Pawel Steinke (Canyon Bicycles GmbH) – Paris – Roubaix Challenge

Pawel Steinke (Canyon Bicycles GmbH) – Paris – Roubaix Challenge

REKLAMA
CANYON LUX CF 29 8.9
Rower górski za 3000 złotych [2017]
Dwie nowości od Canyona dla kobiet
Nowy Canyon Neuron CF 2019 – komfort i wygoda
Najtańszy karbonowy full do cross country [2018]

Paris-Roubaix Challenge to organizowana przez ASO amatorska wersja kultowego Paris-Roubaix, rozgrywana dzień przed profesjonalnym wyścigiem. W najdłuższej wersji liczy 172 kilometry podczas których pokonujemy 28 z 29 sektorów pave, czyli bruku. Poza skróconym dystansem trasa jest identyczna jak ta dla prosów a „brakujące fragmenty” to asfalt z Compiegne do Busigny i fragment bruku w samym Roubaix, tuz przed metą na torze kolarskim. Idea imprez bez pomiaru czasu jeszcze nie tak dawno temu nie mieściła mi się w głowie. Z czasem stosunek przeszedł w obojętny a po starcie na najdłuższym dystansie Paris-Roubaix Challenge mogę powiedzieć, że jestem fanem tego formatu. Brak pomiaru czasu i dwugodzinne okno na start (od 7:00 do 9:00) pozwala dopasować tempo do swoich możliwości, ogranicza tłok na trasie i redukuje kolejki – nie widziałem ani jednej mimo ponad 5000 uczestników! Tak naprawdę każdy jechał swój „wyścig”. Ja poruszałem się coraz wolniejszym wycieczkowym tempem – średnia ze Stravy to 22 km/h. Wyprzedzałem osoby z plecakami a mnie wyprzedzały szybkie peletoniki „tnące się” na pave i porównujące czasy zaraz po nich. Prawdziwa demokracja.

Czy mimo tego luzu i dowolności każdy może zmierzyć się z legendarnym stopniem trudności i brukami Paris-Roubaix? Sądzę, że jest on dostępny dla naprawdę wielu fanów kolarstwa – trzy dystanse do wyboru, świetne bufety i przyjemna trasa zachęcają do zmierzenia się choćby z fragmentem tego monumentu. Przyjemna trasa? Oczywiście bruk miejscami wybija plomby z zębów i kierownicę z rąk ale asfalt daje wytchnienie i pozwala na regenerację – w końcu to nie wyścig a odcinki pave liczą łącznie nieco ponad 50 km. Dodatkowo wiele z nich pozwala na wybór linii przejazdu – pobocza bywają równiejsze ale czychają na nich doły i inne niebezpieczeństwa. Są mniej trzęsącą ale niewiele bezpieczniejszą opcją.

Najważniejszy element całego wydarzenia to własnie trasa, oznakowana, z ruchem ulicznym ale i stewardami na większych skrzyżowaniach. Jedziemy to samo co profesjonaliści dzień po nas i dekady przed nami, pokonujemy odcinki które jednym dały podium i sławę a innym wizytę w szpitalu. Meta na torze kolarskim jest taka sama jak dla zawodowców. Piękne doświadczenie, coś co zostaje w pamięci na lata. Polecam gorąco!

Mój przejazd na Stravie: https://www.strava.com/activities/933151641
Zdjęcia i wsparcie na trasie: Mateusz Wyszyński, https://www.facebook.com/wyszynski.fizjoterapeuta/

COMMENTS

DISQUS: 0