Tomasz Dygacz drugi na Bike Maraton w Wiśle

HomeINFORMACJE PRASOWE

Tomasz Dygacz drugi na Bike Maraton w Wiśle

Do startu przystąpiło czterech zawodników z grupy Taurus30 Cycling Team: Tomasz Dygacz, Remigiusz Ciupek, Tomasz Wojtaszewski i Artur Olszak. Trasa liczyła 45 km o łącznej sumie przewyższeń ponad 2000 m. Najlepszy z grupy, Tomasz Dygacz, wywalczył drugie miejsce open z czasem 02:24:59s oraz pierwsze miejsce w swojej kategorii wiekowej.

WYNIKI:
02:24:59 – Tomasz DYGACZ – 2 / open, 1 M2
02:48:55 – Remigiusz CIUPEK – 37 / open, 16 / M3
02:51:29 – Tomasz WOJTASZEWSKI – 41 / open, 18 / M3
03:03:47 – Artur OLSZAK – 71 / open, 30 / M3

Tomasz Dygacz – komentarz:
Do startu w tym maratonie przygotowywałem się bardziej niż zwykle. Ważna była odpowiednia regeneracja i dieta przed zawodami. Tylko 45 km do przejechania, niby nie dużo, ale ilość przewyższenia sięgająca prawie 2000m, budzi respekt u wszystkich kolarzy. Równa jazda była kluczem do sukcesu! Wygrany finisz z Mikołaj Dziewa i Remigiusz Ciok zapewnił mi 2 miejsce open i zwycięstwo w kategorii M2. Mój czas to 2:25 czyli 5 min lepiej niż w roku ubiegłym!!!

Remigiusz Ciupek – komentarz:
To był świetny maraton. Jestem bardzo zadowolony ze swojego startu na dystansie MEGA. 37 pozycja OPEN i 16 miejsce w kategorii. Poprawiłem swój czas z zeszłego roku o 10 min, to dla mnie duży progres. Od początku do końca trzymałem równe tempo. Robiłem swoje i nie dawałem się podpuszczać na podjazdach, bo Wisła płaci zawsze na końcu. Zjazdy były dość śliskie i momentami widoczność mocno ograniczona przez mgłę i kapuśniaczek, więc tutaj troszkę jechałem asekuracyjnie za co starałem się nadrabiać na podjazdach. Dziękuję za doping i wsparcie na trasie”

Tomasz Wojtaszewski – komentarz:
Wczoraj wystartowałem w domowym maratonie w Wiśle o najwyższym dla mnie priorytecie. Dystans jaki był do pokonania to 45 km .Start z 3 sektora nie zapowiadał niczego dobrego. Przepychanie się na pierwszym podjeździe pod 3 kopce stało się faktem. Jednak udało się w miarę dobrym tempem go wyjechać. Potem zaczęły się kłopoty. Początek zjazdu z 3 kopców zakończył się zgubionym bidonem. Zostałem zmuszony do korzystania z bufetów i udało się :-) . To nie był koniec przygód. Na pierwszym zjeździe do Brennej nie za wiele widziałem bo oczy były zalane łzami ( alergia póki co nie odpuszcza ) więc zaliczyłem pierwszą glebę. 2 następne podjazdy pod Stary Groń i Kotarz podjechałem całe bez spacerowania co udało mi się pierwszy raz bo momentami są one bardzo sztywne i techniczne. Błyskawiczny zjazd z Kotarza, szybki podjazd pod Leśnicę i 3 kopce. 5 km do mety i już myślałem, że to prawie koniec. Najpierw spadł łańcuch potem okazało się że organizator puścił trasę zjazdu z 3 kopców technicznym zjazdem po korzeniach, padał deszcze więc było mokro a ja dzisiaj nie miałem hamulców na zjazdach ;-) i bum- 2 gleba. Skończyło się na delikatnych szlifach, stłuczeniu du… i obitym kaskiem. Dojechałem do mety i jestem cały a wynik okazał się życiowy. Poprawiłem czas z zeszłego roku o 24 minuty. Pozycja na mecie 18 w kategorii M3 i 41 miejsce w generalce. Niedosyt pozostaje bo potencjał w nogach jest i mogło być lepsze miejsce.

COMMENTS

DISQUS: 0