łatwo ocenić geometrię takiego roweru jako dobrą czy nienajlepszą, bo wszystko zależy od tego jakie przyjmiemy zastosowanie. Biorąc jednak pod uwagę wszystkie te cechy, właściwym i kompromisowym kryterium w ocenie powinna być zatem wygoda i komfort.

Do wyboru jest 5 rozmiarów, więc całkiem sporo. Nawet osoby o skrajnych wymiarach nie powinny mieć problemu z dopasowaniem pozycji. Zaczynając od wymiaru reach trzeba przyznać, że rower długością odpowiada parametrom typowej szosówki w stylu endurance. Długi reach łączy się bardzo dobrze z wysokim stackiem. Ten zaś w połączeniu z odpowiednio wysoką główką ramy (119-210 mm w zależności od rozmiaru) pozwoli na spozycjonowanie kokpitu wysoko nad ziemią. Przy wielu godzinach w siodle, niezależnie czy na asfalcie czy poza nim, ma ogromne znaczenie dla komfortu kręgosłupa lędźwiowego oraz szyjnego.

Dzięki zmiennej geometrii można wydłużać lub skracać rozstaw osi, zatem rower jest optymalnie długi jak na cechy gravela, ale także bez kompleksów pozwoli pościgać się od czasu do czasu na szosie czy w przełajowej ustawce. Kąt główki ramy ma 70,5 stopnia w mniejszych rozmiarach, a w tych bardziej popularnych od 55 w górę będzie już bardziej wyostrzony do wartości 72,3 stopnia. To zwiastuje spokojne i przewidywalne prowadzenie w każdych warunkach drogowych.

Można zatem przyjąć, że w kryterium wygody GT Grade został “skrojony na miarę” przez projektantów. Pozycja będzie wystarczająco komfortowa na długich trasach, a jednocześnie sportowy charakter nadal jest tu mocno widoczny dzięki długości horyzontalnej górnej rury, czy choćby odpowiednio długiemu zasięgowi. Te połączone cechy dadzą także optymalny docisk obu osi w terenie, a także sprawią, że pod obciążeniem na bikepackingowej wyprawie rower będzie stabilny i przewidywalny.

Podsumowanie

To co widzę w nowym Grade, pozwala z dużym optymizmem spoglądać na przyszłość rowerów “gravel” i chociaż ta nazwa może nie do końca pasuje na polskim rynku, to nadal jest to bardzo wszechstronna i wielozadaniowa konstrukcja. Rower, który nic nie musi udowadniać i rower, którego właściciel też nie musi niczego udowadniać.

Linia GT Grade 2020 na stronie producenta: https://www.gtbicycles.pl/rowery/2020-szosowe-i-gravel/grade

COMMENTS

DISQUS: 0