Puchar Świata w kolarstwie górskim – Les Gets, Francja [podsumowanie]

Puchar Świata w kolarstwie górskim – Les Gets, Francja [podsumowanie]

Sławomir Dziwisz – Kellys Cyklokarpaty / Puchar Tarnowa MTB
Plan na weekend 28/2019
Podsumowanie finału zawodów w kolarstwie górskim Puchar Smoka
Wyniki – 1-2 lipca 2017
Plan na weekend 35/2018

Po 17 latach Puchar Świata w kolarstwie górskim (zarówno XC, jak i DH) wraca do francuskiego Les Gets. To także runda Pucharu Świata, gdzie na starcie wyścigu mężczyzn zobaczymy Mathieu van der Poel. Oraz ta sama, na której starcie wyścigu dh kobiet nie zobaczymy kontuzjowanej Rachel Atherton.

Na początek odbyły się tradycyjnie w piątkowe popołudnie wyścigi XCC czyli Cross country circuit albo jak niektórzy je określają, short track. Krótko na pewno jest, bo runda z reguły nie ma więcej niż kilometr. A o tym że ogień idzie od startu do mety, niech świadczy to jak się kurzyło…

Pierwsze rywalizowały kobiety. Scenariusz w zasadzie zawsze jest ten sam. Większość okrążeń jazda w grupie, a na 2-3 okrążenia do końca próba ataku. Dokładnie tak odbyło się to w wyścigu kobiet. Na dwa okrążenia przed końcem zaatakowała Kate Courtney. Udało jej się zbudować kilka sekund przewagi, która bezpiecznie dowiozła do mety.

Na drugim miejscu, niesiona dopingiem kibiców, zameldowała się Pauline Ferrand Prevot.

O trzecie miejsce była sprinterska walka między Jolandą Neff i Elisbeth Brandau. Tym razem po fotofiniszu szybsza okazała się Niemka, więc podium wyglądało następująco:

Skrót wyścigu XCC kobiet:

Widzac co działo się w wyścigu kobiet, można było spodziewać się podobnego scenariusza w wyścigu mężczyzn. Dużym utrudnieniem dla zawodników jadących na dalszych lokatach był pył, który nie tylko utrudniał oddychanie, ale także mocno ograniczał widoczność. Z tym samym w niedzielę będą się mierzyć wszyscy jadący na dalszych lokatach.

Wracając do rywalizacji mężczyzn w XCC, to do 7 okrążenia z zaplanowanych 9 wszyscy jechali mniej więcej razem. Były jakieś próby ataku, szarpanie, ale nikt nie szarżował, wiedząc, że to jest bardzo intensywny wyścig i siły trzeba rozkładać.

Zapowiadało się, że kilku zawodników będzie próbować powtórzyć scenariusz z wyścigu kobiet. Tylko ciężko odjechać jest reszcie, kiedy kilku zawodników wpada na ten sam pomysł. W efekcie przesadzonym jest, że o kolejności na mecie zadecyduje sprinterska rozgrywka.

Wydaje się, że jako pierwszy na ostatnia prostą wyjedzie Henrique Avancini, który jechał na czele przez większość ostatniego okrążenia, jednak tu MVDP wykonuje zaskakujący manewr wyprzedzania na zakręcie i z minimalną przewagą w pedałach jedzie do mety. I wygrywa. Drugi na metę wjeżdża Brazylijczyk. Walka o trzecie miejsce kończy się szczęśliwie dla Victora Koretzkiego. Nino Schurter “dopiero” czwarty.

Skrót wyścigu XCC mężczyzn:

Wyniki Polaków startujących w XCC:

  • Paula Gorycka – miejsce 29. / +1:11
  • Aleksandra Podgórska – miejsce 31. / +1:18
  • Bartłomiej Wawak – miejsce 31. / +1:08

Sobotnie wyścigi w DH podsumowuje Maciej Ziobro:

Po 15 latach Puchar Świata DH wraca do Les Gets. Zawodników przywitała tu bardzo szybka trasa w starym francuskim stylu. Ostatnio złotem cieszył się tutaj Fabian Barel w 2004 roku. Na starcie jednak nie pojawią się Aaron Gwin i Rachel Atherton. Aaron doznał kontuzji już na treningach w Vallnord. Rachel miała poważny upadek w czasie treningów na trasie w Les Gets i gdy jej koleżanki będą się zmagać z trasą wyścigu, ona będzie na stole operacyjnym. Nie wiadomo na którą edycję wspomniani zawodnicy wrócą do ścigania.

Zacznijmy od zmagań Pań. Na trzecim miejscu podium melduje się Mariana Salazar. Marine Cabirou przyznaje, że zdecydowanie woli techniczne trasy, ale nie przeszkadza jej to stanąć na drugim stopniu podium. Pod nieobecność Rachel, Tracey Hannah pokazuje, że nie boi się francuskiej publiczności i dopisuje do swojego dorobku kolejne zwycięstwo w Pucharze Świata. Na mecie możemy podziwiać jak wiele to zwycięstwo dla niej znaczyło. Zaskoczeniem jest młoda Vali Höll, która wygrywa w kat. Junior Women uzyskując lepszy czas niż Tracey. Nina Sockman zajmuje 5 miejsce, znaczy się Nina Hoffman.

Wszyscy wyczekują na zaciętą rywalizację Panów, w szczególności jak na swoim podwórku pokażą się Francuzi. Tydzień temu w Vallnord w top 4 było aż trzech reprezentantów Francji. W Les Gets panowie również nie zawiedli swojej publiczności i stanęli na podium. Od samego początku wiadomo było, że różnice czasowe zawodników przejeżdżających metę będą bardzo niewielkie.

Do topowej formy wraca Laurie Greenland zdobywając dla Wielkiej Brytanii trzecie miejsce. Zabawa zaczyna się, gdy na starcie pojawią się Loic Bruni. Publiczność szaleje, a Mistrz Świata zdobywa czas poniżej 3 minut i wysuwa się na prowadzenie. Fabian Barel dumnie, jak syna, wita Mistrza na mecie. Jak zawsze wydaje się, że tej trasy nie da przejechać się szybciej. Ale na szczycie jest jeszcze Amaury Pierron głodny zwycięstwa. Już w kwalifikacjach pokazał jak szybki jest, jako jedyny ustanawiając czas przejazdu poniżej 3 minut. Tym razem też nie zawodzi, po niesamowitym przejeździe, „driftując” w zakrętach na obu kołach na starcie jest pierwszy, pokonując Loica o ponad 2 sekundy. Reakcji publiczności na linii mety nie da się opisać.

Imponującą konsekwencją znów może pochwalić się Troy Brosnan zdobywając czwarte miejsce. Piąte miejsce zdobywa Loris Vergier sprawiając, że tym razem mamy trzech reprezentantów Francji w top 5. Na 6 miejscu po przerwie od ścigania ląduje Brendan Fairclough, który wynudził się na „hot seat” czekając aż ktoś pobije jego czas.

W niedzielę odbyły się wyścigi XCO, przed południem na trasę ruszyli zawodnicy U23. Zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn trwa dominacja Niemki Ronji Eibl oraz Rumuna Vlada Dascalu. Na 57. miejscu zameldował się Filip Helta.

Czas na elitę. W pierwszym rzędzie między innymi Kate Courtney, która wygrała piątkowy wyścig XCC. Obok niej Pauline Ferrand Prevot, Elisabeth Brandau czy Ramona Forchini. Na starcie także trzy zawodniczki z Polski – Paula Gorycka, Aleksandra Podgórska oraz Katarzyna Solus Miśkowicz. Strzał startera i poszły. Na trasie bardzo sucho, więc zawodniczki jadące na dalszych lokatach muszą poruszać się na wyczucie. Od samego początku “odpala” Kate Courtney, która jednocześnie też wykręca najlepszy czas całego wyścigu, łamiąc 12 minut na okrążenie. Mało udany start zalicza Jolanda Neff, która po pierwszym okrążeniu jest dopiero na 9 miejscu, a na kolejnym spada o jeszcze jedno oczko tracąc do prowadzącej Courtney prawie minutę.

Na specjalne wyróżnienie i podkreślenie zasługuje to co w pierwszej części wykonała Jenny Rissveds. Startując z 50 (!!!) miejsca wykręciła jeden z najlepszych czasów całego wyścigu (12:13), co po pierwszym okrążeniu dało jej już 7. lokatę, a drugie i trzecie skończyła na drugim (!!!) miejscu. Niestety ten wysiłek swoje kosztował i z każdym kolejnym okrążeniem traciła, by ostateczenie skończyć na 8. miejscu.

Wracając do rywalizacji pozostałych zawodniczek, to obok Kate Courtney, która nie oddała pierwszego miejsca przez cały wyścig, bardzo, aleo to bardzo równo jechała Sina Frei (U23), która przez większość rywalizacji była trzecia, by ostatecznie dojechać na czwartym miejscu.

Jolanda Neff odpaliła na czwartym okrążeniu wykręcając 12:07 na rundize i przebijając się na 2 miejsce, którego już nie oddała. Na metę wjeżdża pół minuty po Kate Courtney.

Na trzecim miejscu kończy Elisabeth Brandau. Na czwartym wspomniana wcześniej Sina Frei. Piąta jest Pauline Ferrand Prevot, która w połowie wyścigu jechała nawet na trzecim miejscu.

Polki? Jeden z lepszych w swojej karierze wyników zalicza Aleksandra Podgórska, która kończy na 29 miejscu ze stratą 6:32. Na 48. miejscu Paula Gorycka ze stratą 9:47. Na 54. miejscu sklasyfikowana jest Katarzyna Solus Miśkowicz, która zostaje zdublowana.

Czas na elitę mężczyzn. W pierwszej linii zawodnicy z podium piątkowego XCC – Mathieu van der Poel, Henrique Avancini, Victor Koretzku, Nino Schurter… Od startu idzie mocny ogień, bo czas pierwszej rundy jest szybszky od tego kobiet równo o dwie minuty – dokładnie 10:00.

Nie ma mowy o tym, żeby ktoś tu szybko odjechał. Są ataki ze strony Cinka, Avancini… ale nigdzie nie widać Mathieu van der Poel’a. Chyba to nie jego dzień. Z każdym kolejnym okrążeniem dosłownie spływa. W pewnym momencie jedzie na 42 miejscu, ale ostatecznie mobilizuje się albo znajduje w sobie pokłady dodatkowej energii. Dwa ostatnie okrążenia przejeżdża z czasami 10:17, 10:14, by ostatecznie dojechać na 16 miejscu ze stratą 3:13.

Na czele formuje się grupa ośmiu zawodników: Schurter, Avancini, Cink, Tempier, Kerschbaumer, Sarrou i Disera. Przez kolejne okrążenia jadą razem, nie widać zbyt mocnych prób ataku. W pewnym momencie na 6 okrążeniu we dwóch odjeżdżają Cink i Avancini.

Ale nie trwa to długo. Na dwa okrążenia do końca Nino odpala i tylko Kerschbaumer jest w stanie utrzymać jego koło. Na ostatnie okrążenie wjeżdżają razem. Grupa jest poszarpana. Avancini, Tempier, Cink – każdy jedzie osobno. Szwajcar i Włoch się testują. Ostatecznie Nino poprawia i z przewagą 4 sekund na metę wjeżdża jako pierwszy.

Każdego, kto ukończył ten wyścig wywalczona lokata kosztowała na pewno wiele. Nie pomagały suche warunki wszechobecny pył.

Kolejny pechowy wyścig dla Bartka Wawaka. Ponownie musi się mierzyć z defektem sprzętu. Po pierwszym okrążeniu jechał na 23 miejscu ze stratą 25 sekund. Niestety później pęka mu łańcuch… Kuba Zamroźniak z kolei jadąc w okolicach 90 miejsca, po czwartym okrążeniu schodzi z trasy z powodu problemów oddechowych.

Powtórki wyścigów XCC, finałów DH oraz elity XCO na redbull.com – do obejrzenia za pośrednictwem strony internetowej, aplikacji Android oraz iOS, a także na konsolach Playstation4, XBOX oraz telewizorach SMART.

COMMENTS

DISQUS: 0