Adam Żuber: “Numerkiem lubuskiego weekendu zostało 2”

Adam Żuber: “Numerkiem lubuskiego weekendu zostało 2”

REKLAMA
Adam Żuber: “Uwielbiam taką walkę ramię w ramię, to jest to.”
Adam Żuber (Ośka Warszawa) – PP CX, Nielubie
Adam Żuber (Ośka Warszawa) – przełajówka Trek Boone
Wyniki – 5-6 października 2019
Wyniki – 3-4 listopada 2018

Adam Żuber jeżdżący w barwach Ośka Warszawa najpierw w liczbach, a potem w kilku zdaniach podsumował weekendowe ściganie.

Numerkiem lubuskiego weekendu zostało 2, bo:

  • 2 śniadania,
  • 2 rozgrzewki przedwyścigowe,
  • po 2 rundy objazdu trasy przed wyścigiem (wiem wiem za mało),
  • 2 dojazdy na wyścig i tyle samo powrotów,
  • po 2 rowery gotowe na wyścig,
  • wreszcie 2 wyścigi,
  • średnia miejsc zajętych na wyścigach to także 2 (Zwierzyn #3 [#2 – przyp. red.], Strzelce Krajeńskie #1).

Zwierzyn – to pokrótce… zepsuty jak tylko się da start (łańcuch zatrzepał się na małej zębatce), potem spadek o kilka pozycji, które trzeba było jak najszybciej odrobić przed długim singlem. Wbijam na piątek pozycji, tuż za Pawłem Królem. Bartek Mikler, Paweł Szczepaniak i Mariusz Gil odjeżdżają. Jak tylko trasa na to pozwala przeskakuję Pawła i cisnę w stronę Mariusza. Doganiam go po jakiś dwóch okrążeniach, a po kolejnym udaje mi się oderwać. Strata do Bartka i Pawła Szczepaniaka jest już za duża. Finalnie zamykam podium.

Puchar Polski Strzelce Krajeńskie – mam sentyment do tego miejsca, to stąd pochodzą moi ulubieni przełajowcy :)

Warunki zgoła inne niż dzień wcześniej. Po nocnych opadach pojawiło się błotko, ale też wyszło słońce, które zawsze uprzyjemnia dzień spędzony na powietrzu. Start z serii “może być”, na prostej jest ok, ale nie wiem czemu przy pierwszej poprzecznej drodze wydawało mi się, że to w nią trzeba skręcić i lekko odpuszczam. To wystarczyło żeby kilku zawodników mnie wyprzedziło, ale spokojnie to nadrobiłem w następnej, pełnej błota, sekcji agrafek.

Bartek narzucił mocne tempo – widać, że już od początku chce zbudować przewagę. Wiedziałem, że nie mogę mu na to pozwolić. Przez pierwsze dwie rundy jadę z bezpieczną stratą maksymalnie do 10 sekund. Trzecią rundę pokonujemy razem, na czwartej Bartek łapie kapcia. Robię przewagę, która z czasem się powiększa. Na następnej rundzie pech dogania mnie, kiedy to taśma oznaczająca trasę wkręca się tryby. Zatrzymuję się, wyciągam jej na tyle żeby móc dojechać do boksu gdzie PeŻet z Kacprem wydają mi świeży rower. Dalej jadę swoje, równym tempem kontrolując sytuację.

Wpadam na metę jako pierwszy.

Podczas wyścigu wymieniałem rower cztery razy. Z tego miejsca pragnę podziękować PeŻtowi oraz Kacprowi za super ogarnianie boksu, mycie i wydawanie rowerów, PRO!

Więcej relacji zawodników Ośka Warszawa na blogu.

fot. Dariusz Krzywański / Polski Związek Kolarski

COMMENTS

DISQUS: 0