Łukasz Derheld (EDF Trek Gdynia) – Cyklo Gdynia XC / Dobrzyń XCO

Łukasz Derheld (EDF Trek Gdynia) – Cyklo Gdynia XC / Dobrzyń XCO

Michał Topór (Superior Zator) – Żukowo XC, Puchar Polski XCO
Jolanda Neff druga, Maja Włoszczowska piąta na Pucharze Świata w Novym Mescie
Filip Hasse (Team Merx Wągrowiec) – Trzy wieże XC, Szczecin
Wyniki – 24-25 marca 2018
Wyniki – 13-14 kwietnia 2019

Cotygodniowe starty w maratonach mogą z biegiem sezonu wydawać się dość nużące. Receptą na zaskoczenie organizmu, przełamanie rutyny i wprowadzenie wyścigowego urozmaicenia jest… wyścig XC. A najlepiej dwa wyścigi.

Pierwszy z nich odbył się na moich terenach- Cyklo Gdynia XC. Przy pięknej pogodzie, wspaniałym dopingu znajomych kolarzy i na wymagającej trasie stoczyłem zaciętą walkę z Michałem Bogdziewiczem. Od startu dość swobodnie regulowaliśmy naszą przewagę nad resztą zawodników. W międzyczasie zadawaliśmy sobie potężne ciosy na stromych, gdyńskich ściankach. Walka o zwycięstwo (pomijając fakt, że była bardzo bolesna) sprawiła mi bardzo dużo przyjemności i żałuję, że nie mogłem jednocześnie jechać i obserwować zmagań z perspektywy kibica. O mojej wygranej zdecydował atak na jednym z ostatnich podjazdów, jednak przewaga była na tyle mała, że pełną intensywność i koncentrację musiałem utrzymać do samej kreski. Bardzo cieszy mnie to jak drużyna EDF Trek Gdynia pokazała się „u siebie”. Ja zwyciężyłem w Elicie Mężczyzn, a teamowa koleżanka Agnieszka Patoka pewnie wygrała w Elicie Kobiet.

W świąteczny wtorek z kolei udałem się do Dobrzynia nad Wisłą. Pozostaliśmy w klimacie XC, z krótką, bardzo wymagającą rundą. Na wyścigu organizowanym przez mojego teamowego kolegę- Michała Przybytka- pojawiło się też kilka „światowych” smaczków- telebim z wideo relacją z trasy oraz nadajniki GPS pozwalające na śledzenie zmagań przez internet. Zmotywowany ostatnim zwycięstwem już na pierwszej rundzie narzuciłem bardzo wysokie tempo, którym chciałem zniechęcić najważniejszych rywali do pościgu. Na „nieszczęście” (hehe) byli to- Bartosz Banach i Michał Bogdziewicz i -umówmy się- nie są to kolarze, którzy rezygnują z walki, bo ktoś im odjechał. Chłopaki dość sprawnie dopadli mnie i po kolei odjechali. Na mecie zameldowałem się na trzeciej pozycji. Nie udało się zaliczyć podwójnej wygranej w długi weekend, ale dwa pudła już tak.

Cieszę się, gdy organizatorzy umożliwiają ściganie się w Elicie. To właśnie walka z najlepszymi bez sztucznego podziału na kategorie daje mi najwięcej satysfakcji.

COMMENTS

DISQUS: 0