Paweł Kowalkowski (Kross Centrum Rowerowe Olsztyn) – Bike Maraton, Obiszów

Paweł Kowalkowski (Kross Centrum Rowerowe Olsztyn) – Bike Maraton, Obiszów

Amator donosi: “Totalna rozwałka, błoto wszędzie, ciemno wszędzie!” – Bike Maraton, Miękinia
Bartosz Janowski (Romet Factory Team) – Bike Maraton, Wisła
Wyniki – 8-9 października 2016
Bike Maraton wyznacza kierunek. UCI Marathon Series w Jeleniej Górze
Komentarze postartowe zawodników Volkwsagen Samochody Użytkowe MTB Team

Kurz i emocje po Bike Maratonie w Obiszowie już opadły, a wybrałem się tam z dużą chęcią ze względu na ciekawą i interwałową trasę znaną z lat ubiegłych.

Podróż była długa i męcząca, ale towarzystwo moich rowerowych przyjaciół w pełni mi to zrekompensowało. Kolejnego dnia mieliśmy do przejechania 71 km po znanych ścieżkach tamtejszego ”Bike Parku”. Asfaltowy początek, wjazd w węższe ścieżki, formuje się kilkunastoosobowa grupka prowadząca. Końcówka pierwszej rundy to pierwszy przejazd przez wymagające single, a na słynnym podjeździe ”Baba Jaga” odrywamy sie z Wojtkiem Halejakiem od rywali. Jednak po chwili zostaję sam, gdyż zawodnik JBG-2 miał małe problemy (chyba z rowerem).

Przy wjeździe na druga rundę mam kilkanaście sekund przewagi, jednak po kilku kilometrach zostaję skasowany. Na czele uformowała sie 5-osobowa grupka, oprócz naszej dwójki jeszcze B. Janowski, M.Ficek i K.Krzywy. Szersze odcinki pokonujemy wspólnie, mam małe problemy techniczne z łańcuchem co zmusza mnie do postoju. Drugi przejazd przez interwałowe i wymagające single i znów mocne tempo Wojtka. Odrywamy się ponownie a niedaleko za nami podąża B. Janowski. Na ok. 10 km do mety dochodzi nas zawodnik Rometa – ewidentnie dzisiaj ma moc.

Mnie momentalnie łapią skurcze obydwu nóg – tak, podróż dała znać o sobie albo po prostu zmęczyłem się szybką jazdą. Jakoś udaje mi się opanować sytuację na zjeździe. Chwilę później po raz ostatni czeka na nas ”Baba Jaga”, gdzie każdy z nas szuka szansy na wygraną. Wjeżdżamy ją w kolejności Wojtek, Bartosz i ja w 10 metrowych odstępach. Każdy z nas idzie w trupa.

W międzyczasie mijamy zawodników z krótszego dystansu. Zostaję ok. 50 metrów, staram się to odrobić na kolejnym podjeździe, zbliżam się do prowadzącej dwójki. Jeszcze dwie strome ścianki przed nami, mam kilka sekund straty i w tym momencie zapalają mi się wszystkie czerwone kontrolki, ostatni stromy podjazd w lesie ledwo wjeżdżam. Kończę wyścig z 30 sekundową stratą do zwycięzcy. Jeszcze trochę brakuje mocy abym był w stanie wygrywać takie wyścigi.

Organizacja wyścigu na bardzo dobrym poziomie! Z niecierpliwością czekam na wrześniowe MP w Jeleniej Górze!

COMMENTS

DISQUS: 0