Michał Pomorski (Warszawski Klub Kolarski) – Puchar Polski XCO, Lublin

Michał Pomorski (Warszawski Klub Kolarski) – Puchar Polski XCO, Lublin

Maciej Jeziorski (Romet Racing Team) – PP XCO, Białystok
Bartosz Mikler (Victoria Helman Sport) – PP CX, Żagań
Michał Topór (Reprezentacja Polski) – Proffix Swiss Cup, Haiming
♛ Szczepan Paszek (fitwheels.eu bikestacja.pl) ponownie Mistrzem Polski Masters w kolarstwie przełajowym
Amator donosi: “jak te konie po betonie…” – Bike Maraton, Zdzieszowice

Kolejny Puchar Polski w mieście cebularzy, trolejbusów i lessowych wzgórz – w Lublinie. Trasa, dzięki ciasnym zakrętom, agrafkom oraz stromym podjazdom była wymagająca i ciekawa. Szkoda, że kategoria młodzików miała wygrodzone dropy, ponieważ dobrze sobie na nich radziłem. Na starcie wyścigu czekała na mnie niemiła niespodzianka – mimo tego, że zająłem 4 miejsce na PP w Białymstoku ustawiono mnie w drugiej linii. Niestety nie jestem wyjątkiem, wielu moich kolegów miało podobne doświadczenie – apel do organizatorów!

Jako że totalnie nie umiem przepychać się w tłoku, sam start nie wyszedł mi najlepiej, jednak już na pierwszym podjeździe wyszedłem na 4 miejsce. Po połowie okrążenia wykrystalizowała się czteroosobowa grupka, z której powoli odjeżdżał Michał Koszykowski. Tak ustawiony jechałem przez dłuższy czas, jednak kiedy tylko nadarzyła się okazja przeskoczyłem na 3 miejsce. Od tamtego momentu utrzymywałem tą pozycję goniąc Maksa Musia i mając na plecach kolegę z Sokoła Kęty. Maks jednak w pewnym momencie zrobił błąd i udało mi się do niego dołączyć.

Przez chwilę jechaliśmy w trójkę, ale ponieważ meta zbliżała się szybciutko, zdecydowałem się na atak. Maks przez chwilę trzymał się na równi ze mną, jednak zmęczony bardziej ode mnie został kawałek z tyłu. Zostałem z tylko jednym kolegą na kole.

Jednak kiedy przejeżdżałem przez sekcję niewielkich dropów but wypiął mi się z pedała, co poskutkowało porządną glebą. Zanim się pozbierałem, byłem już na 4 miejscu. Miałem wtedy dużą stratę do zawodnika przede mną oraz równie dużą przewagę nad 5 miejscem. Starając się jechać mocno, choć motywacji już nie znalazłem, dojechałem do mety za Michałem Koszykowskim, Dawidem Lenartem oraz Maksem Musiem.

No cóż – apetyt był na drugie miejsce, głupi błąd zaprzepaścił te nadzieje. Cieszy mnie jednak fakt, że za wyjątkiem mojej gleby zyskiwałem na elementach technicznych. Zrewanżuję się za tydzień w Wałbrzychu, bo czuję petardę w nogach :).

COMMENTS

DISQUS: 0