Dominik Grządziel (Romet Racing Team) – Cyklokarpaty, Wierchomla

Dominik Grządziel (Romet Racing Team) – Cyklokarpaty, Wierchomla

Dominik Grządziel (Romet Racing) – Cyklokarpaty – Pruchnik
Dominik Grządziel (Romet Racing) – Cyklokarpaty – Wierchomla
Dominik Grządziel (Romet Racing) – Bike Maraton – Jelenia Góra
Dominik Grządziel (Romet Racing Team) – Cyklokarpaty, Dukla
Dominik Grządziel (Romet MTB Team) – Pruchnik, Cyklokatpaty

Na zakończenie sezonu tegorocznej edycji Cyklokarpat organizatorzy zafundowali nam ciężką fizycznie, prawdziwie górską trasę. Już od pierwszego podjazdu rywale narzucili solidne tempo, które skutecznie rozerwało nasz peleton. Na szczęście po szybkim zjeździe, w drugiej części wspinaczki, chłopaki zluzowali trochę z mocą, bo nie wiem czy sam bym się utrzymał w takim gazie… Na fajnym, technicznym zjeździe wyszedłem na prowadzenie i zyskałem kilkadziesiąt sekund przewagi. Na drugim tego dnia podjeździe doszedł do mnie Mateusz Mucha i razem próbowaliśmy uciekać rywalom. Prawie się udało. Prawie, bo po wywrotce i kilku błędach na kolejnym zjeździe, dociągnął do nas Kamil Pomarański i wspólnie rozpoczęliśmy ostatnią tego dnia wspinaczkę. W tym momencie zacząłem płacić frycowe za zbyt mocny początek i złapałem lekkiego doła. Mateusz zaczął odjeżdżać, Kamil także delikatnie się oddalił. Bardziej siłą charakteru niż nóg goniłem moich rywali. Kiedy do mety pozostało tylko 10 km, postanowiłem zaatakować z całego arsenału, który pozostał w nogach. Niestety nie było tego zbyt wiele, ale mimo tego stopniowo zbliżałem się do Kamila, tak by przed ostatnim zjazdem trasą DH tracić do niego jedynie kilka sekund. Bandy, hopy, korzenie i na dole prawie zrównałem się z przeciwnikiem. Niestety nie byłem w stanie nawiązać z nim równorzędnej walki na ostatnich kilkuset metrach trasy, która wiodła stromo do góry i musiałem się zadowolić 3-cim miejscem, przegrywając o 8 sekund.

dominik-grzadziel-wierchomla-2016-3

Tyle m.w. straciłem też do Kamila w klasyfikacji generalnej M3, którą przegrałem o 0,39 punkta, uzyskując 2799,54 pkt na 2800 możliwych i wygrywając 5 startów na 7… ;) Myślę, że mogę napisać, że rywalizacja między nami była raczej wyrównana! O końcowym zwycięstwie miały zadecydować maratony w Szczawnicy i Wierchomli. No i co tu dużo pisać, w Wierchomli mój rywal okazał się mocniejszy i zasłużenie wygrał cały cykl!

Na zakończenie chciałbym serdecznie podziękować i pogratulować moim tegorocznym rywalom, z którymi przelewałem litry potu na trasach Cyklokarpat. Nie mniejsze podziękowania i gratulacje należą się też Grześkowi Prucnalowi wraz z ekipą za naprawdę perfekcyjny cykl maratonów!

fot. Sylwia Poręba

COMMENTS

DISQUS: 0