Amator donosi: “to jest kolarstwo górskie, więc nie może być płasko jak stół” – FORCE Maraton MTB Orzesze

Amator donosi: “to jest kolarstwo górskie, więc nie może być płasko jak stół” – FORCE Maraton MTB Orzesze

Amator donosi: “przewyższeń nie oszukasz” – Kellys Cyklokarpaty, Kluszkowce
Amator donosi: “frekwencja rośnie, ale umiejętności techniczne środka stawki już nie” – Puchar Strefy MTB Sudety, Walim
Amator donosi: “Miałem niewyrównane rachunki ze Stryszawą. W 2018 całkowicie mnie sponiewierała i rzuciła o asfalt.” – Dare2B MTB Maraton, Kuków / Stryszawa
Amator donosi: “na niejednym podjeździe trzeba było się napracować” – Puchar Strefy MTB Sudety, Srebrna Góra
Amator Donosi: “świąteczny rowerowy zawrót głowy!” – Puchar Strefy MTB Sudety, Bardo

Jak wiadomo nie od dziś witamina D jest organizmowi ludzkiemu bardzo potrzebna, najwięcej w naturalnej postaci dostarcza jej oczywiście słońce. Tak więc wybrałem się do Orzesza, bo organizator obiecywał, że ma być go bardzo dużo i trzeba będzie wyciągnąć krótkie stroje z szafy czy jak kto woli pozdejmować dodatkowe warstwy ubrań. Nie kłamał.

Zima jak co roku nas kolarzy nie oszczędzała, sporo ujemnych temperatur, smog, śnieg, deszcz i inne zjawiska pogodowe dały się we znaki. Na szczęście nadeszła upragniona wiosna, a z nią początek sezonu. Na pierwszy start większość śląskich kolarzy górskich wybrała maraton w Orzeszu. Organizator zapowiadał wysoką frekwencję, sprawdzenie nogi na interwałowej trasie i kolarskie gwiazdy. Co ciekawe większość się spełniło.

Frekwencja była większa niż w roku ubiegłym. Nogę można było przepalić na rundach wokół wzgórza Ramża.Trasa nie należy do trudnych technicznie. W większej części prowadzi po szutrowych szerokich drogach pożarowych z kilkoma elementami leśnych ścieżek, małą ilością błota. Na trasie można było również znaleźć budzące kontrowersje poprzeczne rowy. Niektórzy mówili, że niebezpieczne – zgadza się, nie były one ani oznaczone ani zabezpieczone w żaden sposób, ale to jest kolarstwo górskie więc nie może być płasko jak stół i bez elementów technicznych.

Dzięki dużej frekwencji każdy znalazł partnera do jazdy na swoim poziomie, żeby nie nudzić się na trasie a przy okazji porządnie pościgać. Jak na rozpoczęcie sezonu trasa idealna, nie za trudna ale można się było zmęczyć i zobaczyć jak kto przepracował zimę. Spiker ogłosił sukces organizatora, tutaj trochę muszę z tym polemizować. W porównaniu do pierwszej edycji widać rozwój ale to nadal jest “wiejski ogórek”.

Organizacja w biurze zawodów działała bez zastrzeżeń, rejestracja i pakiety na bardzo wysokim poziomie, właściwie większość dużych organizatorów mogłaby brać przykład z Fundacji Aktywni. Na bufetach harcerze spisywali się znakomicie, szkoda jednak że mieli do dyspozycji tylko wodę. Minusy były dwa: brak oznaczeń niebezpiecznych miejsc i zimnego bufetu na mecie. Za zimny bufet uważam ciastka, owoce, cokolwiek, co dostarczy szybkie cukry zmęczonemu organizmowi (setkom ludzi). Jednak za największy minus uważam brak wody do picia dla zawodników przekraczających linię mety, no ale może na następny raz organizator pomyśli również o tym.

Cała impreza jak najbardziej na plus. Myślę, że zawodników z roku na rok będzie przybywać a fundacja będzie działać prężnie. Powodzenia w organizacji pozostałych imprez i gratulacje dla wszystkich zawodników, którzy wybrali taką formę niedzielnej aktywności.

COMMENTS

DISQUS: 0