Mistrzostwa Świata w kolarstwie górskim 2018 – Lenzerheide, Szwajcaria [wyniki]

Mistrzostwa Świata w kolarstwie górskim 2018 – Lenzerheide, Szwajcaria [wyniki]

Wyniki – 22-23 września 2018
Michał Topór (Superior Zator) – CykloOpawy (PP XCO), Głuchołazy
Gabriela Wojtyła (Superior Zator) podsumowuje sezon 2017

Mistrzostwa Świata w kolarstwie górskim w zasadzie jak zawsze zaczęły się od rywalizacji sztafet. Zapowiedź znajdziecie tu. Od dwóch lat skład sztafety jest powiększony z czterech do pięciu osób, co miało przełożyć się na jeszcze ciekawszą i mniej przewidywalną rywalizację. Na taką sensację zapowiadało się po trzech z pięciu zmian, kiedy to na czele z ponad minutową przewagą byli Australijczycy. Jednak będący wtedy na drugim miejscu zespół Szwajcarii miał jeszcze na zmianach dwóch swoich najsilniejszych zawodników – Jolandę Neff i Nino Schurtera. Oboje jadąc równo i mocno zdołali zniwelować stratę i wyjść na prowadzenie. Podczas ostatniej zmiany praktycznie w tym samym momencie ruszyli Nino Schurter i reprezentant Niemiec – Manuel Fumic. Ostatecznie linię mety jako pierwszy przekroczył reprezentant gospodarzy, Nino Schurter, który – jak to było świetnie widać w relacji – po wyjściu na prowadzenie zaczął się bawić jazdą. Ze stratą 13 sekund na drugim miejscu wjechał Fumic jednocześnie dając Niemcom srebrny medal. Podium dopełnili Duńczycy tracąc 34 sekundy (wyniki).

Polacy nie brali udziału w rywalizacji, bo “jak nie można jechać po zwycięstwo, to po co startować”.

Powtórkę wyścigu można obejrzeć tu. Komentatorem była Rita Malinkiewicz.

W czwartek odbyły się wyścigi juniorów, w których już mieliśmy swoich reprezentantów, ale trudno było wymagać jakiś wyników, jeśli do Lanzerheide, które jest na 1500 mnpm przyjechali bez przygotowania, bez BPS i tak naprawdę wystartowali z marszu, bo o ich wyjeździe w ostatniej chwili zadecydowały kluby, rodzicie i ludzie dobrej woli. Dlaczego tak jest? To pytanie do Zarządu PZKol oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki.

W wyścigu juniorów wygrał Szwajcar Alexandre Balmer, a Polacy Wiktor Wiśniewski, Paweł Garczyk oraz Dominik Dańkowski zajęli odpowiednio 66, 81 i 82 miejsca mając tak dużą stratę, że zostali zdjęci z trasy zgodnie z zasadą 80% (wyniki). W wyścigu juniorek triumfowała Austriaczka Laura Stigger, a jedyna Polka, Agnieszka Szpocińska zajęła 32 miejsce tracąc blisko 12 minut (wyniki).


Alan Hatherly i Alessandra Keller Mistrzami Świata U23


W piątek rozegrane zostały wyniki w kategorii U23. W wyścigu kobiet faworytką wydawała się Sina Frei, która w tym sezonie z ogromną przewagą wygrywała prawie wszystko. Jednak już podczas środowych sztafet widać było, że nie jest w najwyższej dyspozycji. Od samego początku odjechały dwie zawodniczki – wspomniana Sina Frei oraz jej rodaczka Alessandra Keller. Przez pierwsze dwa okrążenia jechały razem, ale już na trzecie Keller wjechała blisko 40 sekund, by ostatecznie po 5 okrążeniach wygrać cały wyścig z przewagą 1:22. Na trzeci miejscu zameldowała się Włoszka Marika Tovo tracąc 1:40. Jedyna polska zawodniczka, Patrycja Świerczyńska, zdołała przejechać tylko dwa okrążenia z pięciu i została sklasyfikowana na 43 miejscu.

Dużo więcej emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji przyniósł wyścig orlików. Faworytów było kilku i jeszcze na trzecim z siedmiu okrążeń w czołówce jechało momentami nawet 10 zawodników. Ostatecznie oderwała się dwójka zawodników – Alan Hatherly z RPA oraz Christopher Blevins z USA. Gonić ich próbował ze wszystkich sił Holender David Nordemann. Wszystko w zasadzie rozstrzygnęło się na ostatnim okrążeniu, kiedy zawodnik z Afryki Południowej odpalił tak, że na mecie zameldował się z przewagą 27 sekund nad Amerykaninem. Trzeci ze stratą 1:05 zameldował się Holender.

Polacy – Kuba Zamroźniak i Filip Helta pojechali dobry wyścig zajmując odpowiednio 37 (+7:13) i 46 (8:29) miejsce. Bracia Marcin Budziński i Tomasz Budziński zaliczyli podwójne dubla i zostali sklasyfikowani na miejscach 72 i 77.

“Re-live” wyścigów U23: mężczyźni / kobiety.


Nino Schurter i Kate Courtney Mistrzami Świata


Sobota to wisienka na torcie, czyli wyścigi elity kobiet i mężczyzn.

W rywalizacji kobiet wydawało się, że faworytką jest Jolanda Neff, a jej plany obrony tęczowej koszulki pokrzyżować będą planowały chociażby Annika Langvad czy Emily Batty. Jak szybko się okazało największy apetyt na tęczę miała Dunka Annika Langvad, która od samego początku wystrzeliła i już po pierwszym okrążeniu miała kilkanaście sekund przewagi. Dalej, na drugim miejscu jechała – ku zaskoczeniu niektórych osób – Kate Courtney z USA, która na trzecim okrążeniu traciła nawet 48 sekund, co było też w pewnym sensie efektem upadku Anniki Langvad. Na kolejnych okrążeniach przewaga nad Amerykanką spadła do kilku sekund, by na szóstym przedostatnim okrążeniu zawodniczki zjechały się. Na początku ostatniego, siódmego okrążenia wydawało się, że Annika zdołała ponownie wypracować kilkusekundową bezpieczną przewagę. Ale w kolarstwie, jak i w wielu dyscyplinach sportu, zwycięzcą jesteś dopiero na mecie. Naszpikowana korzeniami trasa wszystkich regularnie wybijała z rytmu. Jeden z takich korzeni tak skutecznie wybił Annikę z rytmu, że musiała zsiąść z roweru i przez kilkanaście metrów poprowadzić. To dało dodatkowego “kopa” Courtney, która sprawnie wyprzedziła Annikę i niesiona dopingiem kibiców oraz wizją tęczowej koszulki dojechała do mety z przewagą aż 47 sekund nad Dunką. Na trzecim miejscu praktycznie przez cały wyścig przejechała Emily Batty.

Na czwartym miejscu ze stratą 2:13 dojechała Jolanda Neff, która w Lenzerheide broniła koszulki Mistrzyni Świata, od samego początku wyścigu jechała w okolicach 4-5 miejsca tasując się m.in. z Gunn Rita Dahle Flesjaa.

Na 5 miejscu zameldowała się Maja Włoszczowska, która początkowo jechała n 6 lokacie by przebić się o jedno oczko wyżej.

Bardzo dobry wyścig w wykonaniu Katarzyny Solus Miśkowicz, która wystartowała z pozycji 38, a na mecie była na 17 ze stratą 6:56. Ola Podgórska niestety zaliczyła DNF, a Paula Gorycka na piątkowym treningu doznała poważnej kontuzji i niestety nie wystartowała.

Wyścigi elity mężczyzn przebiegł w całości pod dyktando Nino Schurtera, który od pierwszego okrążenia jechał na prowadzeniu. Po drugiej rundzie dołączył do niego Gerhard Kerschbaumer, z którym przejechali prawie cały wyścig. Za tą dwójką jechała spora grupa zawodników, która próbowała dołączyć do uciekającej grupki. Na czwartym okrążeniu oderwał się od niej Mathieu van der Poel, który w najlepszym momencie zredukował stratę do uciekającej dwójki do 23 sekund, jednak ostatecznie samotna gonitwa kosztowała go za dużo energii i jedyne na co było go stać, to utrzymać trzecią lokatę aż do mety.

Ostatnie okrążenie było decydujące w rywalizacji o pierwsze miejsce. Chwilę wcześniej Nino “odpalił”, a Gerhard niestety nie był w stanie skasować tego ataku. Na siódmą decydującą rundę wjechał ze stratą 6 sekund, a na metę ze stratą 11 sekund.

Dominacja Nino Schurtera w tym sezonie była kilka razy podkopana, ale nadal tęczowa koszulka należy do Szwajcara. Sezon 2019 oraz olimpijski 2020 zapowiadają się naprawdę interesująco.

Bartłomiej Wawak startując z numerem 35 na mecie był 40 ze stratą 7:24, a Marek Konwa startując z numerem 60 był 43 tracąc 7:37.

Wyścigi elity można ponownie obejrzeć na redbull.tv.

COMMENTS

WORDPRESS: 0
DISQUS: 0
%d bloggers like this: