Filip Atłas (72D Windsport powered by OSHEE) – Metrobikes.pl MTB Cross Maraton, Miedziana Góra

Filip Atłas (72D Windsport powered by OSHEE) – Metrobikes.pl MTB Cross Maraton, Miedziana Góra

Filip Atłas (72D Windsport powered by OSHEE) – Ochotnica MTB 4 Towers, Ochotnica
Anna Sadowska (72D Windsport powered by Oshee) – Bike Maraton, Miękinia
72 OSHEE WINDSPORT TEAM jedzie po zwycięstwo!
Anna Sadowska (72D Windsport powered by OSHEE) – Bike Maraton, Wałbrzych
Karolina Sowa (72D Windsport powered by Oshee) – Podsumowanie sezonu 2017

Większość krajowych zawodników z czołówki w weekend ścigała się w Jeleniej Górze. Dla mnie, daleko i to za wysokie progi. Wybrałem się więc na sprawdzony cykl, tym razem do Miedzianej Góry. Organizator zapowiadał, że na taką trasę czeka się cały sezon (hmm, no może coś w tym było). Na miejscu okazało się, że kojarzę to wysunięte na północ od Kielc miasteczko. Niestety nie mogłem sobie przypomnieć nic poza biurem zawodów. Pogoda zdecydowanie tutejsza, po prostu “piździ jak w Kieleckiem”. Czuć że to już jesień i upały najprawdopodobniej już nie wrócą. Na szczęście obyło się bez deszczu.

Na wyścig jechałem z bardzo pozytywnym nastawieniem. Spodziewałem się dobrego wyniku, może nawet walki o zwycięstwo. Zawodnicy na starcie to same znajome twarze, dobrze wiem po kim czego można się spodziewać (jak się okazało, dosyć mylne podejście). Średni dystans na którym wystartowałem to 36-38 km w zależności z jakiego źródła korzystamy i mniej więcej 900 metrów przewyższenia. Zapowiadało się pagórkowate, interwałowe ściganie czyli coś co bardzo mi odpowiada.

Start po asfalcie z podjazdem, na którym stawka szybko się ułożyła. Po wjeździe w teren odjechał rywal z team Hurom, niestety to nie moje tempo więc odpuściłem. Trasa nabrała charakteru. Bardzo interwałowe, sztywne, krótkie podjazdy i dosyć trudne zjazdy, bez ani jednej chwili wytchnienia. Ciężko było wyciągnąć bidon, żeby się napić. Bawię się świetnie, tasujemy się razem z Łukaszem z Trenuj Rower. On dogania na podjazdach, ja odskakuje na zjazdach. Nagle na podjeździe mija nas Kuba Żurek, który przez problemy techniczne musi jechać szybko bo jak tłumaczy: “tylko takie ma przełożenia”. Łukasz łapie gumę a ja jazdę kontynuuję sam. Do tej pory jadę jako lider mojej kategorii wiekowej, ale za plecami widzę Karola i Kubę Litwińskiego, którzy powoli zbliżają się do mnie. Tutaj zaczyna się moja świetna zabawa. Pierwszy raz zdarzyło mi się że nie myślę nad tym co będzie w dalszej części trasy, tylko jadę bawiąc się jak dziecko. Na niektórych podjazdach daję się dogonić, żeby w końcówce przyśpieszyć i odjechać na zjeździe. Jeśli widzę że zrobiła się mała luka, naciskam na pedały i dokręcam. Na wszystkie te ataki odpowiadał Karol dociągając Kubę na kole. Na dwóch płaskich odcinkach oddałem prowadzenie rywalom. Jednak jeśli trasa zwężała się do szerokości jednego roweru to wychodziłem na prowadzenie i dyktowałem swoje szarpane tempo. Każdy taktyk powie, że to przecież bez sensu, po co tak robiłem?! Już śpieszę z odpowiedzią – po prostu świetnie się bawiłem i sprawiało mi to tak wielką radość, że uśmiech nie schodził mi z twarzy ani na moment. No może przy niektórych wielkich kałużach i delikatnie utrudnionych próbach wyprzedzania zawodników z krótszego dystansu. Na ostatnim podjeździe (nie wiedziałem, że jest ostatni), Kuba zaatakował, odjechał a potem z koła na kresce wyszedł Karol i tym sposobem skończyłem dopiero na 3 pozycji w kategorii.

Myślę że większość zawodników w tym ja na innym wyścigu, bardzo by się zdenerwowało. Tym bardziej, że dyspozycja tego dnia była bardzo dobra. Jednak nie tym razem, trasa była wręcz wyśmienita, trening wyszedł z tego świetny, więc czym tu się smucić i denerwować. Przecież w pasji chodzi o to żeby czerpać z niej jak najwięcej frajdy, nie zawsze patrząc tylko na wynik. Jeśli chcesz tego spróbować razem z piknikowo-rodzinną atmosferą, polecam MTB Cross Maraton.

PS. Nie wiem jak organizatorzy to uczynili, ale udało im się bardzo mocno przyśpieszyć dekorację. Jeszcze w zeszłym sezonie było to nie możliwe, a tu pozytywna niespodzianka.

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0