Krzysztof Gajda (Jedlicze Team) – Dukla Wolf Race 2019

Krzysztof Gajda (Jedlicze Team) – Dukla Wolf Race 2019

REKLAMA
Plan na weekend 32/2016
Plan na weekend 16/2016
Plan na weekend 35/2017
Plan na weekend 37/2018
Plan na weekend 18/2017

Startowałem tutaj w pierwszym roku powstania tego wyścigu czyli 2017, nie mając żadnego doświadczenia z wyścigami etapowymi. Spróbowałem i całkiem mi się podobało. Zająłem wtedy trzecie miejsce Open i wygrałem kategorię wiekową M3. Powiedziałem sobie, że wrócę w kolejnych edycjach. W 2018 pomimo usilnego namawiania kolegi Sławomira Skóry nie wystartowałem. Nie byłem do tego przygotowany, zrezygnowałem.

W tym roku w zimie powrócił temat ponownego startu, ze Sławkiem jako drużyna. Ok, zapadła decyzja. Jedziemy! Wiedziałem, że Sławek dobrze przygotowuje się do tego wyścigu, co motywowało mnie i napędzało do treningów. Może nie było ich dużo, ale chciałem je wykorzystać najmądrzej jak się da.

Początek maja nie rozpieszczał jeśli chodzi o pogodę. Często padało, a warunki na trasie przez to się coraz bardziej pogarszały. Im bliżej do startu tym bardziej się wkurzałem na zaistniałą sytuację pogodową. Niestety nie zaliczam się do tych, co lubią takie warunki na trasie. Dawniej mi to nie przeszkadzało, teraz jednak wolę czerpać przyjemność z tras całkowicie przejezdnych, bez wody, błota, deszczu. Start opłacony, trzeba jechać.

Jak się po starcie okazało pomimo błotnistych tras, aż tak bardzo mi nie przeszkadzały takie właśnie warunki. Poczułem radość z wyścigu, każdego etapu. Liczna i mocna kategoria wiekowa M3 motywowała do dobrego ścigania. Pierwszy etap udało odjechać się z Teamowym kolegą Sławkiem Skórą. Podkręcaliśmy tempo, bo jak nadmieniłem, celem dla nas było zwycięstwo w kategorii Team Men. Udało mi się też wygrać ten etap indywidualnie, co dodatkowo podkręciło chęć rywalizacji i bronienia pozycji lidera.

Drugi, najcięższy etap liczący 75 km dał nam wszystkim nieźle popalić. Dojechałem drugi ze stratą 40 sekund do zwycięscy tego etapu, Andrzeja Kruszca. Byłem wycieńczony. Sam czas jazdy – 5 godz i 8 min mówi sam za siebie.

Trzeci etap pojechałem ponad swoje możliwości. Nie wiem skąd ta dyspozycja się wzięła, zwłaszcza mając w pamięci drugi ciężki etapi, ale noga kręciła się świetnie. Od około połowy dystansu odjeżdżamy razem z Rosjaninem Andreyem Dianovem. Kolega też dobrze dysponowany, więc razem napędzamy się do mety. Wygrywam nad Andreyem 6 sekund na tym etapie, co pozwala mi wygrać swoją kategorię jak i cały wyścig Open. 

Razem ze Sławkiem Skórą realizujemy nasze założenie i wygrywamy kategorię Teamową.

Sam wyścig uważam za całkiem fajny. Tereny Beskidu Niskiego naprawdę urokliwe. Piękne widoki, okolice. Etapy dość ciekawe, ciężkie, górzyste. Drugi może ciut za ciężki. Czołówka jechała lekko ponad pięć godzin, a i tak była bardzo wymęczona. Niektórzy jechali nawet dziewięć godzin. Organizacja bardzo dobra, ludzie pomocni, wszystko na czas.

COMMENTS

DISQUS: 0