Przepisy PZKOL, o których nie masz pojęcia

HomeOpinie

Przepisy PZKOL, o których nie masz pojęcia

W ostatnich dnia Polski Związek Kolarski zawiesił Marka Konwę i Michała Ficka za złamanie przepisu o startach w imprezach zakazanych. W tym przepisie chodzi o to, by zawodnicy elity nie startowali z amatorami i nie odbierali im szans na nagrody etc…

Przepis ten sam w sobie w założeniach jest bardzo dobry – szczególnie dla kibiców którym bardzo ciężko powiedzieć kto jest zawodowcem, a kto nie i o co tu w ogóle chodzi. Zawodowcy chcą prestiżu i spoko nagród, jednak niestety starty z amatorami im tego nie przysporzą. Oczywiście tak na krótką metę działa to spoko, bo pojedzie pros na jakiś maraton ogoli jakąś nagrodę, kilka złotych i jest na paliwo i kolejne starty.

No właśnie bo niestety zawodowiec w naszym kraju musi się martwić o takie pierdoły. Zatem kogo obarczyć odpowiedzialnością za ten przepis? Może organizatorów, którzy nie zgłaszają swoich wyścigów do kalendarza? No w sumie można, ale spójrzmy na to okiem organizatora.

Załóżmy, że robisz XC. Koszt wpisu do kalendarza wiążę się z wydatkiem na dietę sędziego – to niby tylko kilka stówek, ale kiedy robisz imprezę z grupką zapaleńców albo jako stowarzyszenie i nie macie super sponsora to może być to kilka stówek poza budżetem. Pomijając fakt, że sędzia może Ci tylko namieszać przy przeprowadzaniu tego wyścigu. Jeśli mówimy natomiast o komercyjnych dużych cyklach to ten kalendarz też potrzebny jest w sumie do niczego. Na starcie i tak stanie tysiąc amatorów, a zawodnicy którzy myślą, że to oni przyciągają amatorów na start są moim zdaniem w błędzie.

Dla dużego organizatora zawodnicy licencjonowani to dodatkowy problem. Bo trzeba oddzielny sektor, bo dekoracja etc… a plusy z tego niemal żadne. Może ten urojony prestiż, o którym czasem słychać, ale to taki prestiż chyba w gronie znajomych, którzy też się tam akurat ścigali.

Koniec końców zawodnicy z licencją nie bardzo mają się gdzie ścigać w kraju, orgom kalendarz nie jest po drodze, a wyniki na międzynarodowej arenie mamy coraz gorsze. Żeby było śmieszniej to nie koniec absurdalnych przepisów. Jeśli dobrze wczytać się w statut związku lub zasady rozgrywania wyścigów według kolegium sędziowskiego to uzbiera się cały ogródek kwiatków.

No to zaczynajmy wyliczanie :)


Clipboard01


To oczywiście dość rozległy punkt, ale dla mnie oznacza między innymi to, że związek organizuje zawody. Choćby takie jak Puchar Polski, czy Mistrzostwa Polski. Oczywiścietak się nie dzieje, bo zawody te organizują różni organizatorzy, a związek o ile mi wiadomo nie dokłada do tego złotówki. Natomiast nie ma problemu później z tym by nakładać kary na zawodników. Oczywiście to spore uproszczenie, ale to nie ja jestem tym, który „spłaszcza” problem, bo moim zdaniem związek egzekwując te przepisy mocno ze mną wygrywa w tej kategorii.

Kolejne wpisy są już z przepisów kolegium sędziowskiego.


Clipboard02


To chyba mój faworyt. Wiadomo, że jak jest awaria prądu to dmuchana brama może zagrodzić trasę. Dlatego związek spieszy z pomocą i brama najlepiej jakby miała jakiś sztywny stelaż albo coś. Teraz przejrzyjcie sobie galerie z pucharów polski itp wyścigów. To co, teraz będziemy karać organizatorów?


Clipboard03


To jest też ciekawy zapis, szczególnie to, że dotyczy on zarówno kobiet jak i mężczyzn. Warto spojrzeć sobie w wyniki ;)


Clipboard04


W XCO ten zapis jest mniej więcej przestrzegany. Jednak jego kopia znajduje się także przy zawodach XCM… Chciałbym zobaczyć start w kategoriach na maratonie ;) No chyba, że kategoria Mężczyźni Open i Kobiety Open.


Clipboard05


Co w sumie oznaczałoby 150 m prostej dość szerokiej. Realnie spoglądając dość ciężka sprawa do zrealizowania. Dodatkowo czytamy, że „Bariery muszą być ustawione na minimum 100 metrów przed i minimum 50 metrów za liniami startu i mety po obu ich stronach trasy.”


Clipboard06


No to to sam nie wiem jak tłumaczyć… albo ktoś się dziabnął w tłumaczeniu albo mamy super przepis narzucony przez UCI.

Oczywiście to wszystko moja szydercza interpretacja, a przepisy same w sobie są idiotyczne i tak naprawdę martwe, ale uważam że przepis o imprezach zakazanych też powinien być martwy.

No chyba że w Pruszkowie naprawdę wezmą się za MTB i sami zrobią jakiś wyścig. Bo do tej pory zakazują, nakładają kary, każą płacić za licencję nic nie oferując w zamian, kasują kasę za wpis do kalendarza też nie oferując nic w zamian. A kiedy ktoś się odzywa z krytyką to cały czas zasłaniają się długiem poprzedników i w koło ta sama bajeczka.

Jak widać starczyło rąk do pracy by znaleźć zawodników łamiących przepisy, a może by tak te ręce skierować do jakiejś przydatnej pracy?

Żródła: Statut PzkolPrzepisy Kolegium Sędziów PZKol

COMMENTS

DISQUS: 3