Krzysztof Woliński (kacper-rowery.com) – Peklo severu, Czeska Kamienica

HomeKomentarze

Krzysztof Woliński (kacper-rowery.com) – Peklo severu, Czeska Kamienica

Wyścig w Czeskiej Kamienicy był finałem czeskiego cyklu Piekła Pólnocy (Peklo Severu). Można by powiedzieć, że w tym sezonie ściganie praktycznie zacząłem i skończyłem w Czechach, równocześnie był to mój debiut jeśli chodzi o starty u naszych południowych sąsiadów.

Na sam wyścig wybrałem się z Tedzikiem, który podobnie jak ja skoncentrowany jest tylko i wyłącznie na imprezach cross-country, w imię zasady:  bądź uparty, jedź cross-country. Na miejsce przybyliśmy ze sporym zapasem czasu, co pozwoliło nam na spokojne zapoznanie się  z rundą, która była dużo zmieniona względem tej wiosennej. Okrążenie było najkrótsze z rund na jakich się ścigałem w tym sezonie, bo tylko 1,7 km, ale nie było nudy.  To co mi się podoba w trasach z cyklu Peklo Severu, to to, że w 100% są naturalne, wykorzystujące potencjał terenu…a jest co wykorzystywać, bo to nie żadne kinder country tylko cross-country z prawdziwego zdarzenia, a najlepszym dowodem jest to, że w Kamienicy w latach 2004- 2005 odbyły się Puchary Czech, a rok później: Mistrzostwa Czech XCO, gdzie ścigali się m.in.: Jaroslav Kulhavý, Jan Škarnitzl, Ondřej Cink, Zdeněk Štybar. Oczywiście nasza runda była znacznie okrojona, ale nie zmienia to faktu, że była również wymagająca!


kris-mtb-czechy


Start kategorii weteranów, bo tak organizator nazwał kategorię w której ścigam się (masters I) lekko się opóźnił, ale nie miało to dla mnie większego znaczenia. Po chwili oczekiwania: start i ogień! Runda rozbiegowa i o dziwo nie jestem ostatni. Po wjeździe na pełne okrążenie udaje mi się jeszcze wyprzedzić parę osób (start był łączony: elita, junior, masters). Na ciasnym podjeździe widzę jeszcze Tedzika i rywali z mojej kategorii, których już zdążyłem sobie przyswoić po wcześniejszych edycjach. Jak wspomniałem runda była bardzo krótka, więc kwestia dubla była bezsporna, ale przy mega dopingu licznie zebranych kibiców dawałem z siebie wszystko. Niestety druga runda wypadła bardzo słabo,  na technicznych fragmentach po prostu kaleczyłem i straciłem rytm. Dopiero na trzecim kółku jakoś poszło, a jak się okazało piąte okrążenie zrobiłem najszybciej. Od zwycięzcy dostałem dwa duble: on zrobił dziewięć rund, ja siedem, ale mnie również udało się zdublować jednego z zawodników. Ostatecznie zająłem 14. miejsce.

Jednym słowem w Czechach poziom ścigania jest duuuużo wyższy, a  kolarską atmosferę czuć w powietrzu. Jedyny minus czeskich wyścigów to słaba pogoda: w kwietniu pruszył śnieg, w maju padało, w czerwcu też nie było za fajnie, jedynie ostatnia edycja pod tym względem się udała! Start w Kamienicy był moim ostatnim wyścigiem XC w tym sezonie, a na koniec dodam, że Kasia, moja małżonka w swojej kategorii wywalczyła w generalce 3. miejsce! Za rok jak czas i siły pozwolą będę się starał również powalczyć w Piekle Północy o jak najwyższe lokaty, bo jest co poprawiać, a poza tym będzie się fajnie spotkać z ludźmi, których poznałem w tym roku!

COMMENTS

DISQUS: 0