Relacja z Maratonu MTB 24H w Zagnańsku

HomeINFORMACJE PRASOWE

Relacja z Maratonu MTB 24H w Zagnańsku

Są takie rowerowe imprezy, które nie wymagają rozgłosu. Wieść o nich niesie się sama. Także za sprawą uczestników – nie tylko pilnują oni terminu zapisów, ale jeszcze są świetnymi ambasadorami takich wydarzeń. Właśnie z tego powodu coroczna Mazovia 24H Marathon w Zagnańsku organizowana przez Cezarego Zamanę cieszy się niesłabnącą popularnością. Wyzwanie, które na pierwszy rzut oka wydaje się poza granicą ludzkich możliwości, nie przestaje kusić swą atrakcyjnością.

Historia całodobowych maratonów spod szyldu Zamana Group dowodzi, że impreza ta przyciąga niebanalne osobistości. Najlepszym przykładem jest Walerian Romanowski, autor nieziemskiego wręcz rekordu 48-godzinnej jeździe ciągłej w warunkach zimowych. Nim wybrał się do najzimniejszego miejsca na ziemi zamieszkanego przez ludzi – czyli rosyjskiej wsi Ojmiakon położonej na wschodniej Syberii – hartował się właśnie na wcześniejszych całodobowych imprezach Mazovia 24H Marathon. Czy wśród uczestników tegorocznej edycji znajdują się przyszli rekordziści? Czas pokaże. Na razie warto wyróżnić tych, którzy w najkrótszym czasie i najlepszym stylu pokonali niełatwą trasę, rosnące z każdym okrążeniem zmęczenie oraz opadające powieki, które okazywały się cięższe z kolejną upływającą godziną. W kategorii „24h – solo kobiety open” zwyciężyła Anna Sawicka, wśród mężczyzn w tej klasyfikacji bezkonkurencyjny okazał się Zbigniew Mossoczy. Wśród mieszanych duetów wygrał Team 5, a wśród par mężczyzn – Piaseczyńskie Schmetterlingi. Klasyfikację „Quatro Mężczyźni” wygrała drużyna MTB1.ru, a „Quatro Mix” – Mińska Grupa Rowerowa.

W Zagnańsku można było się także ścigać na nieco tylko lżejszym dystansie – 12-godzinnym. Wśród kobiet zwyciężyła Izabela Janas, wśród mężczyzn Piotr Barańczyk. Najlepszą mieszaną parą okazał się MayerSport BekserskAutoserwis 1, zaś parą męską SSC Suchedniów. W zwycięstwie – a także i w ukończeniu maratonu – kolarzom pomagali masażyści, którzy potrafili w krótkim czasie zdziałać cuda nawet z najbardziej obolałymi mięśniami. Dobrze wyposażone bufety zapewniały niezbędne kalorie, które tego dnia i tej nocy spalane były hurtowo „Szacunek należy się wszystkim tym, którzy zdecydowali się na tak wyczerpujące starcie. Podkreślam, że oprócz doskonałej kondycji wymagana była również mocna głowa i ponadprzeciętna zdolność do koncentracji. Monotonia powtarzanych okrążeń daje o sobie znać po tylu przejechanych godzinach. Jednak dzięki atrakcyjnej i znakomicie przygotowanej przez Zagnańskie Stowarzyszenie Rowerowe pod Bartkiem trasie, ta rutyna była zdecydowanie mniej odczuwalna” – podkreśla Cezary Zamana.

Na tak wyczerpującym maratonie nietrudno o błąd czy kontuzję, która niestety przydarzyła się jednemu z uczestników. Co jednak znamienne dla takich wojowników, gdy był on już zwożony na noszach z trasy, wyznał, że… najbardziej żałuje niemożliwości kontynuowania swojej dobrej jazdy. I że wróci tu na pewno za rok, by dokończyć to, czego nie skończył podczas tej edycji. „Widać więc, że nie dojechanie do mety może się zdarzyć na każdym innym maratonie, ale nie na Mazovii 24H Marathon” przyznaje Cezary Zamana, który sam nie zmrużył oka w Zagnańsku. „Popularność naszego maratonu to także dowód na to, że sporty rowerowe sprawdzają się w różnej postaci, nie tylko tej klasycznej.”

Maraton wzbudził zainteresowanie nie tylko wśród kolarzy, ale i sponsorów. Dzięki firmie Ledlenser zawodnicy mogli przetestować znakomite oświetlenie dla rowerowej nocnej jazdy, a firma Sferis zorganizowała strefę relaksu – idealną dla bolących mięśni. Odżywkami moc przywracała firma Nutrend.

COMMENTS

DISQUS: 0