Krzysztof Łukasik (Mitutotyo AZS Wratislavia) – Mistrzostwa Świata w maratonie MTB, Niemcy

Krzysztof Łukasik (Mitutotyo AZS Wratislavia) – Mistrzostwa Świata w maratonie MTB, Niemcy

REKLAMA
Karolina Cierluk (Mitutoyo AZS Wratislavia) – Mistrzostwa Świata w maratonie MTB, Niemcy
Anna Urban (TRW Cloudware) – Club La Santa, Lanzarote
Anna Gdańska (Warszawski Klub Kolarski) – PP XCO, Białystok
Kamil Nogalski (Klub Kolarski Łowicz) – Brzeziny MTB, Buczek
Maciej Jeziorski (jezior.bike) – Grazer Bike-Festival, UCI C1

Mistrzostwa świata już za nami. Z wielu względów była to dla mnie wyjątkowa impreza. Nie chciałbym jednak rozpływać się w samych zachwytach. Analizując wyścig na chłodno zdaję sobie sprawę, że w kilku sytuacjach powinienem zachować się trochę lepiej. Już przed maratonem wiedziałem, że ze względu na profil rundy początkowe kilometry będą bardzo ważne w kontekście całej rywalizacji. Mimo to pierwsze podjazdy pojechałem zbyt zachowawczo w efekcie czego wylądowałem w drugiej połowie stawki. Szkoda, bo myślę, że było mnie stać na to, żeby zaczepić się jedną czy dwie grupki wyżej i w rezultacie zakończyć rywalizację na lepszym miejscu. Nie będę jednak nad tym rozpaczać, a swoją mylną ocenę sytuacji usprawiedliwię brakiem doświadczenia, bowiem był to mój pierwszy zagraniczny maraton.

Muszę też wspomnieć troszkę o poziomie sportowym zawodów – był naprawdę kosmiczny. Pomimo tego, że trasa miejscami przypominała mazowieckie maratony w których startowałem przed kilkoma laty (szutrowe drogi pośrodku pól i asfaltowe “autostrady”) ani przez minutę nie zapomniałem o tym, że jestem na mistrzostwach świata, bo przez całe 3h45min musiałem dawać z siebie 100%. Dodatkowo sytuacji nie ułatwiała stosunkowo wysoka temperatura i słońce, które piekło na stromych, odkrytych podjazdach.

Jednak całą imprezę i tak będę wspominał ze szczególnym sentymentem. Jazda w narodowym stroju była dla mnie sporym wyróżnieniem i nagrodą. Jest to też motywacja do dalszej pracy. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się wystartować w wyścigu tej rangi poprawiając jednocześnie tegoroczny wynik.

Na koniec chciałbym raz jeszcze podziękować Kamilowi i Adamowi za ogarnięcie całego wyjazdu (było PRO!) oraz Pawłowi Wojczalowi za kółka Sparkpiece, dzięki którym mój Krossik aż tak bardzo nie odstawał od wypasionych furek bogatych Niemców :)

COMMENTS

DISQUS: 0