Paweł Kowalkowski (Kross Centrum Rowerowe Olsztyn) – Mistrzostwa Europy XCM – Sigulda

Paweł Kowalkowski (Kross Centrum Rowerowe Olsztyn) – Mistrzostwa Europy XCM – Sigulda

Katarzyna Pakulska (TRW Cloudware) – Poland Bike – Wawer
Piotr Kryński najlepszym juniorem w białostockiej edycji Pucharu Polski
Krzysztof Łukasik (Mitutoyo AZS Wratislavia) – Kamptal Klassik Trophy, Austria
Filip Hasse (Merx Team Wągrowiec) – Trzy wieże XC, Szczecin
Daniela Campuzano (DC Bike Team) – Próba olimpijska – Rio, Brazylia

Na wyścig wybrałem się na dzień przed  z 2-osobową obstawą oraz Krzysztofem Krzywym z Nexus Team. Na miejsce dojeżdżamy o godz 16.00 łotewskiego czasu – no właśnie, planując podróż zapomnieliśmy o różnicy czasowej. Przez jakiś czas mieliśmy zagwostkę, gdzie zgubiliśmy jedną godzinę planowanego czasu przejazdu. Odbieramy numery startowe i już wiem, że kolejnego dnia kluczowy będzie dobry start – przypadła mi 86 pozycja startowa i taki sam numer. Wpadamy na kwaterę, trochę jedzenia i po godzinie ruszamy na objazd kluczowych elementów trasy. Potem kolejny posiłek i idziemy spać. Rano pobudka o 7.00, śniadanie – już lekkie, przygotowanie do startu i rozgrzewka.


mtb-european-kowalkowski


Piętnaście minut do startu – ustawianie zawodników. Wiadomo, z braku punktów z UCI Marathon Series stoję na szarym końcu. Trasa składała się z jednej małej rundy (ok.20 km) i dwóch dużych (łącznie 103 km i 1 850 m w pionie). Odliczanie 3,2,1, start i poszli – asfaltowy początek, idzie full gaz, brakuje przełożeń, prędkość miejscami przekracza 50 km/h. Bokiem przebijam się do przodu, pozycje cały czas się rotują, każdy przed wjazdem w teren chce być jak najwyżej. W pewnym momencie zostałem zamknięty w środku grupy, bokami napływali rywale i suma summarum wjeżdżam w teren na ok. 40 pozycji.

Na singlach grupa się rozciąga i rozrywa. Po 10 km zaczynają się strome podjazdy (4 razy po ok. 1 km, średnie nachylenie ok. 10 %, miejscami jest jednak bardzo stromo, nawierzchnie różne: wciągające trociny, asfalt wzdłuż toru bobslejowego, trawa, kostka). Na jednym z nich widzę rozciągniętą grupę czołową z przewagą ok. 30-40 sekund.  Po drodze przechodzę kilku zawodników i pod koniec ,,małej rundy” jadę w ok. 10 osobowej grupce z 1 min straty do liderów.

Zaczyna się duża runda – łatwa technicznie z 2 podjazdami po ok. 1 km, dużo szutrów, odcinków leśnych, krótkich zjazdów po korzeniach, miejscami piach – była bardzo różnorodna. Na 35 km dochodzimy dwójkę Polaków (Piasecki – Jbg 2, Michałek – Reprezentacja Polski) i dalej kontynuujemy jazdę. Tempo jest wysokie, zawodnicy jadący w mojej grupie są silni i fajnie się z nimi współpracuje. Ponownie wjeżdżamy w cięższy teren z drugiej części ,,małej rundy” – do pokonania znów strome podjazdy i zjazdy, odrywam się z dwójką najmocniejszych zawodników i mamy ok. 20-30 sekund przewagi nad zawodnikami z ,,naszej grupki”. Jedziemy wtedy na 24-26 pozycji, jednak po kilku kilometrach zostajemy dogonieni i na drugą dużą rundę znów wjeżdżamy razem. Mamy prawie 6 minut straty do liderów. Zostaje nam ok. 40 km do mety, stopniowo dochodzimy pojedynczych zawodników (w tym Tomasza Drożdża z Jbg 2), a nasza grupka powoli uszczupla się. Na zjeździe gubię bidon i do kolejnego bufetu jadę na ,,suchara”.

Na 15 km do mety zostaliśmy w szóstkę, z tego trójka Polaków (Piasecki, Drożdż i ja). W końcówce dochodzimy mistrza Irlandii, a o kolejności na mecie zadecyduje ostatnia góra i finisz na metę. Wiem, że najlepszy Polak z naszej grupki zdobędzie nominację na Mistrzostwa Świata w Maratonie MTB. Ostatnia góra – tempo rośnie, markuję atak – na przód skacze Austriak, poprawiam mu na stromym odcinku pod koniec góry (tu widziałem swoją szansę). Niestety na wypłaszczeniu zza pleców wyskakuje mi trójka zawodników, ostatni zakręt, prosta i meta. Wjeżdżam czwarty z grupki i kończę cały wyścig na 19 pozycji.

Z wyniku jestem zadowolony, mimo kilkutygodniowych problemów z kolanami moja obecna forma jest bardzo dobra. Zmagania kończę jako 3 z Polaków, co nie dało mi kwalifikacji na Mistrzostwa Świata. Cóż, przegrałem ją o jedną sekundę z moim bardzo dobrym kolegą – Patrykiem Piaseckim.

Wyścigu nie chcę za bardzo przeliczać i analizować, jedno jest pewne – jechałem go z ,,chłodną głową” na bieżąco analizując sytuację w której się znajduję. Fizycznie dałem z siebie wszystko. Wiem, ile brakuje mi do europejskiej czołówki maratończyków i będę starał się cały czas skracać tę różnicę.

COMMENTS

DISQUS: 0