Ariane Lüthi: chciałabym po raz kolejny wygrać Absa Cape Epic

Ariane Lüthi: chciałabym po raz kolejny wygrać Absa Cape Epic

Świetny wynik duetu Włoszczowska – Lüthi na pierwszym etapie Absa Cape Epic
Ariane Luethi o diecie wegańskiej w sporcie wyczynowym
Słodko-gorzki dzień na Cape Epic dla zawodników Kross-Spur Racing
Wyniki – 9-10 lutego 2019
Znakomite otwarcie Absa Cape Epic w wykonaniu Kross-Spur Racing

Jeden z najważniejszych celów Kross Racing Team na sezon 2019 – Absa Cape Epic – zbliża się wielkimi krokami.

Smak zwycięstwa w tej imprezie doskonale zna nowa zawodniczka polskiej ekipy – Ariane Lüthi, która triumfowała w niej już łącznie aż pięciokrotnie. Jej zdaniem, piekielnie trudna rywalizacja w Republice Południowej Afryki jest nie tylko sprawdzianem dla ciała, ale przede wszystkim testem charakteru. – Ten, kto jest gotowy znieść największe cierpienie, może cieszyć się z triumfu – powiedziała Ariane Lüthi.

Pięciokrotna zwyciężczyni Absa Cape Epic, wielokrotna mistrzyni Szwajcarii… Kim jest Ariane Lüthi i dlaczego zdecydowała się dołączyć do Kross Racing Team?

Jestem byłą pływaczką. Wychowywałam się na wsi, kilkanaście kilometrów od stolicy – Berna, gdzie ukończyłam studia na kierunku Sport. Tuż po tym wyjechałam do Francji, gdzie wzięłam udział w moim pierwszym wyścigu MTB – sławnym Roc d’Azur. Pod koniec 2010 roku wyruszyłam z kolei do Republiki Południowej Afryki, gdzie zamieszkałam z moim byłym już mężem. Od tamtej pory jeździłam zawodowo wyłącznie w ekipach z tamtego kraju. Niestety, drużyna Spur, której barw broniłam do zakończenia sezonu 2018, zakończyła swoją działalność.

Musiałaś zatem rozejrzeć się za nowym zespołem.

Tak, jednocześnie poszukiwałam silnej zawodniczki, która mogłaby razem ze mną wystartować w tegorocznej edycji Absa Cape Epic. Kiedy usłyszałam, że z Kross Racing Team żegna się Jolanda Neff, zapytałam Maję Włoszczowską, czy nie chciałaby spróbować swoich sił w RPA. Czuję się bardzo wyróżniona tym, że zawodniczka tak wielkiego kalibru przystała na to i byłam niezwykle szczęśliwa, gdy Kross Racing Team zaproponował mi kontrakt.

W stawce słyniesz z niesamowitych umiejętności rywalizacji w maratonach i wyścigach etapowych. Co uczyniło Cię aż tak silną?

Zaczęłam swoją karierę w MTB bardzo późno, w wieku 26 lat. Od razu skupiłam się na maratonach, bo tylko w taki sposób mogłam zarabiać wystarczająco dużo, by się utrzymać. Pierwsze dwa lata były dla mnie bardzo trudne, a żeby zarabiać, ścigałam się praktycznie w każdy weekend. W swoim premierowym sezonie zaliczyłam 50 dni wyścigowych, mimo iż przez trzy miesiące leczyłam kontuzję. Myślę, ze to wszystko sprawiło, że mój organizm zaczął pracować jak silnik diesla.

Nie ukrywasz, że Twoim celem jest, by w Absa Cape Epic po raz kolejny dokonać czegoś wielkiego.

Jasne. Chciałabym po raz kolejny wygrać ten wyścig. Grono rywalek będzie jednak w tym roku niesamowicie silne i obok umiejętności, będzie nam potrzebne również nieco szczęścia.

Absa Cape Epic nie bez powodu określany jest mianem najtrudniejszego wyścigu etapowego świata. Co, Twoim zdaniem, jest kluczem do tego, by walczyć w nim o najwyższe cele?

Kluczowe jest odpowiednie przygotowanie. Trzeba liczyć się z tym, że rywalizuje się, jadąc na granicy własnych możliwości. Trasa jest bardzo wymagająca, a ponieważ podjazdy nie są aż tak długie, jak w Alpach, większe szanse na sukces od specjalistów od wspinaczek mają silni, dobrze zbudowani kolarze. Jednocześnie, kluczowe jest umiejętne gospodarowanie siłami i oszczędzanie ich w każdym możliwym momencie. To dlatego podczas przygotowań do tegorocznej edycji, sporo uwagi poświęciłam poprawie moich technicznych umiejętności.

Zadania nie ułatwiają również warunki atmosferyczne.

Oczywiście. Temperatura podczas etapów potrafi osiągać 45 stopni Celsjusza, co sprawia, że zawodnikom potrzebna jest odpowiednia aklimatyzacja. Potrzebna jest także bardzo wysoka odporność, bo ciało w tak ekstremalnych warunkach i przy tak dużym obciążeniu łatwiej poddaje się różnego rodzaju infekcjom. Swoje robi też psychika. Osiem dni ścigania rzadko obywa się bez mechanicznych problemów. Trzeba być na nie gotowym, również pod kątem mentalnym. Podsumowując, ten, kto będzie w stanie znieść największe cierpienie, wygrywa Absa Cape Epic.

Biorąc pod lupę tegoroczną edycję imprezy, które etapy uważasz za najważniejsze?

Wydaje mi się, że kluczowe będą etapy pierwszy, trzeci i piąty. Bardzo ważne jest dobre otwarcie, które odpowiednio nastraja przed kolejnymi wyzwaniami. Najbardziej bolesne będą jednak ostatnie dni, w tym odcinek piąty. Ciało będzie już niezwykle zmęczone, a każdy kilometr będzie boleć.

Miałaś już okazję, by przetestować na trasach w Republice Południowej Afryki nowy rower. Jakie są Twoje wrażenia?

To prawdziwa maszyna do ścigania. Kiedy zawieszenie jest zablokowane, zachowuje się jak hardtail, idealny na płaskie odcinki tras. Jeżeli zachodzi jednak potrzeba jego odblokowania, daje ogromną satysfakcję z jazdy. Fenomenalnie spisuje się w trudnych, afrykańskich warunkach.

COMMENTS

DISQUS: 0