Michał Topór – Finał Pucharu Polski XCO, Boguszów-Gorce

Michał Topór – Finał Pucharu Polski XCO, Boguszów-Gorce

REKLAMA
Plan na weekend 35/2017
Krystian Piróg (Gorce Thule JMP) – Górale na start, Boguszów Gorce
Piotr Konwa (TC Chrobry Scott Głogów) – Górale na start, Boguszów Gorce
Michał Topór (Superior Zator) – Górale na start, Boguszów Gorce
Jarosław Żur (KS Luboń Skomielna Biała Head Team) – Górale na start, Boguszów Gorce

Sezon nieubłaganie zmierza ku końcowi, czego niechybną oznaką jest zakończenie tegorocznej edycji Pucharu Polski XCO. Siedem eliminacji, rozgrywających się w różnych stronach Polski, poczynając od Podlasia, poprzez Kaszuby, woj. Lubelskie, a kończąc na Dolnym Śląsku. W tym roku trzy z nich miały również rangę UCI, poczynając od najniższej C3 w Białymstoku, poprzez C1 w Wałbrzychu, aż po HC w Jeleniej Górze. To wszystko sprawiło, że przez cały sezon od kwietnia do połowy września spotykaliśmy się na naprawdę ciekawym ściganiu, a sytuacja w klasyfikacji genralnej Elity mężczyzn pozostawała nierozstrzygnięta aż do ostatniego wyścigu.

Główna atrakcja całej trasy – rockgarden ;) / Fot. Bartosz Bober

Ostatnia eliminacja drugi raz z rzędu odbywająca się w Boguszowie-Gorcach i organizowana w ramach marki Górale na Start przywitała nas piękną pogodą i tradycyjnie już świetną trasą, która nie dość że należy do jednych z najbardziej wymagających w naszym kraju, to zawsze sprawia mi dużo przyjemności z jazdy, co nie zawsze idzie ze sobą w parze. Runda pozostała bez większych zmian w stosunku do ubiegłego roku, może poza kilkoma kosmetycznymi detalami jak kilka zakrętów czy ustawienie niektórych kamieni na rockgardenie, który tradycyjnie już zawsze przyciąga największe zainteresowanie, zarówno podczas samych wyścigów, jak i na treningach dzień przed. Jeśli już przy nim jesteśmy, to w sobotę po swoim treningu miałem okazję spędzić przy nim kilka godzin, obserwując innych zawodników szukających swoich optymalnych linii przejazdu i zmagających się z wdrożeniem ich w życie. To naprawdę niesamowite ile zabawy może dostarczyć ludziom 10m długości odcinek kamieni. Gwarantuję Wam, w życiu nie pomyślelibyście ile różnych sposobów na jego pokonanie można wymyślić… Szkoda że tego typu przeszkód wciąż nie spotyka się prawie wcale na zawodach w naszym kraju, gdyż są niezwykle rozwijające, nie tylko pod kątem techniki jazdy, ale umiejętności kreatywnego myślenia i dostrzegania linii przejazdu. Zresztą cała runda jest naprawdę selektywna technicznie i wymagająca pod kątem umiejętności jazdy – wymaga od zawodnika wszechstronności i za to właśnie tak bardzo ją lubię.
Pomimo że w Boguszowie startuję nieprzerwanie od 2015 roku, dopiero teraz miałem okazję pojeździć po tamtejszej trasie na fullu, dzięki czemu odkryłem ją w pewnym sensie na nowo i bawiłem się jeszcze lepiej. Pełne okrążenie możecie jak zazwyczaj obejrzeć poniżej.

Na linii startu naszego wyścigu stawili się wszyscy walczący o czołowe lokaty w generalce, a do tego również tacy zawodnicy jak Kuba Zamroźniak i Filip Helta, można więc było liczyć na naprawdę fajne ściganie.
Jako że odczuwam już dość wyraźne zmęczenie sezonem, chciałem przede wszystkim jechać możliwie oszczędnie i nie marnować zbędnie energii. Po starcie udało mi się wskoczyć gdzieś w okolice pierwszej siódemki i w ciągu pierwszego okrążenia spokojnie przebiłem się na czwartą pozycję, tworząc małą grupkę ze Staszkiem Nowakiem oraz Maćkiem Jeziorskim. Kątem oka widziałem że doganiał nas już Karol Ostaszewski, niestety zaraz potem złapał gumę, co w zasadzie wykluczyło go z walki o wysokie pozycje, a mnie postawiło w bardzo komfortowej sytuacji, gdyż był moim głównym rywalem w walce o zwycięstwo w całym cyklu. Na następnym okrążeniu Maciek i Staszek zaczęli mi powoli odjeżdżać, nie spinałem się jednak by ich gonić, świadomy że może się to skończyć totalnym ‘zgonem’ w dalszej części wyścigu. Trzymałem równo swoje tempo na piątej pozycji, starając się nie popełniać błędów i jechać możliwie płynnie. Niespodziewanie na ostatnim okrążeniu Staszek złapał gumę, dzięki czemu awansowałem na czwarte miejsce w Elicie oraz drugie w U23. Czasem spokój popłaca… Pozostało już dojechać tylko na metę i przypieczętować wygraną w generalce.

Bardzo się cieszę, że udało się postawić przysłowiową “kropkę nad i” dokładając do paru innych tegorocznych osiągnięć również zwycięstwo w Pucharze Polski. Swoją drogą to już moje drugie, pierwszy raz udało mi się tego dokonać w 2017 roku. Każdy z wyścigów tegorocznego Pucharu był wyjątkowy, miały różne scenariusze, a niektóre wycinki, takie jak wyścig w Żukowie, czy ostatnie okrążenie w Lublinie będę pamiętał jeszcze bardzo długo. Działo się :)

Podium klasyfikacji generalnej / Fot. Bartosz Bober

Jak to przeważnie bywa z walką o punkty w klasyfikacji generalnej, kluczem do sukcesu było regularne zdobywanie ich przez cały sezon, bez niespodziewanych przygód i incydentów. Do tego przyczynia się oczywiście sam zawodnik, jednak nie można zapomnieć również o zapleczu sprzętowym oraz ludzkim. Przez wszystkie wyścigi mój SUPERIOR prezentował swoją niezawodność, o brak ‘kapci’ dbało natomiast Trezado. Za przygotowanie mojego organizmu odpowiedzialna jest BeCompleat. Za pomoc na wyjazdach oraz wyścigach oczywiście cały Superior Zator Racing Team z moim Trenerem Sebastianem Żabińskim na czele.

Jak już wcześniej wspominałem, czuję po sobie oznaki zmęczenia tegorocznym sezonem, dlatego wyścig w Boguszowie był równocześnie ostatnim startem w XCO tego sezonu. Być może nie jest to jeszcze jednak koniec ścigania, ale to okaże się jeszcze w najbliższym czasie… ;) Tymczasem zapraszam jak zwykle na mojego Facebook’a, Instagram oraz Stravę – trzymajcie się :)

COMMENTS

DISQUS: 0