Bartosz Mikler (Victoria Jarocin Accent) – Puchar Polski w kolarstwie przełajowym, Kotowice

Bartosz Mikler (Victoria Jarocin Accent) – Puchar Polski w kolarstwie przełajowym, Kotowice

Bartosz Mikler (Victoria Helman Sport) – IV Memoriał Marka Cichosza, Bytów
Bartosz Mikler (Victoria Jarocin) – Puchar Polski CX / CX klasa „B” – Rzeniszów / Masłońskie
Bartosz Mikler (Victoria Helman Sport) – PP CX, Żagań

Sama oprawa wyścigu: dużo braków. Brak komentatora na całym wyścigu. Start w innym miejscu. Słabo wykorzystany teren jeśli chodzi o wyznaczoną trasę. Czułem się bardziej niż na ustawce treningowej.

Prawie cała czołówka się zjechała. Start był długi i po szosie. Nie wyrywałem się do przodu. Chciałem zaatakować z dalszej pozycji. W połowie rundy na serpentynach zaatakowałem. Czołówka rozciągnięta. Na szybkim zakręcie spadła mi szytka. Zatrzymałem się, założyłem szytkę i ruszyłem. Ciężko było wyprzedzać na szybkich wirażach. Wymieniłem rower. Tak długiej wymiany roweru jeszcze nie miałem, osoba wymieniająca rower stała w odwrotna stronę. Musiałem się zatrzymać położyć rower, bo nie było osoby odbierającej rower i zabrać ten odpowiedni.

Runda była szybka. Jechałem jakoś na 20 pozycji, może dalej. Chciałem szybko nadrobić straty. No i…. baaam przednie koło uciekło, a ja cała siła uderzyłem najpierw barkiem (kontuzjowanym), później całym ciałem. Wyglądało to bardzo groźnie. Przeraziłem się. Usiadłem, ścisnąłem zęby z bólu, ale po dłuższej chwili „odpoczynku” pozbierałem się i jakoś wsiadłem na rower. Byłem na samym końcu z bardzo dużą stratą do lidera. Jak się okazało, podczas upadku skrzywiłem hak, ale okulałem się jakoś do boksu. Wymiana wyglądała podobnie jak poprzednio, znowu straty czasowe. Chciałem już zejść. Skręciłem w stronę auta. Ale hola hola Bartek Pilos krzyczał “jedź do końca”, “pokaż im” – więc wróciłem na trasę i leciałem fulla. Konsekwentnie nadrabiałem straty.

Wystarczyło na 6 miejsce. Myślę, że tego dnia to ja wygrałem ten wyścig. Jakoż ci wszyscy ludzie ze wsi (bo to chyba była wieś) mocno mnie motywowali: krzyczeli “dajesz jedynka” (bo miałem numer 1), „pokaż im” , “jedź do końca” – to właśnie dla tych ludzi chciałem jechać.

Z barkiem poza mocnymi stłuczeniami jest wszystko ok. Mam nadzieję, że zobaczymy się w najbliższy weekend na Pucharze Polski – tym razem wyścigi w Szczekocinach i Koziegłowach.

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0
%d bloggers like this: