Łukasz Klimaszewski (Mitutoyo AZS Wratislavia) – Puchar Strefy MTB Sudety, Głuszyca

Łukasz Klimaszewski (Mitutoyo AZS Wratislavia) – Puchar Strefy MTB Sudety, Głuszyca

REKLAMA
Rafał Alchimowicz (KS Interferie Optyk Okular) – Puchar Strefy MTB Sudety, Głuszyca
Amator donosi: “no, było to przepiękne!” – Puchar Strefy MTB Sudety, Głuszyca
Przemysław Ebertowski (ASE Trek Gdynia) – Extreme MTB Challenge, Głuszyca
Rafał Adamczyk (Im-motion KROSS) – Puchar Strefy MTB Sudety – Głuszyca
Plan na weekend 26/2018

Fajnie jest w końcu móc napisać w komentarzu, że pojechało się dobry wyścig. Dwa tygodnie temu też wpadło trzecie miejsce, ale mocno wymęczone. A męczyłem się głównie z samym sobą. Taki był jednak plan treningowy – blok dużych obciążeń musiał się trochę „uleżeć”, aby w końcu forma poszła w górę. Już w tygodniu poprzedzającym start widziałem, że W/kg się zgadza i będzie dobry moment na ściganie.

Od startu podjazdy wchodziły bardzo gładko. Początek trasy przejechałem z Rafałem Alchimowiczem, ale na dłuższym podjeździe udało mi się oderwać. Z przodu majaczyła sylwetka Maćka Jeziorskiego. Wizja walki o podium mocno mnie zmotywowała. Śledziłem moc i stratę czasową, starając się powoli i sukcesywnie zmniejszać dystans, ale bezsensownie się nie spalić. W okolicach zamku Rogowiec w końcu dogoniłem rywala. Wyczekałem na ostatni długi podjazd, aby docisnąć. Wiedziałem, że mam jeszcze sporo paliwa w baku. Oszacowałem maksymalną moc, z jaką powinienem jechać żeby nie zbombić w połowie podjazdu i… wykonałem plan.

Został mi jeszcze długi techniczny odcinek Rybnickim Grzbietem aż do mety. Poszedłem w dół pełnym piecem zgarniając przy okazji KOMa :). Wszystko szło gładko aż do odcinka trasy rozwalonego po ścince. Gruzowisko kamieni całe zawalone gałęziami. Pewnie nie dało się inaczej poprowadzić w tym miejscu trasy, ale takie fragmenty to w moim odczuciu zupełny paździerz. Weryfikacja umiejętności technicznych zamienia się w jakąś loterię: komu urwie hak, komu rozwali koło itp. Poczułem, że pod tyłkiem robi mi się miękko. No nie teraz! Nie w takim momencie!!! Mleko Trezado jakoś zaklajstrowało dziurę i pozostał awaryjny zapas powietrza w oponie. Ostatnie 5 km technicznego odcinka pokonałem „wisząc na kierownicy”. Na szczęście opony nie zdarło. Satysfakcja na mecie z wywalczonego miejsca ogromna. Strata do zwycięzcy ledwie półtorej minuty.

Podsumowując: jest dobrze. Plan wymyślony przez trenera się sprawdza, a ja cały czas jestem na krzywej wznoszącej. Oby do Malevila, który jest moim celem na tą część sezonu.

COMMENTS

DISQUS: 0