Michał Topór: “to mój punkt obowiązkowy w przyszłych latach”

Michał Topór: “to mój punkt obowiązkowy w przyszłych latach”

REKLAMA
Damian Perkowski (PT Mazury Team Ełk) – Mazovia MTB, Łódź
Rafał Nogowczyk (Kreidler Fan Sport MTB Team) – Mistrzostwa Polski w Maratonie MTB, Jelenia Góra
Maciej Stanowicz (Mitsubishi Materials MTB Team) – Monteria Fat Bike Race Góry Stołowe, Karłów
Michał Ficek (Volkswagen Samochody Użytkowe MTB) – Bike Maraton, Zdzieszowice / Bike Atelier Maraton, Tychy
Amator donosi: “wymęczające interwały” – Mazovia MTB, Olsztyn

Nadszedł ten nieunikniony moment, czyli ostatni start tego sezonu. Bardzo wyjątkowy, bo poświęcony pamięci wyjątkowej osoby- Marka Galińskiego. Nie znałem Go osobiście, w 2014 roku byłem jeszcze w zasadzie niedzielnym rowerzystą, prawdopodobnie nigdy nie widziałem Go na żywo. Wystarczy jednak posłuchać jakiejkolwiek wypowiedzi na jego temat, by zdać sobie sprawę, że była to niesamowita postać.

Najważniejszym wydarzeniem całego dnia był zaplanowany bezpośrednio przed naszym wyścigiem wspólny przejazd na grób Marka i złożenie na nim symbolicznej wiązanki przez najważniejsze osoby- Panią Katarzynę Galińską oraz jej córkę. Wyjątkowy moment, niesamowicie zbliżający do siebie wszystkich obecnych. Następnie przeszliśmy do ścigania, nad którym nie będę się specjalnie rozwodził- pierwsze 1,5 okrążenia przejechaliśmy razem z Maćkiem Jeziorskim, niestety szansę na dalsze ściganie pogrzebały jego lekkie problemy techniczne i w ten sposób do mety dojechałem samotnie.

Był to pierwszy Memoriał Marka Galińskiego, na którym byłem obecny (drugi licząc MP 2016), ale wiem już, że jest to mój punkt obowiązkowy w przyszłych latach. Ogrom zaangażowania i serca włożonego w organizację tego wydarzenia jest dla mnie nie do opisania. Doskonała na taką imprezę trasa, bezbłędnie oznakowana, w dodatku z ogromnym potencjałem przełajowym, naprawdę ładne, pamiątkowe statuetki, losowanie nagród… Tak naprawdę nie powinienem o tym nawet pisać, tego wszystkiego mogłoby nie być (tym bardziej szacun dla organizatorów). Bo najważniejszy tego dnia był cel, w jakim wszyscy tam przybyli i atmosfera, która tam panowała. Kto nie był niech żałuje.

Na koniec jeszcze jeden pozytywny akcent. Co zabawne, startowaliśmy kiedyś z Markiem razem- był to Nieporęt w 2007 roku, mój pierwszy w życiu maraton. Oczywiście dziesięcioletni ja jechałem na innym dystansie :) W ten sposób Memoriał Marka Galińskiego odświeżył mi pamięć nie tylko o Nim, ale równocześnie o tym, jak zacząłem swoją przygodę z kolarstwem. Bezcenne.

COMMENTS

DISQUS: 0