Sławomir Dziwisz: “zawsze jest miło wygrać, ale nie tylko to się liczy”

Sławomir Dziwisz: “zawsze jest miło wygrać, ale nie tylko to się liczy”

REKLAMA
Maciej Jeziorski (Romet Racing Team) – Puchar Czech, Puchar Mazowsza
Magdalena Sadłecka (Euro Bike Kaczmarek Electric) – EKZ CrossTour, Baden, Szwajcaria
Marceli Bogusławski (MTB Silesia Rybnik) – Puchar Polski XCO – Tuchów
Maraton Kresowy w Wasilkowie, czyli udane ściganie na Podlasiu
Maciej Stanowicz (Mitsubishi Materials MTB Team) – Monteria Fat Bike Race Góry Stołowe, Karłów

Lubenia MTB Maraton rozgrywany w Strzaszydle to super impreza zorganizowana przez osoby, które się ścigały i ścigają więc jest to gwarancją, że wszystko będzie dograne tak jak to ma być. Nieoficjalnie sezon startowy zakończyłem tak naprawdę finałową edycją Cyklokarpat w Wierchomli, jednak pamiętając ten wyścig z roku poprzedniego oraz jeszcze wcześniejsze XC, po dostaniu zaproszenia od organizatora nie mogłem odmówić startu w Lubenia MTB Maraton 2017.

Co prawda nie byłem pewny do końca czy uda mi się wystartować, ponieważ po finale Cyklokarpat rozchorowałem się i męczyło mnie prawie do samego startu w Lubeni. Ale się udało! Noga zdecydowanie już poza sezonem, na dodatek choróbsko zweryfikowało bardzo szybko moją formę na tym wyścigu. Pojechałem na tyle mocno, na ile pozwoliła aktualna dyspozycja, daleka od szczytowej formy. Ale wynik i tak wykręciłem bardzo fajny i długo walczyłem o zwycięstwo, więc jestem bardzo zadowolony z fajnie spędzonego dnia.

Co do rywalizacji to z Mateuszem Wielgosem odjechałem tak naprawdę zaraz po starcie, na pierwszym asfaltowym podjeździe. Przez około 20 km tasowaliśmy się na przemian, mój rywal bardzo szybko zjeżdżał tego dnia. W pewnym momencie zostałem przyblokowany przez jednego z zawodników, który pogubił trasę i znalazł się przed naszą prowadzącą dwójką – Mateusz natychmiast wykorzystał tę szansę i odjechał. Ja nie chciałem ryzykować, na ziemi leżała już gruba warstwa liści, która przykryła wszystkie niespodzianki, więc odpuściłem. Na ten wyścig przyjechałem się bawić rowerem i spotkać ze znajomymi, nie miałem kompletnie ciśnienia na wynik. Wiadomo zawsze jest miło wygrać, ale nie tylko to się liczy. Mateusz pojechał swoje, był lepszy tego dnia i tyle, mi pozostaje pogratulować mu zwycięstwa które wywalczył.

Cała impreza jak i trasa zorganizowana przez Wojtka Kwiatka i jego ekipę naprawdę bardzo fajna. Do tego piękna pogoda, super ścieżki po lasach, które miały wszystko – korzenie, kamienie, błoto, po prostu każdy znalazł coś dla siebie. Trasa może nie należała do najdłuższych, ale była dość interwałowa i wymagała sporych umiejętności technicznych, aby przejechać ją bardzo szybko.

Ten start był już chyba moim ostatnim w tym sezonie, teraz czas na odpoczynek i przemyślenia co dalej ze sobą i rowerem zrobić. Także dziękuję za ten sezon wszystkim organizatorom i rywalom za rywalizację i pozdrawiam wszystkich .

COMMENTS

DISQUS: 0