Mateusz Rejch: „cierpię, na powszechną wśród amatorów, chorą ambicję”

HomeKomentarze

Mateusz Rejch: „cierpię, na powszechną wśród amatorów, chorą ambicję”

Jeśli przyjeżdżasz dzień wcześniej na maraton, w serce Beskidu Sądeckiego, masz miejsce zamówione w hotelu, a start jest 100 metrów od Twojego balkonu to czego można chcieć więcej? Chyba tylko wygranej!

Na starcie wiedziałem, że nie będzie łatwo, bo stawił się pełny skład teamu 72D Windsport Team z Andrzejem Jaroszem i Mateuszem Muchą. Zdeterminowani do walki o klasyfikację generalną drużyn. Nie wiem jak wyglądały przygotowania Mateusza pod kątem techniki jazdy MTB (rok temu przesiadł się na szosę), ale trasa przez pierwsze 10 km wiodła w górę, więc miejsca na czarowanie raczej nie było.

Tak jak się spodziewałem, pierwsze kilometry były dużo za mocne. Co prawda utrzymałem się na kole Matiego, ale prawdopodobnie tą jazdą przypłaciłem drugą połowę maratonu. Andrzej Jarosz, im bliżej mety, tym lepiej jechał, w połowie dystansu minął mnie i samotnie zdążał do finiszu. Nie pomogły już nawet żelki Haribo, chowane przed dziećmi i zostawione na czarną godzinę. Przyjeżdżam 6 minut za zwycięzcą, na fantastycznym drugim miejscu. Podium uzupełnia jeszcze Tomasz Bal, również rewelacyjny zawodnik w tym sezonie. Trasa była bardzo wymagająca pod kątem kondycyjnym. Tutejsze „rąbanki” z luźnymi kamieniami zmieniają swój charakter po każdej zimie, więc trzeba być bardzo czujnym.

Wieczorem zaczynamy główny punkt programu, czyli dekorację klasyfikacji generalnej. Zostaję zwycięzcą na koronnym dystansie Giga spośród wszystkich zawodników w Cyklokarpaty 2017. To było takie moje marzenie z ubiegłego sezonu, a że niestety cierpię, na powszechną wśród amatorów, chorą ambicję, z trzeciego miejsca na środkowym dystansie, postanowiłem wygrać wszystko. Całe szczęście rywale często sprowadzali mnie na ziemię i weryfikowali moje przygotowanie, zmuszając do jeszcze bardziej wytężonej pracy.

Moim drugim założeniem, do którego mam nadzieję również udało mi się dołożyć cegiełkę, było wzmocnienie rywalizacji na dystansie Giga w Cyklokarpatach. W tym roku odwiedziło nas też okazyjnie bardzo wielu mocnych zawodników z różnych stron Polski (Michał Topór, Jakub Solarz, Piotr Truszczyński i inni, którzy teraz nie przychodzą mi na myśl). Kończyło się to tak, że dystans mega musiał się dobrze napracować albo zostać w tyle.

Dzięki takiemu sezonowi i startom na dłuższych wyścigach mogłem być przygotowany również na imprezy wyższej rangi jak np. Mistrzostwa Polski.

Dziękuję przede wszystkim Organizatorom Cyklokarpaty za możliwość ścigania się w tym sezonie, to od Was dostałem wpisowe na sezon 2017! Szczególne wyrazy uznania należą się rywalom, tym wyżej wymienionym jak i wszystkim, którzy walczyli ze mną na wyścigach w tym roku. Każdemu, kto mnie objechał gratuluję i dziękuję podwójnie. Nie ma lepszej motywacji do dalszej pracy niż dostać lanie na maratonie.

Dziękuję całemu teamowi Stowarzyszenie Sportowo-Turystyczne Lubcza za wsparcie w tym sezonie, doping i wspólnie spędzone chwile. Myśl, że pracuje się na wynik całej drużyny, bardzo pomaga w mobilizacji do regularnego treningu. Dzięki POC mogłem być całkowicie bezpieczny, a do tego odznaczać się stylówą z poziomu peletonu zawodowego, mam nadzieję nadal być częścią POC division Poland. Serwis BAJKA zasługuje na dłuższą rekomendację, tylko to w jakiś luźniejszy dzień, ale nadmienię, że wszystkie najbardziej skomplikowane problemy rozwiązuje od ręki, a do tego kibicuje na wszystkich trasach. To dzięki Grzegorzowi z Serwis Bajka mogłem mieć rower przygotowany na każdą edycję, a na finał szczególnie! Dziękuję również sklepom: t-bike.pl, Fil-Bike oraz Ambike.pl i obiecuję że na drugi raz będę mówił wcześniej, że czegoś potrzebuję.

Dzięki dla mojej żony Ady za wsparcie, że chciałaś ze mną jeździć w te wszystkie magiczne miejsca i walczyć z 3 dzieciaków, jak ścigałem się na trasie. To większe zwycięstwo niż moja generalka.

COMMENTS

DISQUS: 0