Maraton Kresowy w Wasilkowie, czyli udane ściganie na Podlasiu

Maraton Kresowy w Wasilkowie, czyli udane ściganie na Podlasiu

REKLAMA
Hubert Semczuk (Rybczyński Bikes Remmers TP-Link) – Bike Cross Maraton, Chodzież
Paweł Górniak (Duda Cars TP-LINK Rybczyński) – Skandia Maraton / Kaczmarek Electric MTB
Piotr Krawczyk (Real 64-sto) – Kellys Cyklokarpaty, Kluszkowce
Michał Topór (Superior Zator) – Puchar Szlaku Solnego, Termy Chochołowskie
Paula Gorycka (Struby BiXS Team) – Swiss Bike Cup, Monte Tamaro, Szwajcaria

Stając na starcie mojego “domowego” maratonu w Wasilkowie przede wszystkim chciałem się zmierzyć sam z sobą i swoimi wynikami sprzed roku. Stanąłem obok Tomka, ziomala z drużyny, z którym się ścigamy w tej samej kategorii. Reszty bezpośredniej konkurencji w kategorii na starcie nie widziałem, więc ciężko było cokolwiek jeśli chodzi o wyniki przewidywać.

Maraton Kresowy w Wasilkowie PtaQnaBajQ

Maraton Kresowy w Wasilkowie PtaQnaBajQ

Na ten jeden dzień majówki w Wasilkowie powróciła wiosenna pogoda. Czasami mam wrażenie, że Maratony Kresowe mają jakiś specjalny układ z pogodynką, który sprawia że z reguły zła pogoda w dzień maratonu robi sobie wolne i zostawia miejsce dla tej lepszej. Nie sprawdziło się to co prawda tydzień wcześniej w Mielniku (było zimno, był grad i śnieżyce), ale 1 maja za to okazał się najładniejszym dniem tegorocznej majówki na Podlasiu. Było słońce, nie za duży wiatr i temperatura w okolicach 12-14 stopni, a więc znośnie i wręcz rewelacyjnie, jeśli patrzeć na ostatnie tygodnie w pogodzie.

Organizacja jak to zwykle na Kresowych wzorowa, sprawne ustawienie w sektorach i start dokładnie o czasie. Na przedzie mocna, międzynarodowa obsada. Mam wrażenie, że kadra Litwy zrobiła sobie tego dnia niezły trening ;) Od początku ruszyli bardzo mocno, szarpnęli na pierwszej górce i zanim peleton dotarł do Studzianek i pierwszego poważniejszego podjazdu, już się podzielił na kilka grup. Nie lubiąc takiego początku odpuściłem w zasadzie od razu, oszczędzając energię i utrzymując swoje tempo. Zostałem w drugiej, niewielkiej grupie. Tomek trochę za mną, jak na dobrego wolnossącego diesla przystało. Rozkręca się zawsze chłop powoli, ale jak już wejdzie na obroty i przeskoczy turbodziurę, to prze do przodu. Czasami dziura jest zbyt duża i nie udaje mu się mnie dojechać. Tym razem robi to dość szybko. Lecimy więc większość dystansu razem, w niewielkiej grupie łapiąc odpadających z czołówki zawodników. Łapiemy też Sylwię, mistrzynię Litwy i liderkę klasyfikacji kobiecej MK, która jedzie z nami. Dziewczyna ma niesamowitą nogę, chociaż na większych górkach lub bardziej technicznych maratonach traci. Tutaj doskonale sobie daje radę, potrafi pociągnąć na płaskim.

Maraton Kresowy w Wasilkowie PtaQnaBajQ

Maraton Kresowy w Wasilkowie PtaQnaBajQ

Trasa w porównaniu do poprzednich lat uległa modyfikacji. Po części jest to winą zeszłorocznych nawałnic, po których Puszcza jest jeszcze pełna powalonych i połamanych drzew, gałęzi, nieprzejezdnych ścieżek i całkiem fajnych sekcji. Te bliżej Supraśla są cały czas nieprzejezdne, więc tegoroczny maraton to dwie rundy w okolicach Wasilkowa i Studzianek. Ale powiem szczerze, to co Mirek z ekipą w tamtych (wydawałoby się dobrze znanych) okolicach na potrzeby maratonu jeszcze wyczarował, to szacun. Trasa urozmaicona, ciekawa, z kilkoma dłuższymi podjazdami, kilkoma singlami a nawet fajnymi, krętymi i szybkimi zjazdami. Cześć trasy jechaliśmy w odwrotnym kierunku niż we wcześniejszych latach i też dobrze to wyszło. A profil trasy to całkiem ładny grzebień :) Na dwóch rundach, które bez płaskiego startu i dojazdu do mety wzdłuż rzeki miały razem 50 km, wyszło około 800 metrów przewyższenia. Jak na nasze warunki bardzo dużo i za trasę naprawdę należy się piątka! W zasadzie dziesiątka, utrzymując moją skalę ocen, czyli 10/10 ;)

Trasa bez większych trudności technicznych, chociaż po maratonie okazało się, że było jedno miejsce które zaskoczyło kilku (a może i kilkunastu) zawodników. Przejazd w poprzek przez leśną drogę, na dużej prędkości po zjeździe, wybijająca hopka, nierówności, wyhamowanie, drzewa. Dla niektórych niestety było to za dużo. Na pierwszej rundzie widziałem zawodnika przede mną który się tam dość niebezpiecznie wyłożył. Ale myślałem, że popełnił jakiś głupi błąd. Później wyszło, że miejsce było niebezpieczne i wymuszało błędy. A dyskusja w komentarzach i pod filmem, umiejscowionym na FB szła w kierunku, czy takie niespodzianki powinny się zdarzać na amatorskich zawodach i czy organizator nie przesadził przypadkiem (???).

Maraton Kresowy w Wasilkowie PtaQnaBajQ

Maraton Kresowy w Wasilkowie PtaQnaBajQ

Powiem szczerze, nie zauważyłem w zasadzie tego miejsca i gdyby nie nagrania nie uznałbym go za niebezpieczne. Ludzie wybierają się na zawody „terenowe” i są zaskoczeni takimi prostymi trudnościami. Jasne, każdy może popełnić błąd i się wyłożyć nawet na prostym odcinku. Ale obserwując te filmy dochodzę do wniosku, że ludzie nie ćwiczą w ogóle techniki jazdy w terenie. Tłuką kilometry po asfalcie, szutrach, a później zaskakują ich proste trudności na trasie maratonu. A wystarczy co jakiś czas pojechać do parku lub lasu nie dla kilometrów, a dla samego czasu i szlifowania techniki. Wystarczy poskakać przez powalone drzewo, pokręcić się między drzewami. Jadąc drogą skakać z jednej strony na drugą przez koleiny, garby, luźny piach. A nawet w parku po krawężnikach poskakać, stójkę zrobić, pokręcić się po ciasnych alejkach. Niby niewiele, a dużo może dać i uchronić przed poważnymi kontuzjami. I unikamy dyskusji pod tytułem „za trudna trasa”, która w odniesieniu do maratonów na naszym terenie jest niepotrzebna.

Mimo, że na metę wjechałem czwarty w kategorii, to zadowolony :) Dobry to był wyścig, pogoda dopisała, trasa naprawde bardzo pozytywnie zaskoczyła i pokazała potencjał drzemiący w moich okolicach. Plusem wypadnięcia poza podium zawsze jest to, że wcześnie można wracać do domu :D Po 15.00 byłem już w Czarnej i pucowałem bajka po pozostałościach leśnych bagnisk i nadrzecznych mokradeł :)

Góra listy wyników MK w Wasilkowie to międzynarodowe grono. Top10 to 8 Litwinów (pisałem już, że niezły trening kadry sobie zrobili ;), wygrał Sarunas Pacevicius – można by rzec, że etatowy zwycięzca MK w ostatnich sezonach. Jedyny Polak na drugim miejscu (Patryk Muśko) i jeden Białorusin do kompletu, jak na międzynarodowy, transgraniczny skład przystało (na miejscu 9 Andrei Murygin). Na trzecim miejscu podium uzupełnił Paulius Natelevicius, także z Litwy, jak się można domyśleć :)

W mojej kategorii M4 dwa pierwsze miejsca to Litwini, Tomek trzeci (gratulacje! mocny byłeś), no i ja czwarty.

Pełna relacja z maratonu i trochę cyferek dla spalaczy (amatorskie FTP, W/kg i takie tam :P ) we wpisie na moim blogu PtaQnaBajQ

COMMENTS

DISQUS: 0