Ula Luboińska (Trezado Biketires.pl) – Lotto PB Kozienice i Mazovia MTB Rogów

HomeKomentarze

Ula Luboińska (Trezado Biketires.pl) – Lotto PB Kozienice i Mazovia MTB Rogów

Długi weekend był dla mnie udany, wystartowałam w dwóch wyścigach – Lotto Poland Bike Marathon w Kozienicach (Max) i Mazovia MTB Marathon (Mega) w Rogowie, oba maratony ukończyłam na pierwszym miejscu wśród kobiet.

Sobotni, mój piaty start w imprezie Lotto Poland Bike Maraton, utwierdził mnie w przekonaniu, że w tym cyklu są świetnie przygotowane i przeprowadzone zawody. W Kozienicach było blisko tysiąc osób na starcie, profesjonalna oprawa, dobrze oznakowana trasa, co ważne – na jednej 70-kilometrowej pętli, w całości wiodącej w Puszczy Kozienickiej. Trasa szybka, wymagająca mocnej, wytrzymałej nogi i taktycznej jazdy w grupie. Zawsze można się przyczepić, że Mazowsze to nie Beskidy, ale ja czerpię dużo frajdy z jazdy po puszczy, również kiedy jest płasko.

Przedłużony od czwartku weekend pozwolił mi się dobrze zregenerować i samopoczucie na starcie miałam bardzo dobre. Zorientowałam się jak tego dnia wygląda konkurencja wśród kobiet i założyłam sobie, że przeznaczę tan start na doskonalenie taktyki i umiejętności jazdy w grupie. Długi dystans daje mi większy komfort, bo największy przypływ mocy często występuje u mnie po dłuższej jeździe. Układ trasy, w skrócie, to sekcja leśnych górek, długi odcinek płaskiego szerokiego szutru, kilkukilometrowa piaskownica, kolejny raz płaska szutrowa autostrada i druga sekcja górek. Na pierwszy szutrowy odcinek udało mi się załapać do dużego pociągu, który potem rozpadł się na 3 grupy. Zostałam w grupce środkowej, 6-osobowej. W tej grupie pracowaliśmy w czwórkę i wkrótce dwie osoby odpadły. Na ostatnich kilometrach do mety udało mi się oderwać i samotnie dojechałam na stadion. Jestem bardzo zadowolona z tego startu, bo dzięki dobrej współpracy trochę sił zaoszczędziłam co pozwoliło mi dojechać bez uczucia wyczerpania. Było to także częścią planu, bo rozważałam start kolejnego dnia w Rogowie.

QQA_1602

Niedziela to Mazovia MTB Marathon w Rogowie. Trasa była krótka, 55 km, ale miała blisko 600 m przewyższenia, więc wymagała trochę siły. Nie czułam już świeżości, ale miałam świadomość, że koleżanki jadą właśnie czwarty etap MTB Trophy, więc nie rozczulałam się nad sobą. Starałam się powtórzyć to, czego nauczyłam się poprzedniego dnia – za wszelką cenę nie dać odjechać grupie, w której się znalazłam. Nie było to łatwe, bo w wielu miejscach grzęzłam w piaskownicach (furious fredy) i zostawałam na zjazdach. Każdorazowo jednak dużym wysiłkiem nadrabiałam stratę.

Po wjeździe na metę zorientowałam się, że toczy się szeroka dyskusja na temat problemów z trasą, ludzie błądzili, pojawiały się wątpliwości kto skrócił i czy i jak zostanie to ujęte w wynikach. Ostatecznie organizator stanął na wysokości zadania i zanalizował międzyczasy, co spowodowało weryfikację końcowych wyników już po zakończeniu imprezy.

Teraz intensywnie odpoczywam, bo po dwóch dniach jestem trochę zmęczona, a kolejny start planuję w sobotę w Urszulinie.

COMMENTS

DISQUS: 0