O kolarstwie górskim z … Wacławem Skarulem

HomeSportWywiady

O kolarstwie górskim z … Wacławem Skarulem

Jak ocenia Pan dzisiejszą sytuację kolarstwa górskiego w kraju i zaangażowanie PZKol w ostatnich latach w jego rozwój?

Trudno mi odnieść się do tego pytania obiektywnie, ponieważ ostatnie 6 lat to okres mojego szefowania Polskiemu Związkowi Kolarskiemu. W tym czasie dołożyliśmy wszelkich starań, by najbardziej obiecujący zawodnicy mieli możliwość przygotowywania się do imprez docelowych. Niestety jednocześnie cały czas borykamy się z długami poprzedników, co powoduje, że żaden sponsor poza Dariuszem Miłkiem nie chciał przychylnie spojrzeć na współpracę z PZKol. Jeśli chodzi sam rozwój to od dwóch lat mamy bardzo prężnie działającą Komisję MTB. Odważyłbym się powiedzieć nawet, że zbyt prężnie, ale to tylko dowód na to, że kolarstwo górskie nie umarło i w środowisku jest determinacja oraz energia do jego rozwoju. Ostatnią aktywnością, z którą osobiście wiążę duże nadzieje to powołana w styczniu tego roku funkcja trenera kadry MTB U23 i zapewnienie zawodnikom, którzy wychodzą z juniora ciągłości szkolenia, perspektyw i możliwości rozwoju.

Jak Pan ocenia dotychczasową pracę Komisji MTB, Puchar Polski XCO, Puchar Polski XCM oraz jakie cele stawia przed tymi trzema projektami na najbliższe cztery lata?

Jak już wspomniałem, Komisja MTB działa w mojej ocenie aż nazbyt prężnie. Głównie wynika to z faktu, że w PZKol musimy się trzymać ściśle procedur i wszystkie rzeczy muszą być procedowane przez Zarząd. Jednocześnie też nie możemy dać Komisji jeszcze więcej wolności, bo jako Prezes jestem odpowiedzialny za wszystkie dyscypliny olimpijskie, także cross country na którym swoje działania skupia Komisja.

Puchar Polski XCO to bezpośrednia zasługa Komisji MTB, która już w 2015 roku rozpoczęła prace w kierunku pewnej standaryzacji. 2016 rok zaowocował wyścigami wpisanymi do UCI, a 2017 to kolejny etap w drodze do tego, by Puchar Polski XCO w krótkiej perspektywie zaczął żyć swoim życiem przyciągając także zawodników z zagranicy.

Puchar Polski w maratonie MTB jest cały czas nieukształtowany. Z jednej strony mamy tysiące amatorów startujących w amatorskich zawodach, a z drugiej strony wąską grupę zawodników specjalizujących się w tej odmianie mtb. W ostatnich latach udało się doprowadzić do sytuacji w której Puchar Polski w maratonie MTB jest imprezą ogólnopolską organizowaną przez kilku organizatorów. Chciałbym, żeby Komisja MTB poświęciła mu choć trochę tego czasu, który poświęciła na Puchar Polski w cross country. Wierzę, że ta formuła też może zostać rozwinięta i można liczyć na większe zainteresowanie zawodników.

Rok 2016 był przełomowy jeśli chodzi o funkcjonowanie kadry MTB – każda kategoria wiekowa otrzymała swojego trenera. Które rozwiązanie jest Panu bliższe – jeden trener koordynator dla całej kadry jak to miało miejsce w latach poprzednich czy też rozwiązanie funkcjonujące teraz? Proszę o uzasadnienie odpowiedzi.

W tym roku mieliśmy pierwszy rok, kiedy de facto funkcjonowały dwie kadry – juniorska oraz młodzieżowa. Do tego Michał Krawczyk pełnił funkcję trenera elity, choć w zasadzie jego praca sprowadzała się do pracy z Mają Włoszczowską – z efektu tej współpracy chyba jesteśmy wszyscy zadowoleni. W mojej ocenie kluczowy jest okres młodzieżowca, kiedy to zawodnik potrzebuje przede wszystkim wsparcia. Na dzień dzisiejszy w elicie mamy tylko kilku mocnych zawodników, którzy w zasadzie są dobrze zaopiekowani przez Bogdana Czarnotę i uważam że nie ma potrzeby powoływania kogoś na funkcję trenera elity. Musimy się skupić na juniorach i orlikach.

Przy malejącym zainteresowaniu cross country oraz rosnącemu zainteresowaniu maratonami MTB następuje coraz większy rozdźwięk między tym jak sport organizowany jest centralnie a tym jak widzą to amatorzy. Jaki jest Pana pomysł na zaangażowanie tysięcy ludzi biorących udział w maratonach mtb, którym bądź co bądź bliskie jest kolarstwo górskie?

Większość maratonów organizowana jest przez ludzi od lat związanych z kolarstwem, czy to trenerów, sponsorów czy byłych zawodników. Chciałbym zacieśnić współpracę z tymi organizatorami, zaangażować ich mocniej we współpracę z PZKol. Cały czas mam w głowie projekt licencji kolarskiej, która byłaby jednocześnie produktem ubezpieczeniowym, jak i kartą rabatową. To jest oferta dla każdego, kto regularnie jeździ na rowerze. Chciałbym to wprowadzić jak najszybciej. Póki co od stycznia ruszamy z centralnym rejestrem licencji kolarskich.

Od kilku lat egzekwowany jest przepis o imprezach zabronionych (1.2.019). Zastosowanie ma w zasadzie prawie tylko do kolarstwa górskiego. Czy powinien dalej obowiązywać? Proszę o uzasadnienie odpowiedzi.

Egzekwowanie przepisu o imprezach zakazanych na początku budziło wiele kontrowersji. A warto wiedzieć, że w wielu krajach ten przepis jest z powodzeniem egzekwowany od lat stawiając jasną granicę między kolarstwem amatorskim i zawodowym. Nie widzę powodu żebyśmy musieli się z niego teraz nagle wycofywać, tym bardziej, że wszyscy już się do tego przyzwyczailiśmy. To co na pewno wymaga poprawy to komunikacja na linii organizator – OZKol / PZKol by jak najwięcej wyścigów było wpisanych do kalendarza i by każdy, przede wszystkim regionalny związek miał ten kalendarz opublikowany i aktualny. Start zawodników elity to dodatkowa atrakcja dla amatorów, więc nie widzę przeciwwskazań do tego by razem ,rywalizowali, ale na jasno określonych zasadach.

Kolarstwo górskie to nie tylko cross country (XCO, XCM, XCS, XCE), ale także takie dyscypliny takie jak zjazd(dh), enduro, 4x, freestyle… Dotychczasowe władze PZKol nie angażowały się w te dyscypliny zasłaniając się tym, że zgodnie ze statutem skupiają się tylko na dyscyplinach olimpijskich. Jaka jest Pana wizja odnośnie dyscyplin nieolimpijskich?

Jak powiedziałem na wstępie PZKol boryka się cały czas z długami, w ostatnich latach działaliśmy w zasadzie tylko w oparciu o środki ministerialne. To co dostawaliśmy od sponsora szło na spłatę starych i przeterminowanych zobowiązań. Mimo to udało nam się pozyskać środki na zjazd czy maratony mtb, czyli dyscypliny nieolimpijskie.
Jeśli chodzi o przyszłość, to właśnie teraz rusza wspólny projekt Mai Włoszczowskiej i Tomasza Kramarczyka, której celem jest wyłapywanie i szkolenie dzieci na poziomie szkół podstawowych. To jest ten moment, kiedy można już zacząć wyłapywać osoby z dobrymi predyspozycjami do dyscyplin takich jaki mtb czy bmx Chciałbym, żeby to był wstęp do tego, żeby w ramach NRPK, którego jestem współautorem trenerzy od samego początku obserwowali swoich podopiecznych i wyłapywali tych, którzy będą wyróżniać się w kwestii techniki czy równowagi na rowerze.

PZKol od lat boryka się z problemami finansowymi. Obecnie urzędujący Minister Sportu Witold Bańka zapowiedział większe zaangażowanie spółek Skarbu Państwa w sport, także kolarstwo. Czy w Pana ocenie takie wsparcie będzie wystarczające czy też ma Pan pomysł na pozyskanie dodatkowych środków?

Niedawno Polski Związek Kolarski został wybrany do wąskiego grona Związków Sportowych, które mogą liczyć na wsparcie w ramach programu „Dobrych Praktyk Sponsoringowych” ogłoszonego przez Ministerstwo Skarbu oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki. Ponadto liczę na kontynuację współpracy z Darkiem Miłkiem czyli CCC oraz może pozyskanie kilku innych sponsorów. Z pomocą zebranych środków chciałbym w pierwszej kolejności raz na zawsze zamknąć kwestię długów Związku. Wtedy nic już nie powinno stanąć na przeszkodzie w kontynuowaniu odbudowywania kolarstwa w Polsce.


Powyższe pytania trafiły do wszystkich czterech kandydatów na Prezesa Polskiego Związku Kolarskiego, którego wybór odbędzie się w dniu 10 grudnia 2016 roku w Pruszkowie.

COMMENTS

DISQUS: 0