Tylko 2-3 takie dni w roku… [2017]

HomeOpinie

Tylko 2-3 takie dni w roku… [2017]

Kiedy znany jest już mniej lub bardziej kalendarz na sezon to siadam i zastanawiam się nie tylko nad tym, gdzie sam chcę pojechać, ale przede wszystkim, które imprezy są tymi, na których chcę pojawić się przede wszystkim jako kibic, a przy okazji może uda się zmontować jakaś fajną relację. Dlaczego tylko 2-3 takie dni w roku? Bo w zasadzie wszystko – przede wszystkim rodzina, potem praca i dopiero na trzecim miejscu rower. Jak to kiedyś napisał Szymonbike – „Żeby jeździć, trzeba jeździć”. Dlatego też kiedy przychodzi kolej na rower, to przede wszystkim szukam czasu, żeby na nim jeździć. Nie zawsze chodzi o ściganie. Nie spalam się na to, żeby co weekend gdzieś się ścigać, żeby zamknąć trzy generalki w jeden sezon itp. Staram się przede wszystkim czerpać radość i przyjemność z roweru. Także kibicując. Dlatego zawsze na początku roku wybieram sobie te 2-3 dni w roku, kiedy jadę na zawody, ale rower zostaje w domu. Jadę kibicować. Jadę zobaczyć jak ścigają się prosi. Jadę zobaczyć prawdziwe kolarstwo.

Nie, nie jadę kibicować na maratony mtb, bo to są zawody, gdzie zawodnicy wjeżdżają do przysłowiowego lasu na trzy godziny, a w miasteczku zawodów praktycznie nic się nie dzieje. Interesują mnie rozstrzygnięcia, ale do tego wystarczą mi wyniki online. Nie jadę też na zawody szosowe, chyba, że odbywają się na powszechnie krytykowanych rundach, bo jechać gdzieś, żeby zobaczyć kolarzy przez kilkadziesiąt sekund to nie jest dla mnie. W Polsce nawet TdP nie ma tego rozmachu co wielkie toury, więc po prostu nie ma czego oglądać, no chyba, że ktoś startuje w TdPA i przy okazji zostanie obejrzeć górski etap z Zębem i Gliczarowem.

Co innego jeśli akurat wyścig przejeżdża przez miasto, w którym akurat jestem. Ale to raczej przypadek niż coś celowego. Dlatego szosę najchętniej oglądam w telewizji :)

Te 2-3 dni w roku poświęcam na zawody w cross country oraz kolarstwie przełajowym. W zależności od rundy można mniej lub bardziej śledzić przebieg rywalizacji w całej rozciągłości albo po prostu przemieszczać się wzdłuż niej. Do tego mamy w ciągu jednego dnia kilka wyścigów, a jeśli organizator wplecie między start kobiet i elity mężczyzn start amatorów, to nawet rower można zabrać ze sobą. W poprzednich latach udało mi się być m.in. dwukrotnie na MŚ XCO, dwukrotnie na MŚ CX oraz oczywiście na Mistrzostwach Polski. Żadnego z tych wyjazdów nie żałuję, ale jednego mnie nauczyły. Kibicowanie na takich zawodach wymaga dwóch rzeczy – trzeba znać zawodników, czyli kto z kim się ściga i jakie ma szanse oraz naprawdę trzeba lubić te odmiany kolarstwa. Nie ma co na siłę ciągnąć ze sobą ludzi, którzy tego nie czują, a przecież kibicowanie to co najmniej pół dnia spędzonego przy trasie raczej bez przerw na posiłki ;)

Moje typy na 2017 to:

  • 20-21 maja 2017 – Nove Mesto na Morave w Czechach – jak co roku gościć będzie Puchar Świata, co daje niebywałą okazję do obejrzenia rywalizacji kolarzy górskich na najwyższym poziomie z bliska. Bliżej się nie da.
  • 3-4 czerwca 2017 – Jelenia Góra – w sobotę dobrze wszystkim znany wyścig Jelenia Góra Trophy Maja Race, który od kilku lat ma kategorię HC. Wyżej jest tylko Puchar Świata. W niedzielę z kolei Bike Maraton, ale wyjątkowy, bo ta edycja zaliczana jest do UCI Marathon Series. Oznacza to nic innego, że zarówno w sobotę, jak i w niedzielę będzie dobra obsada, a chętni mogą bez problemu przepalić nogę w maratonie. W końcu to impreza dla wszystkich!
  • 14-16 lipca 2017 – Warszawa – trzydniowa impreza mistrzowska obejmująca cross country w formule olimpijskiej (XCO), jak i powracająca po rocznej przerwie sztafeta (XCR). Impreza w założeniach powinna być świętem, najważniejszą krajową imprezą w sezonie MTB. Jak wyjdzie? Trzymam kciuki za komercyjne podejście Grzegorza Wajsa, choć jednocześnie też liczę, że nie przedobrzy.
  • 4-5 listopada 2017 – Tabor, Czechy – od dwóch lat w ramach Mistrzostw Europy w końcu ściga się także elita. Czeski Tabor to będzie prawdopodobnie najbliższe Polsce miejsce, gdzie będzie można zobaczyć na żywo pojedynek belgijsko-holenderski. A że blisko, to i pewnie na starcie nie zabraknie Polaków.

A Ty gdzie wybierzesz się jako kibic?

COMMENTS

DISQUS: 1